wtorek, 23 kwietnia 2013

24. Relacja z Maratonu Strachu w Heliosie

Śnił mi się mój typowy dzień w pracy. Wszystko tak jak zazwyczaj jest. I nagle ktoś wkłada mi jakąś włochatą kulkę do ust. Otworzyłam oczy (już nie śniąc) i co? Kot wkłada mi łapkę do buzi.
Ale nie o snach i nie o kotach dzisiejszy post. Dziś o maratonie. Filmowym.

Za mną mój pierwszy w życiu nocny maraton filmowy – Maraton Strachu w Heliosie. W programie były cztery filmy – premierowo Straszny Film 5, Sinister, Kronika Opętania i Kolekcjoner (ten z 2012 roku).
Po pierwsze nie wiem jak to możliwe, że ja (JA!!!) dopiero teraz wybrałam się na nocny maraton o którym marzyłam od tak dawna. Ciężko było chyba zebrać tyłek a naprawdę warto. Calutka noc w kinie – mega przyjemność. Zarezerwowaliśmy podwójne fotele na samej górze, w najwyższym rzędzie (było nas czworo) co było bardzo wygodne, można było zdjąć buty, podkurczyć nogi (co uwielbiam oglądając horrory) nie przeszkadzając nikomu z tyłu. Bardzo podobała mi się atmosfera na sali – jakaś taka niesamowita jedność. No i wydaje mi się, że trafiły się osoby, które naprawdę to lubią bo obyło się bez idiotycznych, wkurzających zachowań w kinie. Wspaniale było obejrzeć film, wyjść na przerwę,  do toalety czy się ochłodzić (bo jedyny minus to taki, że nie włączyli klimatyzacji na sali więc momentami było jak w saunie), skomentować filmy i za chwilę wrócić na salę, znów usiąść i znów obejrzeć kolejny film. Mogłabym tak siedzieć tam cały tydzień.
Teraz trochę o filmach:
Straszny Film 5 – bałam się niewypału na siłę, ale moim zdaniem tak nie było. Nawet mi się podobał, śmieszył, a o to przecież chodzi. Zupełnie nie przeszkadzała mi zmiana obsady – wręcz przeciwnie. Ile można przecież uśmiercać i ożywiać Brendę? Erica Ash jako Kendra sprawdziła się świetnie, a znana z Disneya Ashley Tisdale bardzo mnie zaskoczyła dobrą rolą, na którą wszyscy psioczyli – jak to nie będzie Anny Faris? Jak to zagra panna z Disneya? Dla mnie to miłe odświeżenie. Przyznam, że nawet ta część podobała mi się bardziej niż niektóre poprzednie. Choć na przykład koledze średnio się całość podobała. Ale miło o tym podyskutować.
Sinister – bez wątpienia moim zdaniem (i nie tylko) najlepszy film z prezentowanych tamtej nocy. Nie wiem jak oglądałoby się go w domu, przed komputerem czy telewizorem, ale w kinie efekt był niesamowity. Świetne udźwiękowienie, idealne do tego filmu – przerażające, klimatyczne, dobra fabuła (choć wolałabym żeby kto inny za wszystko odpowiadał), sceny z nagrań morderstw bardzo realistyczne i dużo scen jumpowych, choć kto już w swoim życiu widział mnóstwo horrorów ten mógł się bardzo szybko domyślić jak się skończy.
Kronika Opętania – jedyny film z całej czwórki, który widziałam już wcześniej. Jak dla mnie średni. Egzorcyzmy – jeden z ciekawszych dla mnie tematów na horror, który niemal sama przeżyłam mając 16 lat, kiedy spektakularnie uciekałam przed egzorcystą przez okno niczym Emily Rose. Film z motywem polsko-żydowskim niestety nie zrozumianym przez niektórych.
Kolekcjoner – najbardziej oczekiwany przeze mnie film tamtej nocy. Właściwie jest to sequel filmu The Collector z 2009 roku, ale nie wspomina się o tym, nie wiem dlaczego, gdyż The Collector ułatwia zrozumienie Kolekcjonera z zeszłego roku i jak na pierwszą część przystało – jest po prostu lepszy. Dlaczego Kolekcjoner był najbardziej oczekiwany? Reklamowano go, iż jest twórców „Piły” (Charlie Clouser, Kevin Greutert, Patrick Melton) – moich ulubionych filmów tego typu no i jak zwykle gdy reklamuje się, iż film jest twórców jakiegoś znanego, dobrego filmu to wychodzi klapa i tak też było, moim zdaniem, tym razem. Kolekcjoner nie miał sensu, wyjaśnienia postępowania mordercy („Piła" miała przekaz, ideę), mnóstwo niedociągnięć. 
Mam nadzieję, że zrobią Piłę VIII, a  kontynuacji Kolekcjonera nie zrobią.
Za miesiąc kolejny maraton!
Zdjęcie: Helios

6 komentarze

  1. Oglądałam Sinister ( który nie bardzo mi się podobał ) i Kronikę Opętania, która moim zdaniem była świetna. :)
    Straszny Film 5 chciałabym obejrzeć w najbliższym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no w końcu! już mi się zaczynało nudzić wchodzenie na Twojego bloga i oglądanie ciągle tego samego nagłówka, jak miło zobaczyć nowy nagłówek w nowym poście ;)
    jeśli chodzi o filmy jestem kompletnym laikiem więc nie będę sie rozwodzić, ale nawet ja byłam na dwóch maratonach nocnych! to aż dziwne, że Ty do tej pory nie byłaś!
    śmieszny ten kotek, taki trójkolorowy, mój K. miałby już mokro w gaciach, on kocha koty, ja tylko lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chciałaby pójść kiedyś na maraton do kina :)
    Chociaż ostatnio byłam w Heliosie u mojego J. i siedzenia tak były nie wygodne, że nie wyobrażam sobie spędzenia tam tyle czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przesympatyczny kicio na zdjęciach.
    Śmieszna sytuacja z kocią łapką w buzi - ciekawe jakie były motywy i zamiary;>
    Mnie też noc w kinie wydaje się ciekawym doznaniem. Byłam jednak raz na takim maratonie i trochę się zraziłam: filmy inspirujące nie były za bardzo i spać się nieco chciało. To było takie wyjście z liceum więc może dlatego jakiś taki niedosyt pozostał. Inaczej jak człowiek wybiera maraton, który składa się z długo wyczekiwanych przez siebie filmów. O ile 'Sinister' zawiera scenę z gałęzią (która nawet jakiś czas temu prześladowała mnie przed zaśnięciem) to widziałam ten film, ale jego zakończenie nie do końca do mnie przemówiło;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Największą uwagę przykuł kotek. Uwielbiam koty, nic na to nie poradzę. Blog ciekawy, fajne posty, podoba mi się.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale cudny kot! :)
    Uwielbiam koty :)

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.