poniedziałek, 13 maja 2013

26. Cześć połowo maja

Teoretycznie powinnam kuć jak szalona do egzaminu, ale mój mózg mówi mi: easy! To szaleństwo związane z uczelnią, pracami, opracowaniami pytań i pozostałymi duperelami już opadło. Nauka nauką - powoli trzeba się za to zabrać, ale mimo wszystko teraz jest już więcej czasu - ten na pasję, na nadrabianie zaległości,  ten na czytanie książek, a lista jest długa. Niektóre pozycje zamówię przez internet, a co do reszty to przysięgam, że po wypłacie wykupię pół Empiku.
Wydrukowałam opracowanie pytań na egzamin, zbindowałam i przeraziłam się. Niektórzy mówią, że egzamin jest lepszy niż praca. Ja chyba wolałabym sama napisać pracę, mieć o niej jakieś pojęcia (w końcu jak piszę to wiem), doszlifować i obronić niż uczyć się tych zagadnień po kilka stron niektóre. Nie mogę się za to zabrać.

Pozbyłam się uciążliwej „ósemki” o której pisałam w poprzednim poście. Pewnie jestem nienormalna, ale lubię chodzić do dentysty wyrywać zęby. Co jak co, ale wyrywanie jest chyba najprzyjemniejsze z dentystycznych zabiegów bo kompletnie niczego nie czuć. W moim przypadku nie bolała mnie także nigdy rana po wyrwaniu. Do tej pory miałam trzy zabiegi usuwania zębów – trzech ósemek, a właściwie dwóch i korzenia po jednej z nich bo jako nastolatka z głupoty sama ją sobie wyrwałam, ale korzeń został w środku. Został mi jeszcze jeden ząb mądrości do usunięcia, już dawno się wybił (jak to z ósemkami bywa – krzywo), ale nie jest uciążliwy więc termin mam na czerwiec. Nie wyrywałam obu naraz bo jednej był na górze po lewej stronie (ten szczęsny urwis, który poranił mi buzię od środka) a drugi na dole po prawej i ciężko by mi się jadło przez tydzień przednimi zębami.
Taka ze mnie kosmitka – lubię dentystę i wyrywanie zębów.

W Poznaniu coraz bardziej mnie szlag trafia. Szybciej się gdzieś pieszo dojdzie niż dojedzie tramwajem. Miasto wciąż od 2 lat rozkopane i z tego co mi się o uszy obiło to trochę to jeszcze potrwa.
Jako, że moja uczelnia i dom w którym mieszkałam mieszczą się po dwóch różnych stronach Poznania, musiałabym chyba wstawać o 4 rano żeby dojechać na zajęcia na 8:00 (bo nie dość, że miasto rozkopane to jeszcze czekałoby mnie przesiadanie się do 3 tramwajów). A zaznaczę, że teraz tak wstaję choć dojeżdżam pociągiem z mojej miejscowości oddalonej o niemal 100 km.
Pff! Dobrze, że został już tylko jeden dzień w tygodniu na uczelni i że po przyjeździe nigdzie nie trzeba jeździć tylko odbyć krótki spacerek na uczelnię i wsio. Zakupowo i tak przerzuciłam się na Wrocław – więcej sklepów, większy wybór, więcej możliwości. Tylko że mało jeszcze obeznana jestem w tym mieście i przydałoby mi się znaleźć coś w stylu ul. Półwiejskiej w Poznaniu, czyli głównie full sklepów z butami – jak ktoś ma jakieś informację to proszę.

58 komentarze

  1. Egzamin? Współczuję. Jak ja się cieszę, że broniłam jednak pracę.
    Poznań, Wrocław jeju to dwa przeciwległe bieguny tak mi się wydaje, jeszcze nie byłam na żadnym niestety :)

    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuje egzaminów, sama właśnie jestem w trakcie egzaminów maturalnych. Za mną już wszystkie pisemne i jeden ustny.
    Jeszcze jeden ustny i mam najdłuższe wakacje.. :)

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za chodzeniem do dentysty :D a tym bardziej za wyrywaniem zębów. Współczuję Ci, że masz tyle nauki ;) ale z pewnością dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Egzaminy wspominam całkiem przyjemnie, z tym tylko, że studia były wówczas jednostopniowe, więc broniłem tylko prace magisterską. Na moim kierunku też zaliczaliśmy jakieś konwersatorium z kulturoznawstwa i zaliczaliśmy cegłę prof. Kmity. Ale to już było i nie wróci więcej. Wtedy i filozofia i kulturoznawstwo były na Ogrodach.

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki za komentarz ;) życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też miałam usuwane ósemki... łączę się z Tobą w bólu :-)
    Bądź dzielna

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też czeka egzamin, termin już ustalony, aż się boję co to będzie :D
    Moje ósemki dzielnie rosną już trzeci rok :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za odwiedziny u mnie.
    A ja wręcz przeciwnie, nienawidzę chodzić do dentysty :/
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero teraz, przez tytuł notki zdałam sobie sprawę, że już połowa maja! Gdzie zdążył mi już uciec ten czas? ;)

    Znam chęć wykupowania całej księgarni ;) W ubiegłym roku trafiłam na targi książki w Göteborgu - jeszcze nigdy nie widziałam tylu szwedzkich książek na raz i - wierz mi - chciałam je wszystkie!

    Pozdrowienia z Poznania!

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli chodzi o sklep z butami to we Wrocławiu kojarzy mi się tylko i wyłącznie niedzielny Dworzec Świebodzki (nie wiem czy wiesz o czym mówię) :D
    apropos butów, potrzebuję sandałków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, muszę doczytać i się wybrać :D
      Zależy jakich sandałków szukasz - jeśli na koturnie to widziałam śliczne w Bershce. Płaskie kupowałam w zeszłym roku w CCC. A tak to jeśli chodzi o buty to najczęściej zaglądam właśnie na ul. Półwiejską w Poznaniu, a to trochę nie Twoje rejony ;p

      Usuń
    2. na Półwiejskiej kupiłam już w swoim życiu ze trzy pary butów, bo bywam od czasu do czasu w Poznaniu :)
      a Świebodzki to taki bazar, gdzie można kupić wszystko, może nie super jakości ale bardzo tanio za czasem śmieszne pieniądze ;) widziałam śliczne po prostu śliczne sandałki w F&F w Tesco, ale jest tylko jeden egzemplarz w nie moim rozmiarze i nie ma nigdzie indziej, nawet w internecie :(((

      Usuń
  11. Widzę, że preferujemy zbliżone kierunki studiów, ja skończyłam etnologię:) Do dentysty także lubię chodzić. Dawno nie byłam, bo chyba nic złego nie dzieje się, ale wizja wizyty nie przeraża mnie absolutnie. Wyrywanie niekoniecznie by mnie uszczęśliwiło, ale po otrzymaniu znieczulenia nic nie jest straszne;)

    OdpowiedzUsuń
  12. najpierw odpowiem na Twój komentarz, ale niestety notatki Twojej w tym momencie nie przeczytam, ale zrobię to dzisiaj, bo już mi się Twój blog bardzo podoba.
    akurat studiuję bezpieczeństwo wewnętrzne i takie wycieczki powinny być częstsze. bardzo mnie to zainteresowało i za pewne będę chciała tam powrócić, być może na praktyki. dlatego dobrze, że takowy znajduje się w moim mieście.
    pozdrawiam i jeszcze dzisiaj poczytam Twoje początki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubisz wyrywanie zębów... :O.. Masochistka!! :D Chociaż.. ja lubię pobrania krwi, więc może jednak w pewnym sensie rozumiem..:P

    Co masz ciekawego na liście książek do przeczytania? :)

    Uświadomiłaś mi, że wypadałoby kupić buty... brrrr... nienawidzę:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też się nie boję dentysty, ortodonta przewyższa szalę strachu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dopiero się tu rozglądam. I już jestem zainteresowana ;-) a co z tymi Twoimi nerkami ?

    OdpowiedzUsuń
  16. o boziuniu ja rwalam ząb jakis czas temu! jaka to była trauma dla mnie ;/ masakra..... wszystko okropnie czułam, krew się lała ;/ bleeeee nie cierpię tego :((((

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG! Ja lubię chodzić do dentysty, żeby nie musieć wyrywać zębów. O każdy walczę jak lwica! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam to doskonale, też w ten sam sposób broniłam licencjat. Później na magisterce potwierdziły się moje przypuszczenia, że o wiele lepiej jest bronić pracę.

    OdpowiedzUsuń
  19. też marzyłam o kulturoznastwie, to jedno z moich niespełnionych marzeń ... Koleżanka studiuje i wyjątkowo sobie chwali. A zresztą może jeszcze pójdę, a co tam, zrobię sobie 3 kierunek z braku innych rozrywek ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na pewno będzie dobrze :-) Poznań naprawdę taki okropny? Wybieram się na jesień tam, przeprowadzka, studia, praca :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, aż tak to nie :) Jednak komunikacja miejska przez remonty działa tragicznie, to trzeba przyznać. Kiedy byłam na pierwszym roku i miasto nie było jeszcze rozkopane było naprawdę w porządku - miałam dojazd praktycznie wszędzie i nie było z tym problemu. Ruch jest sparaliżowany głównie przez te remonty. Trochę jeszcze potrwają, ale później powinno być już dobrze.
      A co do sklepów to niestety nie jest za ciekawie w porównaniu z Wrocławiem :)

      Usuń
    2. we Wrocławiu niestety studia, na które się wybieram są bardzo drogie :(

      Usuń
  21. Mialam niedawno takie samo urwanie związane z egzaminami i pracami. Trzymam kciuki:)!

    OdpowiedzUsuń
  22. co do uczelni- skądś to znam i mój mózg także krzyczy, że ma dość i, że więcej nie będzie, a gdzie tam sesja.. musimy się trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też niedawno wyrywałam ósemki :P. Dokładnie trzy, czwarta może sobie jeszcze poczekać :). I też lubię chodzić do dentysty, czy to na wyrywanie czy na leczenie :D.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam ósemki mimo 30tki i nie chcę jeszcze iść do stomat.. z resztą wyszły późno chyba nie było mi dane zmądrzeć wcześniej hehe... życzę powodzenia w dalszej edukacji:))) a egzaminy muszą być zdane i będą;")

    OdpowiedzUsuń
  25. Faktycznie, przejechanie przez cały Poznań to 1,5h ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubi wyrywanie zębów. :D Gdzie ja trafiłam?!
    BARDZO fajnie się Ciebie czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz tylko jeden dzień zajęć?! Zazdroszczę! Też tak chcę! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystko ma dobre i złe strony ;) Pisanie pracy to czasem wręcz fizyczny ból :P Poza tym oprócz samej pracy na obronie magisterskiej obowiązują zagadnienia z całego toku studiów. Wydaje mi się, że pisanie pracy jest dobre dla osób o bardzo określonych zainteresowaniach, takich, dla których praca jest wstępem do rozwijania się w tym kierunku i która później ma jakąś kontynuację. Natomiast sytuacje w których prace są kupowane gdzieś "na czarno", pokazują, że to nie jest do końca adekwatna forma kończenia studiów.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja nienawidzę wyrywania zębów!! Miałam wyrywaną raz ósemkę..a czeka mnie kolejne wyrywanie 4 czerwca...miesiąc przed ślubem!!!! Mam nadzieję, ze do tego czasu opuchlizna zejdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam żadnej opuchlizny po wyrwaniu. Jeśli taka się pojawi to spokojnie do tego czasu zejdzie :) Zębodół zamyka się w ciągu tygodnia, czasem troszkę dłuzej i potem jest OK :)

      Usuń
  30. Dla mnie wizyta u dentysty wiąże się z nerwami i stresem, bo nigdy nie brałam znieczulenia. A mam wrażliwe, odsłonięte szyjki zębowe i czasem wybitnie bolą. Ale twardym trzeba być ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. A co studiujesz? Mi się Poznań zawsze podobał ale nie mieszkałam tam nigdy na stałe (:

    OdpowiedzUsuń
  32. Pamiętam swój licencjat, zresztą do dzisiaj mam jeden egzemplarz ku pamięci :) Będzie dobrze! To czysta przyjemność i genialne uczucie satysfakcji. Będę trzymać kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  33. Wrocław w moim odczuciu jest miastem genialnym pod każdym względem, ale tak żeby butowo... pasaż grunwaldzki polecam, tam zazwyczaj znajduje obuwie dla siebie :D oj, ja to z okazji ósemek będę miała narkozę i wydziobą cztery na raz ;o
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  34. nie zapomnę moich studiów w Poznaniu, zawsze musiałam 1,5h przed zajęciami z domu wychodzić żeby w ogóle zdążyć na uczelnię :D a teraz mam taki spokój w moim małym Tomaszowie... :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja dentysów staram sie omijac szerokim łukiem, ale jak trzeba to udaje się do nich.
    Co do Poznania to zgadzam się z Toba. Miasto jest całe rozkopane i tylko same problemy przez to są. Może też dlatego tak chętnie wracam do siebie do domu, gdzie wszędzie mogę dojśc pieszo i nie muszę czekać na tramwaj, która się czasami spóźnia, a jak juz przyjedzie to jest cały pełny i trzeba się cisnąć... Oby te remonty szybko się skończyły.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie znam osób, które lubią dentystów :)
    Zainteresowała mnie Twoja osoba, szczególnie opis Twojej osoby, dlatego dodaję się do obserwatorów i czekam na kolejne wpisy
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nie lubię chodzić do dentysty, ale będę musiała się tam wybrać, bo ząb mnie boli coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie cierpię dentystów, zawsze biorę podwójną dawkę znieczulenia, a gdy raz w życiu wyrywali mi zęba to bez mojej świadomości dali mi "głupiego Jasia". Później wychodziłem trzy razy z gabinetu bo zachaczałem nogą o krzesło stojące przy futrynie próbując ogarnąć co się ze mną dzieje ;p
    Obserwuję i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Widzę, że jesteś na podobnym etapie życia, co ja. Też mam dość pisania licencjatu, ale wszystko trzeba powoli ogarnąć :) Powodzenia Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja nie podcinam końcówek nawijam na palec i obcinam to co mi odstaje nie skrócając przy tym długości włosów, wyglądają po tym o wiele zdrowsze :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Dziękuje za odwiedziny i zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jeśli masz styczność z Poznaniem na codzień, to rozumiem, że może Cię denerwować. Zwłaszcza te remonty...
    I jak się podobał żużel? Masz za to u mnie wielki plus, trzeba próbować nowych rzeczy:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Chyba nigdy nie byłam w Poznaniu- może uda mi się go kiedyś odwiedzić.
    Nie cierpię chodzić do dentysty, nie ważne co mi robią.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja właśnie wróciłam od dentysty i niestety nie podzielam Twojej fascynacji, choć bardzo się staram;)A poznań bardzo lubię, bo bywam tam wyłącznie okazjonalnie. Za to korki są tam nieprzeciętne.

    OdpowiedzUsuń
  45. Wszystko ma plusy i minusy, pisanie pracy może być naprawdę męczące. Trzeba trzymać się stricte wymogów, opisywać wybrany temat na kilkadziesiąt stron i przeżyć walkę z szukaniem często mało-dostępnych książek w bibliotece, a później nadać im uwielbiane przez wszystkich przypisy. Co do dentysty to wręcz nie cierpię owych wizyt, a też męczę się z ósemkami.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  47. Tak sobie wpadłam przypadkiem, ale będę zaglądać :) pozdrawiam i powodzenia z tą paskudną mgr :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Dobrze, że kontrola nerek przyniosła dobre wieści :) No cóż, czerwiec zbliża się wielkimi krokami, a mój mózg dalej mówi mi: easy!

    OdpowiedzUsuń
  49. Wizyta u dentysty? Wyrywanie zęba? Ał boli. Nienawidzę dentysty. A co do nauki to powodzenia ;)
    Pozdrawiam,
    http://czarnobiala-ona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.