niedziela, 24 lutego 2013

18. Anonimowi stróże moralności i mamy

Wpadłam ostatnio na bloga młodej mamy (zresztą cudownej mamy), która w swoim życiu jako młoda dziewczyna wiele przeszła, ale udało jej się później odnaleźć szczęście w postaci kochającego, wspaniałego faceta (już niedługo męża), oraz synka. Na blogu tym roi się od anonimowych (jakżeby inaczej) komentarzy: a to dziewczyna wygląda tak i tak, a że to jej facet wygląda tak i tak, a że dziecko z „wpadki”, a to że dziecko ma niezwykłe imię i matka zrobiła mu nim krzywdę, a to że żyją w grzechu, a to że wyskoczą sobie czasem na jakąś imprezę (to nic, że dziecko ma dobrą opiekę w postaci babci).

Matko Boska, a kim niektórzy są żeby pisać takie teksty albo prawić morały?
Głównie przeglądanie komentarzy u wyżej wspomnianej mamy spowodowało moje zbulwersowanie i aż postanowiłam otworzyć Worda i sklecać myśli.
Do tego chciałam włączyć kilka słów o mamach samotnie wychowujących swoje pociechy.

W dzisiejszym świecie wielu ludzi myśli takimi zasadami:
Dziewczyna zachodzi w ciążę – znaczy: wpadła.
Para bierze ślub – znaczy: bo pewnie wpadli.
Współczesne czasy są tak inne od tego co było minimum 20 lat temu, a i tak mam wrażenie, że kiedyś ludzie byli bardziej tolerancyjni, pomagali sobie, niż teraz. Sam wiek brania ślubów idzie w górę: za dawien dawna 14-latki wychodziły za mąż, moja prababcia wyszła w wieku 16, potem wiek stopniowo się podnosił, moja mama w wieku 21 lat, a teraz ludzie często stawiają najpierw na edukację, zdobycie wykształcenia albo posiadanie pracy i możliwości wykarmienia i dobrego wychowania dziecka.  Na przykład ja jestem starsza niż moja mama kiedy brała ślub, a mimo to nie chcę jeszcze mieć dzieci – chcę najpierw skończyć studia, zarobić na to, żeby mieć gdzie mieszkać i móc zapewnić dziecku byt, a w dzisiejszych czasach drożyzny nie jest to takie łatwe. Jeśli przydarzyłoby mi się teraz, że zaszłabym w ciążę to rodzice pomagaliby mi ze wszystkich sił, ale ja po prostu wolałabym być samodzielna. Z całego serca podziwiam osoby, które zostały przez los niespodziewanie obdarowane dzidziusiem za to jak sobie radzą. A to dlaczego się tak przydarzyło to już nie mój cyrk, nie moje małpy, nie mam prawa prawić komuś morałów, bo sama nie jestem ideałem.
W każdym razie w takich właśnie czasach – kiedy większość ludzi najpierw stawia na wykształcenie albo kiedy preferuje się tzw. otwarte związki, niechęć to małżeństwa i „papierka” - zajście w ciążę jest dla ludzi na pewno „wpadką”, a ślub w młodym wieku potwierdzeniem, że się „wpadło” bo kto brałby przecież ślub w tak młodym wieku?!
Jeśli rodzice urwą się raz na jakiś czas na jakąś imprezę lub zrobią coś tylko dla siebie to zawsze znajdą się anonimowi  stróże moralności, którzy wyzywają rodziców od wyrodnych, bo przecież jak urodzi się dziecko to jest to wyrok siedzenia w domu do końca życia i koniec jakichkolwiek przyjemności. Skąd się bierze takie przekonanie? Rozumiem gdyby dziecko siedziało samopas w domu, ale jeśli ma dobrą, ba!, najlepszą opiekę w postaci np. babci to co w tym złego?

Problem samotnych matek. Takie kobiety powinno się podziwiać i szanować za to jak sobie radzą  a szydzić i prawić morały temu śmieciowi, który sam siebie nazywa mężczyzną a ma gdzieś własne dziecko. Rozumiem, miłość może wygasnąć, można w pewnych sytuacjach „stracić głowę” (a dlaczego to już nie nasza sprawa), ale wymigiwanie się od ojcostwa i odpowiedzialności to już skurwysyństwo, ale i tak zazwyczaj obrywa się matce a ojciec jest bez winy.

Rozumiem, że niektórzy ludzie są tradycjonalistami bądź żyją zgodnie z zasadami Kościoła katolickiego lub jakiegokolwiek innego Kościoła, ale nikt nie ma prawa ingerować w cudze życie a tym bardziej pchać się jako nędzny anonim ze swoimi uwagami, „radami” itp.
Zaściankowość króluje. Ktoś może wierzyć  Boga, ale nie zgadzać się z niektórymi rzeczami, które narzuca nam Kościół, każdy może mieć inne poglądy i zasady w życiu, ale my powinniśmy skupiać się na swoim tyłku, swoich sprawach a nie zaglądać komuś do łóżka, w metrykę czy w serce. Bo często się zdarza tak, że sami za dużo widzimy u innych, komentujemy a potem nagle doświadczamy tego samego. Bo to komentujemy, że „Ci wpadli” a za chwilę się okaże, że antykoncepcja zawiodła i ups, co teraz?
Myślę, że połowa tych wszechwiedzących anonimów ma bardzo nudne życie i na pewno nie posiada dzieci skoro siedzą przed komputerem i stać ich na wypisywanie pod wymyślnymi pseudonimami jakiś idiotycznych, chorych uwag na tematy na które nie mają pojęcia albo po to żeby komuś dokopać.
Nie ma to jak uczyć ojca jak ma dzieci robić, mówiąc w przenośni.

Owszem są takie panie, których nawet matkami nie można nazwać, jak np. pani Katarzyna W. (a kim jest o dziewczę to chyba pisać nie trzeba, bo zrobiła w Polsce niezłą brazylijską telenowelę z tragedią w tle), ale mam na myśli prawdziwe matki, które mimo tego:
- ile miały lat kiedy urodziły,
- czy mają ślub czy nie,
- czy samotnie wychowują dziecko czy z partnerem
- czy lubię od czasu do gdzieś wyskoczyć.
zapewniają dziecku miłość i szczęście.
Reszta może nas i obchodzić i interesować, ale jakie prawo mamy do ingerencji w cudze życie lub obrażanie i komentowanie tego życia, rodziny, dziecka, wszystkiego?
Jak sami czulibyśmy się gdyby ktoś pchał wścibski, za długi nochal w nasze życie, sprawy, wychowywanie NASZEGO dziecka, tego jak ma na imię?
No właśnie…

PS Da się napisać o dzieciach bez nazwania ich „wpadkami”? Jak widać się da, bo myślę, że to określenie jest trochę obraźliwe. W końcu jakkolwiek dziecko zostanie poczęte – jest niewinnym, zasługującym na miłość i szacunek człowiekiem.
PPS Jeśli ktoś chce komentować to naprawdę błagam, niech przeczyta cały post a nie przeleci pobieżnie między akapitami a potem wysnuwa jakieś dziwne teorie nie na temat. Każdy może mieć swoje zdanie i opinię, no ale ludzie, jak się coś komentuje to chyba należy DOBRZE wiedzieć co.
To tak dla niektórych, którzy dopiero co wpadli i chcą zostawić sensowny (czyt. bezspamowy i bezreklamowy) komentarz tylko po to żebym wpadła z rewizytą. Bo ja naprawdę odwiedzam blogi tych, których tu „zobaczę”, ale jeśli nie mam niczego do powiedzenia to zwyczajnie nie komentuję.

12 komentarze

  1. Wybacz, że to napiszę, ale taka jest z reguły prawda, że "Dziewczyna zachodzi w ciążę – znaczy: wpadła". Obracam się w gronie dziewczyn, które trzeźwo myślą o życiu i się zabezpieczają, do tego na popularnym kobiecym forum pojawia się ogrom zapytań zeschizowanych kobiet "czy jestem w ciąży?!". Mało kto teraz planuje ciążę (w większości są to kobiety, które mają problem z zajściem), niestety. Dziewczyny albo nie potrafią się zabezpieczać, albo faktycznie wpadają, bo zapomniały tabletki, albo pękła gumka. To tyle w temacie tej sprawy.

    Zgadzam się, że Ci "anonimowi" wkurzają. Niedawno widziałam na czyimś blogu komentarz "z taką buzią się nie powinnaś pokazywać!". No strzeliło mnie. Tym ludziom się a) nudzi, b) mają kompleksy, c) ktoś im płaci za bycie trollem, d) inna możliwość. Staram się ignorować pojedyncze przypadki, ale kiedy - jak piszesz - jest to grono osób, to naprawdę można stracić kontrolę nad sobą. :-/

    PS. Sama jestem wpadką i nie uważam tego za obraźliwe. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak jest, ale nikogo to nie powinno obchodzić, bo ludzie, za przeproszeniem, pierd**ą a potem sami znajdują się w identycznej sytuacji. Do tego pełno pouczających i prawiących morały anonimowych komentarzy jakby wszystkie rozumy zjedli. A przede wszystkim ingerencja w cudze życie religijne i intymne, obrażanie i wyzywanie od "bękartów" niewinnego dziecka.
      A dziewczyna o której wspomniałam ma takich komentarzy prawie setkę.

      Tak jak napisałam - nieważne jak doszło do poczęcia i w jakim wieku są rodzice - nie do nas należy pouczanie i prawienie morałów, zwłaszcza jako anonimy i tego dotyczy ten post ;)

      Usuń
    2. Tego przypadku, o którym piszesz, akurat nie znam - zresztą to inna sytuacja. Mnie osobiście bardzo irytuje zachowanie małolat (tak określę te osoby), bo chociaż na karku już ponad 20 lat, to dalej nie potrafią czytać ulotek lub nie mają bladego pojęcia skąd się biorą dzieci. Sama nie szczędzę słów na takich osobach, więc nie uważam, że pozjadałam rozum, jeśli ktoś nie ma go za grosz. I będę dalej pouczać, bo w niektórych sprawach TRZEBA.

      Obrażanie ludzi, wyzywanie ich, mieszanie się w sprawy intymne, a tym bardziej sprawy RODZINNE kompletnie przypadkowej osoby - to jest gruba przesada. Każdy powinien patrzeć na swoje życie zanim oceni cudze (do tego po paru słowach/postach).

      Usuń
    3. Dokładnie. Szczególnie pouczania jako anonimowy bohater w Internecie. To dla mnie zero. jak ja mam coś do powiedzenia to proszę bardzo - Mysli Nieoswojone to mój nick prawie wszędzie. Natomiast włażenie komuś z butami w życie również jest przesadą.
      Jak ktoś zna się na antykoncepcji to "wpadki" nie powinien mieć, ale stuprocentową pewność daje tylko "abstynencja" więc czasem różnie bywa.
      Ja jestem ostrożna, aż do przesady, ale to na mój plus.

      Usuń
    4. Aaa, no i w poście nie mam na mysli jakiś 13-stek, 16-stek, pisząc "młoda mama" mam na mysli te 19-letnie, 20-letnie - wciąż młode :)
      Dziewczynki 13-letnie to jeszcze dzieci, a przypadek "dzieci rodzą dzieci" opisywałam gdzieś na początku bloga.
      Ale np. dwie z moich koleżanek biorą ślub w tym roku, jedna ma 23 lata, druga 22, a jedna wzięła go w zeszłym roku i miała lat 21 i w żadnym z tych przypadków ślub nie jest z powodu "wpadki" lecz po prostu... z miłości, a na dzieci chcą poczekać, bo teraz o ile wiem studiują :)

      Usuń
    5. Ja też pisałam o osobach 20+. ;-) Co do znania się na antykoncepcji - masz rację, jednak wciąż jest jakaś szansa na wpadkę, gdy ono zawiedzie i to jest cholerny pech (no bo jak wpłynąć na pękniętką gumkę?). Lepiej nie być aż skrajnie ostrożnym, bo to z kolei idzie w drugą stronę - paranoję. ;-) Takie osoby też mam w swym gronie.

      Nie wyobrażam sobie skrytykować kogoś bez podpisania się... Bo dowalić jest łatwo, ale przyznać się, że to TY już raczej nikt nie ma odwagi... :-/ Dlatego ja ignoruję takie wpisy, bo tacy ludzie tak naprawdę nie mają racji. :-)

      Ślub w młodym wieku dla mnie jest ... nieco dziwny. Kiedyś to było na porządku dziennym, moja mama miała 19 lat (!!!), dziś zmieniły się priorytety. Mi nie jest potrzebny papierek, by z kimś być. Na to przyjdzie odpowiedni moment. Przede wszystkim, nauczona wieloletnim związkiem, nie można nic brać za pewne - inaczej już byłabym po rozwodzie. ;-) Mnie nie szokują pary 30-letnie biorące ślub. Niemniej, mam znajomych po ślubie w wieku 20/21 lat i sobie szczęśliwie żyją już parę lat...

      PS. Szablon zrobiłam sama, napadła mnie wena twórcza, której u mnie ostatnio kompletnie brak, dzięki! :-)

      Miłego dnia! :-)

      Usuń
  2. Nic nie dodam do dyskusji, bo prostu się z Tobą zgadzam. Mało szacunku na tym świecie jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem jak można komentować fakt, tego co "już się stało". W czym to ma pomóc tej matce, czy rodzicom? Jak wiesz moja siostra jest w podobnej sytuacji i mogę powiedzieć jedno: takie osoby tj. młode, jeszcze nie doświadczone trzeba wspierać. Im już życie dało mocno w kość. Niestety ktoś, kto stoi z boku widzi to inaczej. A już na temat anonimowych komentarzy nawet nie chce mi się wypowiadać: dno.
    Idealnie nazwałaś "tatusiów" od samotnych matek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, ludziom anonimowo jest o wiele łatwiej ferować wyroki, paplać trzy po trzy-na przykład w internecie.
    Wiek ludzi, którzy biorą ślub, zmienia się, ale znam co najmniej 5 przypadków moich koleżanek z klasy z gimnazjum czy liceum (w dokładnie tym samym wieku co ja), które wyszły za mąż już 2, 3 lata temu. Żadna nie była w ciąży. Zresztą nawet, gdyby były, 18 lat miały skończone, ich sprawa...A z tym podejściem do rodzicielstwa-że trzeba też od czasu do czasu dokądś wyjść-zgadzam się. Nie ma nic gorszego od frustracji, że dziecko w czymś ogranicza...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. wymigiwanie się od ojcostwa i odpowiedzialności to już skurwysyństwo - moje ulubione zdanie. pasuje do mojego ojca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry tekst ! Niestety niektórzy nadal żyją w średniowieczu , współczesne życie jest o wiele trudniejsze .

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię określenia "wpadka", tak samo jak mówienia przy antykoncepcji o "bezpieczeństwie". Nie ma 100% metody oprócz braku seksu, można się znać na antykoncepcji, ale to nie oznacza, że akurat się nie wstrzeli w tę część procenta. A w grzechu, czy nie w grzechu, ja twierdzę, że każda ciąża jest planowana, tylko nie każda przez człowieka;)
    Z tym że jak para bierze ślub, to na pewno wpadła i "musi", sama też to na sobie odczułam i słyszałam durne komentarze, że po co Wam papier i takie tam, że na pewno w ciąży jestem, a przecież ślub wzięłam po studiach, po 5 latach związku. Fakt, że nie czekaliśmy na stałą pracę, zdolność kredytową na mieszkanie i samochód, tylko zaczynaliśmy razem dosłownie od zera i nie mieliśmy NIC, a jak to tak brać ślub, jeśli się nie jest porządnie ustawionym. :D no i oczywiście mnóstwo złotych rad, jak to sobie życie zmarnujemy, że po ślubie to się zmienia wszystko na gorsze. "Eksperci" oczywiście nieżonaci. ;) i ciągle mi na brzuch patrzyli wszyscy. Kosmos.

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.