niedziela, 17 marca 2013

21. Po krótkiej nieobecności

Większość ludzi ma tak, że łatwo się do czegoś przyzwyczaja i ciężko jest później to zmieniać. A ja już wyjątkowo. Zawsze byłam osobą bardzo sentymentalną, za bardzo wrażliwą (choć nie okazuje tego ludziom). Jeśli coś mi się spodoba, jest mi gdzieś, z kimś dobrze to szybko się przyzwyczajam i mogłabym tak spędzać najchętniej wieczność mimo że często, jak to w życiu bywa, nie zawsze wszystko jest wolne od problemów – z zasady zawsze wszystko staram się akceptować i mimo wszystko czuję się szczęśliwa.

Jednakże w życiu jest też tak, że większość rzeczy nie trwa wiecznie. U mnie najczęściej bywało tak, iż wiedziałam, że nastąpi koniec pewnego etapu, nigdy nie miałam tak, że nagle po prostu BUM i jest inaczej. Mogłam się do tego przygotować i właśnie do kolejnego końca się przygotowuję. Jednak i tak miało być inaczej. Trochę łatwiej.
O co chodzi? O studia.
W tym roku kończę studia licencjackie. Studiowałam dziennie i bardzo mi ten tryb odpowiadał. Mając te dwadzieścia kilka lat jest to jednak jakieś przedłużenie beztroski, która kiedyś musi się skończyć. Miałam plany „magisterkę” również robić dziennie, ale niespodziewanie dostałam propozycję pracy i byłabym totalną idiotką gdybym ją odrzuciła. Nie szukałam pracy, to praca znalazła mnie. Co prawda tylko na zastępstwie, ale jednak. Teraz jeszcze bardziej śpieszno mi do odebrania dyplomu.
Uwielbiam kiedy dobre rzeczy same mnie znajdują, kiedy zupełnie się tego nie spodziewam.
Szkoda mi jednak bardzo, że kończy się to moje „studenckie życie”, nawet rezygnacja ze znienawidzonego poznańskiego domu budzi u mnie jakiś smutek (ale jednak ile i co się tam wydarzyło...). Będzie mi po prostu brakować życia w Poznaniu. Ale kiedyś trzeba.

Dla mnie człowiek jest człowiekiem, niezależnie od tego jaki ma kolor skóry czy jakiej jest orientacji. Przeraża mnie ten wszechobecny rasizm i homofobia.
Szczególnie byłam zaskoczona kiedy mnóstwo ludzi oczekujących na wybór nowego papieża, katolików praktykujących zresztą, pisało na portalach społecznościowych czy mówiło: „byle nie czarnuch” czy dzieliło się niezbyt udanymi rasistowskimi dowcipami o potencjalnym papieżu. Nie dziwię się, że gdzieś tam krążyła przepowiednia, że niby czarnoskóry papież miałby być ostatnim – na takim świecie, z takimi „wiernymi” nie utrzymałby się przez sam rasizm i nie uznawanie ludzi o innym kolorze skóry.

Z moim kompem coraz gorzej. Jeśli ktoś wda się ze mną w „konwersację” poprzez facebook'a to wszystko się zacina i koniec. A przeglądanie zdjęć doprowadza mnie do szewskiej pasji, a obracanie jednego zdjęcia trwa z ponad 5 minut.

10 komentarze

  1. Ja też bardzo szybko się przyzwyczajam, szczególnie do ludzi. ;( Przykro mi z powodu problemów z nerką i współczuje.
    Pozdrawiam serdecznie;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Studia to najpiękniejszy okres w życiu - podpisuje się pod tym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz w swoim poście o kilku sprawach, ale ja odniosę się do jednej - dla mnie najbardziej interesującej.

    Coś się kończy, coś się zaczyna... Przemijanie pewnych etapów naszego życia jest całkiem naturalne, ale bardzo trudno nam się z tym pogodzić. Młodość, studia, praca... to etapy, między którymi jeszcze jakoś zgrabnie potrafimy się przemieszczać. Najbardziej przemującym jest poczucie przemijania osób nam bliskich... a przecież ten etap kiedyś będzie musiał nadejść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, studia tak szybko mijają, ja co prawda jeszcze nie dotarłam do licencjatu, ale jestem an dobrej drodze. Doskonale cię rozumiem, bo wiadomo człowiek się i do miejsc i do ludzi przyzwyczaja. Mam nadzieję, że uda ci się wyleczyć nerkę, wiec życzę powrotu do zdrowia, trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę zdrowia zatem!
    Hmm ja to sama będę musiała poszukać sobie pracy... i to już ale jakoś wszędzie widzę wymagane doświadczenie zawodowe! Dobija! Ciesz się, to jednak naprawdę wielki fart, że to praca znalazła Ciebie.
    A kot to idealny model... : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawinęłabym Ci tego kota jeślibym tylko mogła haha. Co do przyzwyczajania się to mam tak samo. Najgorsze są przywiązania do ludzi i te momenty tak jak nazwałaś BUM. Te momenty bolą, a ja ryczę nocami i zastanawiam się jak normalnie funkcjonować bez kogoś. To straszne.

    OdpowiedzUsuń
  7. (...)"Dla mnie człowiek jest człowiekiem, niezależnie od tego jaki ma kolor skóry czy jakiej jest orientacji. Przeraża mnie ten wszechobecny rasizm i homofobia." Za to zdanie wielki plus. Dzięki takim ludziom jak Ty,wciąż jest wiara,że ten świat przetrwa.

    Kot mistrzowski ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. O rety, jaki przepiękny kot!!! Cudowny!!!!

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.