poniedziałek, 13 maja 2013

26. Cześć połowo maja

Teoretycznie powinnam kuć jak szalona do egzaminu, ale mój mózg mówi mi: easy! To szaleństwo związane z uczelnią, pracami, opracowaniami pytań i pozostałymi duperelami już opadło. Nauka nauką - powoli trzeba się za to zabrać, ale mimo wszystko teraz jest już więcej czasu - ten na pasję, na nadrabianie zaległości,  ten na czytanie książek, a lista jest długa. Niektóre pozycje zamówię przez internet, a co do reszty to przysięgam, że po wypłacie wykupię pół Empiku.
Wydrukowałam opracowanie pytań na egzamin, zbindowałam i przeraziłam się. Niektórzy mówią, że egzamin jest lepszy niż praca. Ja chyba wolałabym sama napisać pracę, mieć o niej jakieś pojęcia (w końcu jak piszę to wiem), doszlifować i obronić niż uczyć się tych zagadnień po kilka stron niektóre. Nie mogę się za to zabrać.