sobota, 2 lutego 2013

13. Jeden dzień w polskim pociągu

Podróż pociągiem to tak naprawdę jedna wielka niewiadoma – nigdy nie wiadomo co może się nam przytrafić, a znając bardzo dobrze polskie pociągi to może się przytrafić wszystko. Wie to pani Nieoswojona, która kilka dni w tygodniu musi odbyć nim przeszło stu kilometrową podróż.

PKP uwielbia robić podróżnym niespodzianki. Wraz z nowym rozkładem wycofało połowę połączeń - także wszystkie poranne połączenia z miejscowości w której mieszka pani Nieoswojona do docelowego miasta jej podróży. A, że zajęcia zaczynają się rano, to pani Nieoswojona musi dojechać do miasta oddalonego o 20 km, gdzie przesiada się i kontynuuje dalej podróż.

Tego dnia pani Nieoswojona wstała o kilka godzin wcześniej niż zwykle. Dzień niby wiosenny, lecz chłód przejmujący jakby to zima była. Pani Nieoswojona złapała tzw. okazję i dojechała na stację PKP. Pociąg był już podstawiony – tu zaczynał swój bieg – więc mogła spokojnie zająć miejsce w przedziale. Jadąc do pociągu nieco zmarzła i przez chwilę miała nadzieję, że w pociągu się dogrzeje.

Okna w pociągu oczywiście były nieszczelne. Za oknem zamieć, a przez tę nieszczelność, choć okno było zamknięte, do przedziału wpadały płatki śniegu. W przedziale zimno jak na Syberii, a na korytarzu śnieg. Ludzi było mnóstwo, miejsc niestety mniej. Nie dość, że wiele połączeń zostało wycofanych to jeszcze pociągi, które jeżdżą mają mniej wagonów. A ludzi spieszących do pracy i szkoły multum. Ale to urok Polskich Kolei Państwowych.

Pani Nieoswojona założyła słuchawki z relaksacyjną, spokojną muzyką w uszach (by nie słyszeć tego całego jazgotu wokół). Jak zwykle książka w ręce dla zapomnienia, w które niewątpliwie chce się uciec jadąc polskim pociągiem. Pan konduktor przy kontroli biletów oglądał legitymację pani Nieoswojonej po dziesięć razy z każdej strony jakby ukrywała w niej liczby do dzisiejszego totolotka lub ewentualnie była zbiegłą przestępczynią.
Jakaś Rosjanka nadepnęła ją na nogę. I niby to normalne, że ktoś kogoś przypadkiem nadepnie, powie przepraszam i po sprawie. Tymczasem ona nic nie powiedziała, ale pochyliła się i… zaczęła wycierać jej buty. Pani Nieoswojona była totalnie zdezorientowana i czuła się z tym fatalnie.
Dojeżdżała właśnie do Poznania. Wstała, by założyć kurtkę, lecz ta była cała mokra, przez to, że przez całą podróż padał na nią śnieg. Polskie Koleje Państwowe – wyszeptała – telepiąc się z zimna.

Kiedy pani Nieoswojona dotarła po trudach podróży na zajęcia, okazało się, że te są odwołane. O zmianie planów zajęć poinformowano na pięć minut przed dwunastą czyli na pięć minut przed rozpoczęciem zajęć. Oczywiście pani Nieoswojona nie miała żadnych pretensji, przecież dziekanat poinformował o zmianie planów pięć minut przed zajęciami. Szkoda tylko nerwów… i pieniędzy.

Po niemal dwugodzinnej podróży do Poznania, czas wracać do domu. Na pociąg powrotny pani Nieoswojona musiała czekać przeszło dwie godziny. Gdy pociąg wjechał na peron, cudem zajęła miejsce w przedziale, bo pociąg był już zapchany do granic możliwości. Pomogły jej w tym nieznajome starsze panie, które z własnej inicjatywy zawołały ją z korytarza, bo jest jedno wolne miejsce. No proszę – pomyślała pani A. – rzadko zdarza się taka uprzejmość w pociągach. Częściej ludzie uwalają na wolne miejsca swoje torby i bagaże, to nic, że inni pasażerowie, którzy kupili bilety stoją całą drogę.

Minus 10 stopni na dworze i pozamarzały drzwi w pociągu. Pracownik PKP odmrażał je palnikiem (co wyglądało komicznie) i chyba trochę przesadził, bo bardzo śmierdziało w przedziałach. Oczywiście za „rozmrażanie” drzwi robotnicy wzięli się dopiero punktualnie o godzinie, o której pociąg miał wyjechać. To spowodowało, że wyruszył z opóźnieniem. Tylko 30 minut. Co to dla nich... Bywało więcej.
Ogrzewanie grzało wręcz niemiłosiernie. Pani Nieoswojona jeszcze nigdy nie spotkała się z tym, żeby aż tak grzali w pociągu. Jednak nieszczelne drzwi wygrały nawet z afrykańskim ogrzewaniem – ponownie kurtka zamokła od śniegu wpadającego przez okno.
Podróż umilała jednak rozmowa ze starszymi paniami, które pani Nieoswojona uwielbia. Wspólne narzekania na niedogodności podróży, napadach jakie mają miejsca albo miały miejsca w pociągach lub opowiadania o dawnych czasach zawsze są ciekawe, a podróż szybciej mija.

Zmęczona pani Nieoswojona ucieszyła się na znajome widoki za oknem – zbliżała się do swojej miejscowości. Grzecznie pożegnawszy się ze współpasażerkami wyszła na korytarz. Z obawą spoglądała na drzwi, które tak ciężko się otwiera (pani Nieoswojona nie raz była świadkiem jak ludzie wyskakiwali z pociągu, kiedy ten już ruszył, bo nie dało się tych drzwi otworzyć), ale na szczęście znalazły się silne, męskie ręce, które pomogły uporać się z nieszczęsnymi pociągowymi drzwiami. Wychodząc na zaśnieżoną stację pani Nieoswojona odetchnęła z ulgą i wdychając świeże, zimne powietrze do płuc pomyślała – nareszcie w domu!

Tak wyglądał jeden dzień spędzony przez panią Nieoswojoną w pociągu. Jeden z wielu dni, które tak spędza. Jednak mimo tego, że jak w polskim pociągu bywa – albo grzeje za mocno, albo nie grzeje wcale, albo pociąg stanie w szczerym polu i nie jedzie już nigdzie, albo trzeba kotłować się w ciasnych korytarzach a nawet ubikacji - to jednak wciąż coś może nas zaskoczyć, bo gdyby przyjrzeć się bliżej nigdy nie jest tak samo.

19 komentarze

  1. Na szczęście jutro jest nowy dzień. Lepszy. Życzę by taki był i każdy następny tego roku...

    Na takie podmioty społeczne szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okres po świętach aż do wiosny, to dla mnie najgorszy okres w roku, bo ta pogoda nie nastraja mnie pozytywnie, a wcześniej to czekanie na święta jakoś to "wynagradza". Ale może się wyśpisz i jutro już będzie lepiej :)
    Od siedmiu lat dojeżdżam pociągami i z roku na rok płacę coraz więcej, a lepiej wcale nie jest...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za komplementy

    Ludzie nie rozumieją, że w akademiku różni ludzie mieszkają tylko pchają się trochę na siłę, ale co zrobić. Tych ze starszych lat jeszcze można zrozumieć, ale bez przesady, żeby wszystkich zrównywać do poziomu bydła.

    A co do tematu to fakt z tymi pociągami. Sama często jeżdżę i czasami ta jazda woła o pomstę do nieba, ale co zrobić. Skoro PKP to monopolista

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Na nerwy działają mi obserwacje za obserwacje, ale jeśli komentarz ma też inną treść, nie usuwam. Niech stracę.
    Pociągami nie jeżdżę, na szczęście nie muszę, nie wyobrażam sobie pędzić "Strzałą Południa"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. 'A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój' - słowa piosenki Budki Suflera, które cytuję tym, którzy w danej chwilą czują się źle. I jeszcze pozwolę sobie zacytować słowa z ostatnio przeczytanego przeze mnie wywiadu z Maćkiem Kurowickim, liderem zespołu Hurt - 'Narodziny, droga przez życie, śmierć - to jest piękne, smutne, potrzebne, wspaniałe'. Staram na co dzień żyć w duchu filozofii 'wszystko jest ważne, wszystko ma sens, wszystko jest potrzebne i wartościowe'. Tak o wiele łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż miałaś chociaż szansę pożegnać się z Dziadkiem...
    A PKP coraz gorsze się robi...
    Dobrze,że nie muszę jeździć...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o Twojego dziadka to współczuję. Doskonale rozumiem co czujesz, bo mój bardzo podupadł na zdrowiu i niestety coraz częściej trafia do szpitala (przez choroby płuc), strasznie się o niego martwię. Też ostatnio mam wrażenie, że wszystko mi idzie jak krew z nosa i generalnie najchętniej zaszyłabym się w pokoju i obudziła dopiero po sesji. Chociaż trzeba też pamiętać, że po każdej burzy wychodzi słońce :) Pozdrawiam i obiecuję zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na szczescie nie musze korzystac z PKP ale wiem, ze moi znajomi maja podobne problemy do Twoich.

    a ten pech to się zima nazywa..:/

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja SPAMu w żadnym stopniu nie popieram, wrr strasznie to denerwujące.
    Kiedy umierała moja babci nie mogłam być przy niej. Byłam bajtlem, niewiele pamiętam. Ale do teraz mi jej brakuje.
    A co do PKP: nie lubię zmian i "reform", które nigdy na lepsze sie nie robią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak miało być, chociaż to głupie wytłumaczenie, ale inaczej chyba pocieszyć się nie da. może tam jest lepiej?

    No tak, SPAMy zagraniczne sa w ogóle mistrzostwem!

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo współczuję...też mam takie doświadczenia za sobą...trzymam kciuki za Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  12. przykro mi z powodu dziadka;(((

    na szczęście koleją nie jeżdzę ale wuyobrażam se co czują osoby krtórę są na naszą PKP zdane;/

    a co do spamów...to chyba lepszy spasm niż jakeiś chamstwo i bluzgi od jakiegoś anonimowego internauty....

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję, że te gorsze dni w takim razie szybko miną i wraz z wiosną wszystko pójdzie o wiele łatwiej. Gdyby ktoś pod tym postem zostawił spam to byłaby czysta bezczelność ale cóż, i tacy ludzie się zdarzają.

    grzywka prosta nie jest taka zła, myślałam że o wiele trudniej będzie mi ja utrzymac.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż mi przykro jak przeczytałam pierwszy akapit... Nie będę nic mówić. Pięknie piszesz. Bardzo nastrojowo i emocjonalnie. Podobno "nic nie dzieje się bez przyczyny", ale słabo w to wierzę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Wiele z nas chyba przeszło coś podobnego i nie ma nic gorszego, niż świadomość, że już nie porozmawia się z bliską osobą. Uściski dla Pana Kota od największej kociary z blogspota :*

    Czuję atak spamerstwa, u mnie rządzi jakiś automat, który wrzuca bezsensowne komentarze o stronie na temat leczenia krwawiących odbytów i hemoroidów :/ Musiałam włączyć blokadę anonimów, bo dostawałam dziennie x powiadomień o takich cudakach.

    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przykro mi z powodu Twojego Dziadka, wiem, że trudny dla Ciebie okres...
    Co do spamowania, tym bardziej w takich okolicznościach, to zupełnie nie rozumiem...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze, że w trudnych chwilach nie jesteś sama.
    Na autobusy można pisać i pisać ale co poradzisz. zrobili tak, żeby dla nich było taniej/wygodniej... też raz dostałam spam po angielsku, nie na te blogi trafiły dziewczynki.:)

    OdpowiedzUsuń
  18. wzruszająca i przejmująca historia z dziadkiem, ale ja zawsze uważałam, ze każdy kto może odchodzić w gronie najbliższych żył tak, ze sobie na to zasłużył.... odchodzić w samotności i zapomnianym to jest prawdziwa tragedia, a odchodzić w otoczeniu najbliższych to szczęście, a przecież każdy z nas kiedyś przejdzie na tamtą stronę i oby nie musiał przechodzić w samotności...

    OdpowiedzUsuń
  19. ciężko mi powiedzieć cokolwiek, nigdy nikogo nie straciłam, chociaż jeśli moja mama nie wyzdrowieje, może to ulec zmianie szybciej, niż bym tego oczekiwała... współczuję Ci bardzo, mnie przerasta samo myślenie o stracie kogoś bliskiego.
    pociągami nie jeżdżę, więc nawet nie wiem, jak to tam wygląda, ale nie znam ani jednej osoby, która byłaby zadowolona z ich funkcjonowania ;p

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.