niedziela, 16 września 2012

5. Studenci od siedmiu boleści i inne rzeczy

Nie chciałabym żeby w moim życiu słowo "wykształcenie" znajdowało się w cudzysłowie.
Skoro już jestem na studiach to chciałabym to wykorzystać jak najlepiej.
Mieszkam zupełnie sama, z daleka od ludzi na których mi zależy, w niezbyt przyjemnych warunkach. Codziennie wstaję rano, choć mi się nie chce, zwłaszcza, że do rannych ptaszków nie należę. Zapierdzielam na uczelnię i siedzę ile trzeba. Wracam do „domu” późno. Nie mam już czasu ani ochoty robić sobie obiadków więc najczęściej używanym urządzeniem w kuchni jest mikrofalówka, w której tylko podgrzewam gotowe, kupne żarcie. Przychodzę na egzaminy, zaliczenia, ćwiczenia, staram się być na listach obecności a i tak nie zawsze uda mi się wszystko zdać. W zeszłym roku miałam poprawkę prawie z każdego egzaminu i ręce mi już opadały. Do tego jest jeszcze radio, w którym poświęcam swój wolny czas pisząc dialogi, audycje, zbierając materiały i siedząc w studiu w wolnych chwilach. I wcale na to nie narzekam, wręcz przeciwnie, uwielbiam to co robię. Cieszę się, że mam możliwość studiowania, uwielbiam życie studenckie i nawet chodzenie na uczelnię jest dla mnie ciekawe, nie tylko przez wzgląd na kierunek, który jest wprost idealnie dla mnie trafiony, ale też przez to jakich poznałam tam ludzi i jak się czuję w ich towarzystwie.
Jednak niesprawiedliwość losu i zachowanie niektórych ludzi doprowadza mnie wprost do szału. Odkąd poszłam na studia irytowała mnie pewna sprawa, ale ostatnio wręcz zbulwersowała.
Są ludzie, którzy nie przychodzą na uczelnię, wykłady, migają się od obowiązków jak tylko mogą. Proszę bardzo, to ich wykształcenie. Nie udzielają się w życiu naszego roku, ale kiedy zbliża się sesja to nagle tysiące pytań – kto jest od czego, kiedy co jest, co było, kto ma notatki, materiały… Najbardziej denerwuje mnie wtedy fakt, że te osoby najczęściej zdają egzaminy za pierwszym podejściem, a wiele osób chodzących na wykłady i uczestniczących we wspólnym życiu ma poprawki. Zdarzają się też osoby, które olewają wszystko i dostaną poprawkę, ale najczęściej wtedy, kiedy nawet na egzamin nie chce im się ruszyć tyłka.
Dobra – są osoby, które po prostu nie mogą i to da się zrozumieć, ale znam ludzi, którzy po prostu są leniwi, nie chce im się nic. Ale gdzie tu jakaś sprawiedliwość?
Nie chodzą na wykłady – ich sprawa. Mają poprawki – ich sprawa. Ale do cholery, jak zobaczyłam, że pewna koleżanka przy każdej sesji lub tzw. „wrześniu” prosi nas o nasze prace, nasze artykuły, które sami piszemy, kilkunastostronicowe, wymęczone to krew mnie zalewa takim przejawem bezczelności. Zwłaszcza, że dzień w dzień widzę dodawane przez nią na portalu społecznościowym zdjęcia obiadków, kolacyjek i deserków, które ma czas robić, ale żeby chociaż zabrać się za pisanie czegoś to nie – najlepiej w ostatniej chwili wyręczyć się kolegami. Rozumiem pomagać sobie wzajemnie co często robimy ze znajomymi, wysyłamy sobie notatki na wspólnego maila, dzielimy się informacjami i wiedzą, ale to już jest totalna bezczelność. Najlepiej nie robić nic, oczekiwać, że wszyscy wszystko za nas zrobią i załatwią, dziwić się i marudzić jak nikt nie odpowiada (tak, jaśnie pani marudzi).
Brak mi słów na takich ludzi i naprawdę takie coś może zirytować.

Oglądałam sobie ostatnio najnowsze odcinki „Mam Talent” z rzędu i stwierdzam, że to już nie to samo co kiedyś. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Nie wiem co może mieć na to wpływ. Brak Kuby Wojewódzkiego (z całą sympatią i szacunkiem do pana Roberta Kozyry), który sypał z rękawa śmiesznymi tekstami, żartami? A może po prostu wyczerpały się talenty, bo przecież ile można oglądać to samo? Agnieszka Chylińska, którą uwielbiam oraz duet Prokop-Hołownia starają się jak mogą (co jak co, ale „Mam Talent” miał chyba najlepszy i najśmieszniejszy skład jury i prowadzących), ale wszystko to chyba już się przejadło, bo przecież ile można? Pierwsze trzy edycje to jeszcze, jeszcze, ale już leci piąta i mam wrażenie, że TVN lubi ciągnąć swoje programy w nieskończoność (przykład idealny – „Taniec z Gwiazdami”). Pierwsze trzy edycje „Mam Talent” oglądałam od początku do końca, ale od czwartej to popatrzę sobie tylko na odcinki castingowe, a potem szkoda mi czasu na te półfinały i finał bo wiem, że niczego nowego nie zobaczę ani nie usłyszę.

Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu siedząc przed komputerem zmarzły mi dłonie. Widać, jesień zbliża się coraz większymi krokami.

3 komentarze

  1. dobrze wiem co czujesz. Ja łączyłam studiowanie z pracą, z dziećmi i z "prowadzeniem" domu. Ledwo wyrabiałam ale dawałam z siebie wszystko. Ciężko pracowałam na swoje sukcesy- niektórzy w grupie palcem nie kiwnęli i osiągali podobne wyniki- krew zalewała-ale cóż było minęło. Oby szybko przychodził dla Ciebie te weekendy i..się szybko nie kończyły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, jakbym czytała sama siebie :D Opowiem Ci coś :)
    Przez 3 lata studiów przykładałam się jak mogłam. Zawsze byłam przygotowana, wszystko oddawałam na czas, notatki zorganizowane, kolorowe (tak jak lubię, inaczej się nie nauczę), wiecznie kserowane przez ludzi z grupy i z innych grup też - wszystko na tip top, czasem aż za bardzo, bo być aż tak precyzyjnym to już chyba choroba.. :/ W przeciągu tych 3 lat, na szczęście, miałam tylko 1 poprawkę w letniej sesji. Aż tu nagle nadszedł egzamin licencjacki (nie obrona pracy, egzamin w formie testu). Po 3 latach regularnej nauki... nie zdałam. Przeżyłabym to jakoś gdyby nie to, że zdały największe lesery szkoły, osoby, które powtarzały rok, żebrały o notatki i ściągały na kolosach, nie dawały sobie rady na praktykach. Nie chcę nikogo obrażać, zawsze pomagałam innym, bo kurcze no rozumiem, że nie każdy ma ciągoty do robienia kolorowych notatek, i nie mam nikomu nic za złe, bo pretensje mogę mieć tylko do siebie, że jestem aż tak nieasertywna :) Do czego zmierzam... Poprawiłam ten licencjat. Zaparłam się w sobie w wakacje i drugie podejście zakończyło się dorodną czwóreczką na dyplomie :) Jaki jest wniosek? Czasem warto zacisnąć zęby i spiąć pupkę :> Bo to co masz w głowie i Twoja wiedza nie ulotni się od tak, bo pracowałaś na to sama! Ktoś kto wiecznie na kimś żeruje daleko nie zajdzie :) Owszem, są mendy, które po zaliczeniu studiów z samymi 3 znajdą pracę w firmie tatusia, no ale cóż... :) Nikt nie mówił, że życie jest sprawiedliwe :)
    Pozdrawiam Cie serdecznie :) Dodaję do obserwowanych, będę zaglądać :) Trzymam kciuki za związek - bo czasami rozstania też są dobre... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak właśnie jest chyba na każdych studiach. U mnie było dokładnie tak samo. Też mnie wkurzały te osoby na maksa. A sprawiedliwości nie ma na świecie... Są ludzie, którzy nie wiedzą po co studiują. Nie brakuje takich.

    Jeśli chodzi o programy TVN to moim zdaniem zeszły na psy... Dużo fajniejsze programy są na Polsacie. Ja oglądam Must Be The Music i Tylko Taniec. I muszę stwierdzić, że przebili już TVN...

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.