środa, 6 lutego 2013

14. Dzieciństwo

Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić, że mojego dziadka już nie ma. Obu moich dziadków kocham, ale zmarł ten, który był mi bliższy. Mieszkaliśmy razem od moich narodzin przez 14 lat. Cieszył się z moich narodzin, uczył mnie „Aniele Stróżu mój...”, zabierał na huśtawki, pokazywał jak karmić króliki i kury, zabierał na sanki, na przejażdżki bryczką, kupił mi wymarzone Tamagotchi kiedy byłam jeszcze w przedszkolu. Często odbierał mnie i mojego kuzyna z przedszkola, mimo że było bardzo daleko. Niedaleko mojego starego miejsca zamieszkania (tam, gdzie mieszkałam właśnie z babcią i dziadkiem przez 14 lat) jest taka mała, idealnie okrągła wysepka.
Często razem z kuzynem patrzyliśmy na nią z balkonu i bardzo chcieliśmy odwiedzić, gdyż była dla nas tajemnicza i fascynująca. Taka mała, bogata w gęstą roślinność, bezludna wysepka. Jako, że miałam zawsze bujną wyobraźnię często wymyślałam różne historie z nią związane. To właśnie dziadek pewnej zimy zabrał mnie i kuzyna na tę wysepkę. Pamiętam, że drzewa i krzewy (jakieś cierniowe) rosły tak gęsto, że ciężko było wejść w głąb. Usiedliśmy na wielkich kamieniach i wymyślaliśmy różne historie o tej wysepce, okrążałam ją z kuzynem niemal z czcią. Była wtedy zima i pełno śniegu. Nigdy więcej tam nie byłam, ale wysepka wciąż istnieje i chciałabym wybrać się tam, gdyż wciąż mnie coś do niej ciągnie.
Dziadek zawsze mi ustępował. Kiedy się na coś uparł to nawet się o to pokłócił z babcią , ale swoim wnukom (a było ich trzech: ja, siostra i kuzyn) zawsze ustępował. Nie potrafił się na mnie gniewać. Podobnie jak ja lubił smażoną wątróbkę z cebulką. Zawsze jak ją smażył to odkładał też dla mnie. Dużo się śmiał i czasem babcię to irytowało, że chce mu coś powiedzieć a on się śmieje. Ksiądz podczas mszy pogrzebowej powiedział, że dziadek był „zacnym człowiekiem i bardzo kochał Boga”.
Dziś na naszym kominku stoi duże zdjęcie dziadka przepasane czarnym paskiem. Uśmiecha się na nim, radośnie mruży oczy, w swojej koszulce „po domu”.

Od urodzenia przez 14 lat mieszkałam na wsi razem z rodzicami, młodszą siostrą, babcią, dziadkiem (rodzicami mojej mamy), dwoma wujkami i moim kuzynem (synem jednego z wujków). Było ciasno, ale wesoło i szczęśliwie. Byłam pierwszym dzieckiem moich rodziców, pierwszą wnuczką dziadków, pierwszą prawnuczką jednej z prababć. Mimo że przez pięć lat byłam jedynaczką to wychowywałam się z o rok młodszym kuzynem. Jako dziecko był we mnie wpatrzony, próbował naśladować.
Kiedyś jako malutka dziewczynka byłam zdziwiona czemu kuzyn nie nosi spódniczek i kiteczek na głowie. Kiedyś przed wyjściem do przedszkola usiłowałam ubrać go w moją spódniczkę i zrobić dwie kitusie, on na wszystko się zgadzał, przecież ja też się tak ubierałam. Na szczęście w porę przyszedł jego tata (a mój wujek) i ubrał go jak chłopca.
Byliśmy jak rodzeństwo. Dostawaliśmy wszystko po równo, bawiliśmy się razem. Ale to ja byłam prowodyrem głupich pomysłów, byłam bardziej niegrzeczna, buntownicza i głośniejsza.
Pamiętam wspólne święta w tyle osób przy stole. Jako dziecko bałam się Gwiazdora (w Wielkopolsce Gwiazdor przynosi dzieciom prezenty w Wigilię) więc dorośli zawsze zaganiali nas do kuchni i mówili, że Gwiazdor wleci przez okno i zostawi prezenty. Potem nas wołali a my z rozdziawioną buzią biegliśmy do choinki pod którą była cała góra prezentów.
Wielkanoc była równie rodzinna. W Wielki Czwartek budziliśmy się rano i biegliśmy do koszyczków pełnych słodyczy. W śmigusa-dyngusa biegaliśmy po domu z jajeczkami na wodę.
Nigdy nie zapomnę tamtych chwil. Byłam bezgranicznie szczęśliwym dzieckiem. Nigdy niczego mi nie brakowało. Z domu wyniosłam to, że największą wartością w życiu jest rodzina i miłość.
Rodzice zawsze mi ufali, nigdy nie szukali mnie po całej wiosce, nie wydzwaniali (gdy pojawiła się era komórek). Nigdy nie sprawiałam im kłopotu. Nie wracałam pijana, nie wracałam po nocach. Najlepsze jest to, że nigdy nie musieli mi tego mówić. Sama wiedziałam jak powinnam się zachowywać.
Gdy patrzę na to co dzieje się z dzisiejszą młodzieżą to ja byłam naprawdę idealnym, wzorowym, bezproblemowym dzieckiem.

Jako 6-latka poznałam najbliższą mi koleżankę jaką miałam w życiu. Byłyśmy takie same z charakteru, lubiłyśmy to samo, mówiłyśmy sobie wszystko. Mieszkała w bloku obok. Całą podstawówkę siedziałyśmy razem, w gimnazjum trafiłyśmy do innych klas, ale wciąż się przyjaźniłyśmy. W tamtym czasie przeprowadziłam się do Domu w miasteczku w którym obecnie mieszkam, ona wyprowadziła się do innej wioski. Odwiedzałyśmy się, spałyśmy u siebie, dzieliłyśmy się sekretami. To były czasy pierwszych „miłości”, „chodzenia z kimś”. Do liceum poszłyśmy do zupełnie innych miast. Dodatkowo to, że nie mieszkałyśmy w jednej miejscowości spowodowało, że nasza przyjaźń „rozlazła się”, ale była to najprawdziwsza przyjaźń jaka mnie spotkała. Jedyna przyjaciółka, która nie wbiła mi noża w plecy. Do dziś spotykamy się od czasu do czasu.
Jeszcze mieszkając obok siebie miałyśmy swoją paczkę na osiedlu – my dwie i sami chłopacy. To były najwspanialsze czasy – nasze wojny na dezodoranty, przesiadywanie wieczorami na klatkach schodowych albo „na sklepie”, spacery w kierunku innej wioski, huśtawki na drzewach, ogniska. Pamiętam jak jeden z kolegów zawsze gubił buty, gdy biegał. Kiedyś myślałyśmy, że chłopacy nie zaprosili nas na ognisko więc z zemsty oblałyśmy drewno wodą (niosłyśmy ciężkie konewki aż z mojej działki). Potem się okazało, że chcieli nas zaprosić i kiedy usiedliśmy razem w kręgu dziwili się dlaczego drewno nie chce się palić. Zabawy w „gonito”, „szukanego”, akrobacje na trzepaku. Irytacje z powodu osiedlowego „BBC”, czyli babć, które siedziały na jednej z klatek i wszystko najlepiej wiedziały.
Najpierw jeden z kolegów się wyprowadził. Potem wyprowadziła się moja przyjaciółka. Rok później wyprowadziłam się ja. Reszta chłopaków została. Moi dziadkowie i wujek wciąż tam mieszkali więc często wpadałam w odwiedziny i wiem, że aż do tej pory (a minęło wiele lat) nie utworzyła się taka paczka jak nasza, nawet gdy pozmieniało się pokolenie.
Bardzo za tym wszystkim tęskniłam. Za ludźmi, za widokiem z okna, za zapachem świeżo skoszonej trawy. Do dziś kiedy czuję ten zapach kojarzy mi się on z czasami, kiedy tam mieszkałam.
Takich znajomych nie spotkałam już nigdy więcej.

Zaczął się etap nastolatki. Wciąż byłam otwarta na ludzi. W nowej szkole poznałam nowych znajomych. Jak mi się wtedy wydawało – przyjaciół. Albo nie było mnie w domu albo mój dom był pełen moich znajomych. Lubiłam imprezować. Nocne spacery z koleżankami i gitarą (do dziś granie na gitarze to moje niespełnione marzenie), glany, czarne ciuchy, szaleństwa, pokój wypełniony ciężką muzyką. Wygadana, roześmiana, pozytywnie nastawionych do wszystkich ludzi. Mam pamiętniki z tamtych dni. Czasem kilka kartek A4 stanowiły zapiski z jednego dnia. Tyle działo się w moim życiu. Gdybym miała streścić to wszystko to musiałabym otworzyć nowego bloga.
Później skończyłam 17 lat i pewne wydarzenia sprawiły, że zamknęłam się na ludzi, zrobiłam się zimna, przestałam pokazywać uczucia i łzy. Zmieniło się moje nastawienie do innych.
A moi rodzice wciąż byli... Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć, choćby nie wiem co się stało. I tak jak już życie zdążyło mnie nauczyć, są to jedyne osoby na które tak naprawdę mogę liczyć.
To właśnie moi rodzice i siostra są osobami za które bez wahania oddałabym życie.
Chciałabym dać moim dzieciom tyle miłości i szczęścia ile ja sama otrzymałam. Chciałabym być takim rodzicem jakich ja mam. Zapewnić takie cudowne dzieciństwo.

21 komentarze

  1. Myślałam, że tylko ja nie śpię po nocach :)
    Piękne miałaś dzieciństwo. Z tego co się przekonałam, to może i czasami bywa ciężko, gdy dużo osób mieszka w jednym domu, to zawsze jest wesoło :)

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajnie, też sobie przypominam te beztroskie lata... Choć byłam chyba Twoim przeciwieństwem, lubiłam się włóczyć, wplątywałam się w różne historie, zawsze coś kombinowałam :)
    Myślę, że będziesz kiedyś, dla swojego maleństwa, najwspanialszą mamą na świecie, nie może być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez kocham wracać do starych lat . Dużo osób z tamtego okresu odeszło ,ale są tez takie ,które zostały. Nawet w najgorszych chwilach mama była ze mną to najlepsza przyjaciółka na świecie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też miałam niezłe dzieciństwo - mam 20 lat i czuję się, jakby nadal trwało :)
    może dlatego, że "wojny na dezodoranty" były u mnie w liceum...

    taak, mnie czasem przeszukują, bo pikam podczas WCHODZENIA do sklepu.. ech.
    zapraszam do Francji :D

    OdpowiedzUsuń
  5. moje dzieciństwo było... nudne. nawet nie mam co wspominać...

    OdpowiedzUsuń
  6. to co napisałaś o swoim dziadku jest nie zwykłe. mogę pozazdrościć dzieciństwa. niestety moje dzieciństwo to patologia, przemoc, alkohol i łzy. zazdroszczę Ci tych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę Ci tego. Ja swoich dziadków nie znałam...Dlatego nie mogę mieć żadnych wspomnień z nimi związanych. Za to gdy umarła Babcia, długo nie mogłam się z tym pogodzić, uwierzyć, że nie żyje. Przypomniałam sobie, kiedy z dumą przyprowadziłam Ją do przedszkola na Dzień Babci...Jak zawsze wciskała mi pieniądze, mimo zapewnień mamy, że dostaję kieszonkowe...Itp., itd. Cholerka, trudno pogodzić się z tym, że przemijamy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam mężczyzn, którzy wierzą w Boga. Twój dziadek musiał być wspaniałym człowiekiem. Ja niestety nie mam dobrego kontaktu z dziadkiem. Widzę go raz na rok jak nie rzadziej. A drugi dziadek umarł jak miałam sześć lat, prawie go nie pamiętam. Bardzo zazdroszczę Ci tej relacji. Tych wspomnień z nim nikt Ci nie zabierze. To wielki skarb. Szkoda, że tyle rzeczy idzie kupić a wspaniałych wspomnień nie. Ja ostatnio myśląc o przyjaźni, zauważyłam, że prawdziwe są tylko wtedy gdy wspólnie cieszymy się z sukcesów przyjaciela, gdy rywalizujemy z nim to to taka udawana relacja, ni to przyjaźń ni koleżeństwo.
    Co się wydarzyło, że zamknęłaś się na ludzi? wtedy... mając 17lat?

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dzieciństwo też było piękne :) Ślicznie to napisałaś <3 W wolnej chwili zapraszam do mnie ourloveourpassion.blogspot.com :) Obserwujemy? Bo chętnie wpadnę tu jeszcze nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytając Twoje wspomnienia nasunęły mi się własne, heh aż tęsknota wzbiera :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie opisane. Nigdy nie zapominaj tych najpiękniejszych chwil i pielęgnuj je w sobie, a okaże się, że Ci, którzy pozornie odeszli - dalej są z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Udane dzieciństwo, kochająca rodzina, na którą możesz liczyć to fundamenty, zaplecze i wsparcie, dzięki którym budujemy nasze przyszłe życie. Ja również miałam dużo szczęścia. Miałam piękne dzieciństwo, do którego uwielbiam wracać wspomnieniami, nieco żałując, że już się skończyło. I kochających rodziców. Podobnie jak Ty, wiem, że mogę liczyć na nich, cokolwiek by się nie działo, są jedynymi osobami w moim życiu, co do których jestem stuprocentowo pewna. To bardzo ważne. Daje poczucie bezpieczeństwa i oparcie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie dziś pożegnałam mojego dziadka.. smutne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, pięknie napisane. Niestety taka strata bardzo boli, często jest tak, że dziadek bądź babcia wychowywali nas również tak samo jak i nasi rodzice, pilnowali wtedy gdy oni nie mogli, pokazywali świat, bawili się z nami. Sama mam wiele pięknych wspomnień, które sprawiają, że się uśmiecham na samo to wspomnienie. Bo to były piękne chwile, szkoda, że były.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie wiedziałam, że to była tylko niskobudżetówka TVNu :O to teraz mnie zabiłaś, przecież ten film był całkiem w porządku!

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim zdaniem dorastanie jest straszne. Wtedy wszystko jest nielogiczne, każdą stratę przeżywa się mocniej, a niektóre bliznyy zostają dłużej niż powinny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z tymi ostatnimi zdaniami się w pełni zgadzam - mam takie same odczucia co Ty. Aż łezka się kręci w oku na myśl o wspomnieniach...

    Również straciłam dziadka, dwa lata temu. Był to mój jedyny dziadek i pierwsza śmierć w bliskiej rodzinie. Bardzo to przeżyłam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mając takie dzieciństwo, jestem pewna, że swoim dzieciom przekażesz najważniejsze wartości. Nie masz się czego obawiać,bo czasy się zmieniają, ale ludzie nie.

    Pozdrawiam ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę dzieciństwa, nie ma co^^ i sądzę, że przekazujemy te wartości, które sami dostaliśmy, ale wzbogacone własnymi doświadczeniami. Najważniejsze to obdarzać uczuciem i bezpieczeństwem. Z takim podejściem, z pewnością nie będziesz miała z tym problemu:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne wspomnienia. Cieszę się, że zachowujesz je w sobie, bo są one bardzo cenne i stanowią nieocenione źródło siły na trudne dni! Uśmiechnęłam się do Ciebie, jak przeczytałam, jako tą grzeczną nastolatką byłaś.. zupełnie jak, ja.. mnie tez nikt nie musiał mówić, jak mam postępować, bo sama wiedziałam, jak trzeba... Pewnie wielu Twoich znajomych w owych czasach uznawało Cię za "dziwaczkę i niedzisiejszą" ;) Ale dobrze, że wiedziałaś, co tak naprawdę jest najważniejsze i co dobre owoce przyniesie... ;) Jestem pełna podziwu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. I jeszcze jedno. Będziesz cudowną matką :)

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.