czwartek, 15 listopada 2012

7. Fejsbujkowisko, czyli jak wiedzieć wszystko

Ach, gdyby w życiu było tak jak na facebook’u! Można dodać sobie jakieś wydarzenie ze swojego życia lub zwyczajnie je usunąć.
Zapisać sobie, że tego i tego dnia, tego roku mamy nowego współlokatora jakim jest, no dajmy na to, Jakub Gierszał a następnego ranka obudzić się z nim w łóżku.
Facebook oferuje zapoznanie naszych znajomych z niemal każdą dziedziną naszego życia, począwszy od narodzin, pierwszego słowa (tak, tak bo na pewno je pamiętamy), nowego zwierzaka, kolczyka, tatuażu, wszystkich „pierwszych razów” w naszym życiu, zmian poglądów, utraty wagi (I don't want to live on this planet anymore), złamania kości, zdjęcia aparatu korekcyjnego czy nowego sposobu odżywiania (tutaj należy wpisać, że posmakowaliśmy lodów Grycan i nie tkniemy już żadnych innych).
Szkoda, że jeszcze pierwszej kupki nie dodali albo daty zgonu do ustawienia, to dopiero byłby bajer. Niestety nie bylibyśmy w stanie dojrzeć ile „lajków” zebrało dane wydarzenie, szkoda.
Dodatkowo informuje o każdym szczególe danego wydarzenia, w stylu gdzie, jak, kiedy, z kim.
Na szczęście nie mam w znajomych idioty, który wypełniłby każde pole.

Szkoda, że w prawdziwym życiu nie ma takiej możliwości.
 

Nie zapominajmy oczywiście podzielić się ze światem dziesięcioma tysiącami zdjęć naszych dzieci, nogi w wannie pełnej piany lub zakrwawionej po jakimś upadku, a nawet tego, co jedliśmy na obiad – bo bardzo to przecież innych interesuje. A dziecko za kilka lat będzie wdzięczne, że połowa miasta widziała je na nocniku lub biegającego na golasa po domu. Jeszcze za czasów upadłej Naszej-Klasy media trąbiły by uważać co dodaje się do swojej galerii, gdyż jest to idealna pożywka dla złodziei, którzy traktują to jak zaproszenie w nasze jakże bogate i luksusowe progi. Na drodze do jazdy zachęca nas zielone światło – w Internecie jest to światło niebieskie. Równie dobrze można wywiesić zestaw kluczy i mapę na bramie podwórka. Brzmi absurdalnie? Osoby, które przekonały się o tym na własnej skórze zapewne miałyby inne zdanie. 

1 komentarze

  1. Ja czasem z braku pomysłu na praktyczne prezenty uciekam się do nietypowych prezentów jak wyjście razem w miejsce gdzie normalnie nie chodzimy (np. z okazji moich ostatnich urodzin pierwszy raz w życiu jadłam sushi!), a może jakiś jednodniowy wypad w ładne miejsce? mojej siostrze np. zamówiłam wizytę u fryzjera. myślę, że możliwości jest sporo a czasem warto wyłamać się ze schematu :)

    niestety ja kompletnie zatraciłam sens pisania bloga więc na razie przerwa, nie wiem na ile, ale myślę, że jeszcze kiedyś wrócę, już tyle razy wracałam...

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.