poniedziałek, 30 grudnia 2013

36. Omen

Pewnego letniego wieczoru bardzo mi się nudziło, skakałam pilotem po kanałach aż zatrzymałam się na Omenie, który właśnie się rozpoczynał. Mama powiedziała mi wtedy, że to naprawdę dobry film więc obejrzałam. Czekałam z niecierpliwością na kolejne części. I jestem pewna, że moja mama pożałowała potem tych słów.
piątek, 27 grudnia 2013

35. Kolejny długi, grudniowy post

Kiedyś zabiję się o sztalugi mojej siostry. Dzień w dzień w nie wlezę mimo że wiem gdzie stoją. Albo patrzę pod nogi i przywalę łbem albo ramionami w jej górną część albo patrzę na górną część i zahaczę nogą o stojak.W ogóle jestem osobą, która ma ogromną tendencję do włażenia w szafy i inne stojące przedmioty - a nocą to już w ogóle. Do tego jakiś chochlik ciągle zostawia wysunięte dolne szuflady. Dzięki!
sobota, 21 grudnia 2013

34. Przedświątecznie

Właśnie oficjalnie rozpoczęłam dwutygodniowy świąteczny urlop. Póki co jednak świąt absolutnie nie czuję i to nie dlatego, że nie ma tego cholernego śniegu, którego nie lubię i dobrze mi z tym, ani też dlatego, że Kevin leciał w listopadzie i dla połowy Polski święta bez niego to nie święta.
Po pierwsze dlatego, że w tym roku po raz pierwszy w życiu nie będziemy mieć choinki z powodu naszego szczeniaka, który jest jak tajfun i nic przy nim nie jest bezpieczne więc choinka prędzej czy później (choć skłaniam się bardziej ku „prędzej”) skończyłaby na podłodze. Chociaż nic jeszcze nie jest przesądzone i może będziemy mieć jakąś mniejszą na jakimś stołku czy coś takiego albo ją zwyczajnie ogrodzimy bo nie wyobrażam sobie tego.
Po drugie „wiszą” nade mną dwie prace do napisania na uczelnię, które nie pozwalają mi myśleć o niczym innym.
wtorek, 26 listopada 2013

33. „Wiem, że nic nie wiem”

Tytuł posta to idealny komentarz moich przygotowań do egzaminu z międzynarodowych stosunków gospodarczych. Zamiast notatek z zajęć mamy się przygotować z kserówek książki, która jest napisana takim ekonomicznym żargonem, że ciężko cokolwiek objąć rozumem.
Siedzę nad tymi kserówkami i zastanawiam się z jakiej planety przyleciałam.
piątek, 22 listopada 2013

32. 22.11.2013

Panie i Panowie, Siedemdziesiąte Piąte Głodowe Igrzyska uważam za otwarte!

Tymczasem my jedziemy na kolejny maraton.
Życzę dobrej nocy bo nasza na pewno będzie udana!
I'm in fire!

Fall Out Boy - „Light Em Up” [klik!]

 
Zdjęcie: Helios
piątek, 8 listopada 2013

31. Catwoman - Julie Newmar.

Jako dziecko oprócz bycia syreną i wampirzycą chciałam być także Kobietą-Kotem.
Moja słabość do kotów jak i stylu retro jest tutaj znana.
Zakochałam się absolutnie w Catwoman w wersji Julie Newmar.
Jest prze-pię-kna!
Nie przesadnie seksualna i cała w lateksie jak Michelle Pfeiffer w Powrocie Batmana czy Halle Berry w Kobiecie-Kot (która tak przerysowała tę postać, że miało się ochotę zatrzymać film - Złota Malina zasłużona).
Oto zjawiskowa Julie Newmar jako Catwoman:
niedziela, 3 listopada 2013

30. Filmowe niespodzianki

Filmowy Nocny Maraton Halloween w Heliosie zaliczony. Filmy na podstawie książek Stephena Kinga - najnowsza Carrie,1408, Mgła oraz nie od Kinga - Istnienie.
Filmy z gatunku horror na podstawie Kinga nie są straszne, mają jednak „to coś” - swój klimat i napięcie. Książki to co innego, one działają na wyobraźnię. Oczywiście jestem zadowolona. Choćby nie wiem jaki puściliby mi maraton to w kinie wszystko ogląda się inaczej. Noc w kinie, filmy jeden po drugim, ten klimat to dla mnie coś wspaniałego.
poniedziałek, 28 października 2013

29. Piździernik

No i Poznań City Center otwarte. Pominę fakt, że w weekend otwarcia było tyle ludzi, że ochroniarz musiał nawet wpuszczać na ruchome schody, nie dało się swobodnie chodzić mimo naprawdę szerokich korytarzy i dostawałam kurwicy jak to mam w zwyczaju gdy bywam w zatłoczonych miejscach - nowa galeria, weekend otwarcia - takie są prawa i już. Nie narzekam. Serio. Naprawdę bez ironii.
czwartek, 19 września 2013

28. Po trochu o wszystkim.

Czekoladę lubię jak większość kobiet. Ale czasem są takie dni kiedy mam wręcz dziką, szaleńczą ochotę żeby ją pochłonąć. Nie jedną, nie dwie. Kilka. Najbardziej uwielbiam Milki i Schogetten. Tych drugich niestety jak ze świecą szukać. Wiadomo, że od pewnego czasu nie mieszkam już w Poznaniu, a tam je od czasu do czasu kupowałam. U mnie w mieścinie niestety ich nie ma. Kiedyś znalazłam je w mieście fałszywych mord, nawet jedna z nich mi ją kiedyś kupiła, ale teraz tam nie jeżdżę, nie będę jeździć a jak czasem muszę to jestem chora.
Także póki co kupuję sobie dużo Milek. Tak mnie wzięło. A za Schogetteny zabiorę się jak tylko odwiedzę jakiś sklep z niemieckimi produktami.
niedziela, 7 lipca 2013

27. Co tam, co tam?

Obroniłam licencjat. I nikt mi nie powie, że nie jestem cholerną życiową szczęściarą – wylosowałam te pytania, które chciałam wylosować i na które byłam najbardziej przygotowana. Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że mam już spokój, nie muszę się niczego uczyć, niczego zaliczać i że nic za mną nie „chodzi”.
Papiery na studia uzupełniające magisterskie złożone.
poniedziałek, 13 maja 2013

26. Cześć połowo maja

Teoretycznie powinnam kuć jak szalona do egzaminu, ale mój mózg mówi mi: easy! To szaleństwo związane z uczelnią, pracami, opracowaniami pytań i pozostałymi duperelami już opadło. Nauka nauką - powoli trzeba się za to zabrać, ale mimo wszystko teraz jest już więcej czasu - ten na pasję, na nadrabianie zaległości,  ten na czytanie książek, a lista jest długa. Niektóre pozycje zamówię przez internet, a co do reszty to przysięgam, że po wypłacie wykupię pół Empiku.
Wydrukowałam opracowanie pytań na egzamin, zbindowałam i przeraziłam się. Niektórzy mówią, że egzamin jest lepszy niż praca. Ja chyba wolałabym sama napisać pracę, mieć o niej jakieś pojęcia (w końcu jak piszę to wiem), doszlifować i obronić niż uczyć się tych zagadnień po kilka stron niektóre. Nie mogę się za to zabrać.
poniedziałek, 29 kwietnia 2013

25. Czas wraca

Nienawidzę tego, kiedy wszyscy naraz chcą ode mnie wszystkiego, ale jak przyjdzie co do czego to sami  nie dadzą od siebie nic. A że ja ludzi traktuję tak jak sama jestem przez nich traktowana (czyt. coś w stylu:  Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie lub Co dajesz ludziom wraca do Ciebie ze zdwojoną siłą) więc pewnie zaskoczeni nie będą moimi zachowaniami.
wtorek, 23 kwietnia 2013

24. Relacja z Maratonu Strachu w Heliosie

Śnił mi się mój typowy dzień w pracy. Wszystko tak jak zazwyczaj jest. I nagle ktoś wkłada mi jakąś włochatą kulkę do ust. Otworzyłam oczy (już nie śniąc) i co? Kot wkłada mi łapkę do buzi.
Ale nie o snach i nie o kotach dzisiejszy post. Dziś o maratonie. Filmowym.
niedziela, 14 kwietnia 2013

23. Filmowy

Na wstępie pragnę przeprosić, że nic od dłuższego czasu nie piszę, nie komentuję u nikogo i ogólnie mało co mnie widać, ale wciąż jest tyle pracy, że nie mam w co rąk włożyć.
Opracowywanie pytań egzaminacyjnych w toku, koleżanki już prawie skończyły swoje części, pytają kiedy coś wrzucę, a ja oczywiście w tyle. Kiedy myślę, że mam spokój z pracami do napisania na zajęcia to za chwile się okazuje, że kolejny wykładowca czegoś oczekuje i tyle.
Jednak mi się odmieniło i chcę już tego końca roku akademickiego. Natychmiast!
czwartek, 28 marca 2013

22. Nadrabianie zaległości

Ostatnio mało wolnego czasu na bloga. Mimo iż nie chcę zakończenia studiów to chyba odetchnę z ulgą kiedy to wszystko się skończy.
Praca którą zacznę od maja jest odpowiedzialna, ale przyjemna więc na pewno dam jakoś radę. Obecnie odbywam tak okres próbny (?), praktyki (?) i jestem zadowolona, choć boję się strasznie kiedy już zostanę sama na stanowisku i wszystko będzie na mojej głowie.
niedziela, 17 marca 2013

21. Po krótkiej nieobecności

Większość ludzi ma tak, że łatwo się do czegoś przyzwyczaja i ciężko jest później to zmieniać. A ja już wyjątkowo. Zawsze byłam osobą bardzo sentymentalną, za bardzo wrażliwą (choć nie okazuje tego ludziom). Jeśli coś mi się spodoba, jest mi gdzieś, z kimś dobrze to szybko się przyzwyczajam i mogłabym tak spędzać najchętniej wieczność mimo że często, jak to w życiu bywa, nie zawsze wszystko jest wolne od problemów – z zasady zawsze wszystko staram się akceptować i mimo wszystko czuję się szczęśliwa.
środa, 6 marca 2013

20. Marcowy wpis na szybcika

Jak widzę taką pogodę za oknem to serce mi rośnie. I jak tu nie kochać wiosny?
Wreszcie jest więcej możliwości na spędzanie czasu, aż chce się być na dworze, a nie czym prędzej gnać do domu bo nam kończyny odmarzają.
Tak mi się przyjemnie szło dzisiaj po tej mojej pipidówie. No i zobaczyłam w domu pierwszego w tym roku komara.
wtorek, 26 lutego 2013

19. Oscary 2013

Czas chyba najwyższy zrobić formata temu mojemu laptopowi, choć bronię się przed tym rękami i nogami, bo nie cierpię potem od nowa wgrywać tych wszystkich oprogramowań, programów i innych ciulostw a kopiowanie danych przed formatowaniem to też jakaś makabra jest. No i te wszystkie zakładki ze stronami...
Choć i tak nie wiem czy jakikolwiek format by tu pomógł. Sama nawet nie wiem ile lat ma już ten komputer. Tata mi nawet innego laptopa proponował, ale po długim „yyyyyy, eeeee” stwierdziłam, że może jeszcze nie teraz, że może jeszcze trochę pociągnie (sentymentalna idiotka!), a potem siedziałam wieczorem w pokoju przed tym kompem nieszczęsnym i mruczałam pod nosem wszystkie znane mi przekleństwa.
niedziela, 24 lutego 2013

18. Anonimowi stróże moralności i mamy

Wpadłam ostatnio na bloga młodej mamy (zresztą cudownej mamy), która w swoim życiu jako młoda dziewczyna wiele przeszła, ale udało jej się później odnaleźć szczęście w postaci kochającego, wspaniałego faceta (już niedługo męża), oraz synka. Na blogu tym roi się od anonimowych (jakżeby inaczej) komentarzy: a to dziewczyna wygląda tak i tak, a że to jej facet wygląda tak i tak, a że dziecko z „wpadki”, a to że dziecko ma niezwykłe imię i matka zrobiła mu nim krzywdę, a to że żyją w grzechu, a to że wyskoczą sobie czasem na jakąś imprezę (to nic, że dziecko ma dobrą opiekę w postaci babci).
czwartek, 21 lutego 2013

17. Kocia arystokracja

Zawsze irytuje mnie kiedy ktoś mówi: „psy są lepsze” bądź „koty są lepsze”. Po co porównywać koty i psy?
Zaraz ktoś powie: „ale kot Cie nie obroni”. No jasne, że mnie nie obroni bo kot nie jest zwierzęciem obronnym! Widzieliście kiedyś żeby ktoś kupił kota żeby pilnował domu? Równie dobrze może sobie kupić gadającą papugę żeby ostrzegała przed obcymi. Nikt nie ma pretensji, że szynszyla go nie broni. Dlaczego? Bo wie co to za zwierzę. Podobnie z kotem. Kot to nie jest jakiś gorszy gatunek psa, kot to nie pies więc po cholerę takie porównania?
piątek, 15 lutego 2013

16. Bez tytułu

Wreszcie po wielu latach wybrałam się ponownie na wysepkę o które pisałam TUTAJ. Początkowo, mimo wielkiej chęci wybrania się tam, nie mogłam się zdecydować bo nie miałam odpowiedniego obuwia. Teraz teren jest tam dosyć podmokły, a ja nie posiadam kaloszy (jakoś mi nie przypasował ten trend, a przecież nie będę kupować specjalnie kaloszy bo chcę się gdzieś jednorazowo wybrać). Jako że mam kilka par kozaków to wybrałam jakieś najrzadziej używane i poszłam.
Nic się tam nie zmieniło i zastanawiałam się nawet ile osób było na wysepce od czasu mojej wyprawy na nią z dziadkiem i kuzynem wiele lat temu, w dzieciństwie. Kolejny raz chcę się tam wybrać wiosną, kiedy wszystko się zazieleni. Trochę trwa żeby tam dojść, ale za to samo miejsce – piękne i ustronne.
środa, 13 lutego 2013

15. Dita von Teese

Jeśli reinkarnacja istnieje to moja dusza niewątpliwie zachowała resztki dawnego wcielenia, które żyło najprawdopodobniej gdzieś w latach 20, 30, 40, 50 lub 60 albo nawet w 1850-1890.
Od zawsze byłam zainteresowana tamtymi czasami. Zwłaszcza stylem, który reprezentowały kobiety.
Dzisiejszy wpis, dość niezwykły jak na ten blog, poświęcę pewnej współczesnej kobiecie, która tak jak ja uwielbia modę tamtych lat, a wręcz ją reprezentuje.
Przed państwem moja mistrzyni – Dita von Teese.
środa, 6 lutego 2013

14. Dzieciństwo

Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić, że mojego dziadka już nie ma. Obu moich dziadków kocham, ale zmarł ten, który był mi bliższy. Mieszkaliśmy razem od moich narodzin przez 14 lat. Cieszył się z moich narodzin, uczył mnie „Aniele Stróżu mój...”, zabierał na huśtawki, pokazywał jak karmić króliki i kury, zabierał na sanki, na przejażdżki bryczką, kupił mi wymarzone Tamagotchi kiedy byłam jeszcze w przedszkolu. Często odbierał mnie i mojego kuzyna z przedszkola, mimo że było bardzo daleko. Niedaleko mojego starego miejsca zamieszkania (tam, gdzie mieszkałam właśnie z babcią i dziadkiem przez 14 lat) jest taka mała, idealnie okrągła wysepka.
sobota, 2 lutego 2013

13. Jeden dzień w polskim pociągu

Podróż pociągiem to tak naprawdę jedna wielka niewiadoma – nigdy nie wiadomo co może się nam przytrafić, a znając bardzo dobrze polskie pociągi to może się przytrafić wszystko. Wie to pani Nieoswojona, która kilka dni w tygodniu musi odbyć nim przeszło stu kilometrową podróż.
piątek, 11 stycznia 2013

12. Styczeń

Witam w 2013 roku. Bez żadnych zbędnych, głupich postanowień noworocznych, których i tak bym nie przestrzegała. Za to z kolejnymi spalonymi za sobą mostami i wieloma, ważnymi podjętymi decyzjami w kilku dziedzinach życiowych. Nawet pokój w którym żyję od lat przejdzie drastyczną zmianę, byle tylko wszystko było inne niż poprzednio.
Chcę zacząć pewne rzeczy na nowo, a Nowy Rok jest do tego najodpowiedniejszy. Jestem trochę pedantyczna.