środa, 10 grudnia 2014

61. Dziesięć lat „Piły"

 
W tym roku pierwsza część „Piły” obchodziła swoje dziesięciolecie. A właściwie to jej pełnometrażowa pierwsza część, bo w 2003 roku wyszła krótkometrażówka.
W gimnazjum razem z moimi przyjaciółmi często spotykaliśmy się u mnie w domu robiąc sobie tzw. „seanse”. Wyświetlaliśmy różne filmy przez rzutnik na ścianę. Wszyscy się zawsze dziwili, jakim cudem 20 osób zmieściło się w moim małym pokoju, ale to już inna bajka. W każdym razie podczas jednego z takich spotkań mój kolega powiedział do nas: Wiecie, że będzie „Saw II”? No cóż, w życiu bym nie przypuszczała, że w sumie wyjdzie 8 części tej serii („ósemka” jak wiadomo w drodze).
czwartek, 23 października 2014

60. Halloween 2014

No to się doczekałam. Przynajmniej w połowie, bo pełnia mojego „doczekania” będzie w następny piątek.
Najlepsze maratony jakie może zaserwować Helios to Maraton Halloween i Maraton Strachu. Z okazji 31 października oczywiście Maraton Halloween. Sala zawsze zapełniona po brzegi, niesamowity klimat. Horrory można lubić lub nie, ale w kinie efekt jest naprawdę świetny. A już zwłaszcza podczas nocnych maratonów filmowych.
wtorek, 21 października 2014

59. Przekazy

Poranna wiadomość od siostry:
sobota, 30 sierpnia 2014

58. Maratończycy.

Noc z piątku na sobotę spędziliśmy tak.
Cała noc w kinie, film jeden po drugim - to uwielbiam!
Niestety nie doczekaliśmy ostatniego filmu, zmęczenie wzięło górę (nie moje zmęczenie - ja nie grzeszę wychodzeniem z kina w trakcie seansów).
środa, 20 sierpnia 2014

57. Myśli Nieoswojone wzięły się za Greya...

Trylogia ta dzieli ludzi na trzy formy wstydu:
a) wstyd, że się nie czytało,
b) wstyd, że czyta (lub przeczytało) się tak późno,
c) wstyd, że w ogóle się przeczytało.
środa, 28 maja 2014

56. O tym i o owym

No i wszystkie moje dolegliwości z całego roku znalazły wytłumaczenie - niedoczynność tarczycy oraz anemia. Pozostaje tylko „podziękować” lekarce u której byłam w październiku ubiegłego roku za tekst „Zobaczymy co to jest i jak się rozwinie” oraz nie skierowanie mnie na podstawowe badania. Dziś w pracy usłyszałam, że nie tylko ja usłyszałam ten tekst. Dobrze, że udało mi się dostać do tej najlepszej lekarki w naszej przychodni - w tydzień zrobione wszystkie badania, stwierdzenie choroby i skierowanie do endokrynologa.
wtorek, 27 maja 2014

55. Trochę z Niemiec

Weekend w lasach i nad jeziorami Brandenburgii, Niemcy.
Wyjazd podobał mi się nawet bardziej niż majówka, a pogoda była idealna. Maj, a gorąco jak w przyzwoitym lipcu.
wtorek, 20 maja 2014

54. Coś tam, coś tam

Od dziecka powracała do mnie anemia. Ostatnio znów zauważyłam objawy niedoboru krwi więc postanowiłam wybrać się do lekarza. W moim mieście, w przychodni przyjmują 3 lekarki. Jedna jest wyjątkowo wredna, nieprzyjemna i hmm... średnio dobra. Dwa lata temu przyszłam z torbielą na jajniku a ona po objawach i miejscu bólu stwierdziła, że to... zgaga i zapisała Espumisan. Do drugiej natomiast można czekać w kolejce 3-4 godziny, gdyż każdego pacjenta trzyma od 40 minut do godziny albo i dłużej. Gdyby jeszcze robiła coś, co pomaga to pół biedy. Większość wizyty jednak ta pani raczy nas słowami: Hmmm..., No nie wiem..., Co by to mogło być...?Ostatnio to nawet ja sama zaczęłam jej podsuwać rozwiązania co skończyło się: Hmmm..., Bardzo prawdopodobne..., No może mieć Pani rację.... A o skierowania na jakiekolwiek badania trzeba się prosić.
poniedziałek, 12 maja 2014

53. Bez tytułu

Wkurzyłam się przez tę Eurowizję. I nie dlatego, że wygrała drag queen (bo tolerancyjna jestem bardzo), i nie dlatego że nie podobała mi się piosenka (bo każdy ma inny gust), ale dlatego że ten cały eurowizyjny system głosowania jest ciula wart.
sobota, 10 maja 2014

52. Eurowizja

Eurowizja to dla mnie jeden wielki cyrk z kiczowatymi piosenkami. Zawsze było mi wstyd co ta Polska wysyłała na tę nieszczęsną Eurowizję. A ja bardzo nie lubię kiedy mój kraj jest w czymś ostatni, wyśmiewany i stale z tyłu. Mimo tego że to cyrk w kiczowatej oprawie to oglądałam. Oglądałam jeśli występowała Polska bo jeśli nie to nie było po co.
środa, 7 maja 2014

51. Majówka 2014

Chyba nie muszę pisać, że tegoroczna majówka była bardzo udana. Pogoda dopisała (podobno w Polsce nie), pokoik miałyśmy przeuroczy.
Nie obyło się bez wpadki. Drugiej nocy, wracając z takiego wieczorku w hotelu, pomyliłam z koleżanką pokoje. Wpadłam jak gestapo do pokoju, który wydawał się mój, zapalam światło a tam leży kobieta. Przewraca się, ciągle śpiąc, na drugą stronę a ja na cały głos „Kurwa pomyliłyśmy pokoje”.
czwartek, 1 maja 2014

50. Komu w drogę...

No to w drogę! Kierunek: Budapeszt, Węgry.
Życzę udanego weekendu majowego!

PS Niestety nie zmieściłam 5 par butów do walizki, stąd błękitna torba.
sobota, 19 kwietnia 2014

49. Bez tytułu

Boli, boli... Skończyłam 3 sezony Gry o Tron i teraz zostały mi bieżące odcinki w poniedziałki na HBO. I to właśnie kolejny powód dla których nie biorę się nigdy za seriale. Bo trzeba tyle czasu czekać. Tydzień to pół biedy, ale jak kończy się sezon i na następny trzeba czekać cały rok i tak dalej to po prostu męczarnia. A oczywiście produkcja dobrze wie jak dany sezon zakończyć.
I jeszcze „mój” Joffrey... Nie wiem czy znajdzie się większy skurwysyn w tym serialu, którego można tak nienawidzić a jednocześnie cieszyć się, że dodaje emocji.
Nic nie poradzę na to, że mam słabość do psychopatów.
wtorek, 15 kwietnia 2014

48. Więzień Westeros

Rozpoczęłam w ostatnią sobotę rano, w drodze na uczelnię. No i poszło... Jest wkrętka.
czwartek, 10 kwietnia 2014

47. Gra o tron. Gra o czas. Gra o silną wolę.

Nie oglądam The Voice of Poland ani innych tego typu programów muzycznych, bo mnie to zwyczajnie nudzi. Jednakże słyszałam (czytałam) o Kasi Markiewicz, bo w swoim zawodzie muszę być na bieżąco.
Zbulwersowało mnie „pobijanie rekordu polubień dla Kasi Markiewicz” na facebook'u - jakby te polubienia miały komukolwiek pomóc. Bo jestem pewna, że Kasia wolałaby żeby ci wszyscy ludzie bili inne rekordy. No cóż.
wtorek, 8 kwietnia 2014

46. Współczesne kalectwo

Jechałam pociągiem w przedziale z pewną rodzinką – rodzice i syn. Rodzice starsi, chłopak wyglądał na ok. 13, 14 lat. Matka ciągle do niego: Jesteś głodny? Chcesz pić? Zostaw bo wylejesz, ja
Ci naleje. Nie jedz tyle, bo rozboli Cię brzuszek. Chcesz to / chcesz tamto? Wytrzyj buzię, masz chusteczkę. Przeszkadza Ci ten płaszcz? Mogę wziąć.
I tak dalej. Nie nadążałam z notowaniem. Zauważyłam jednak, że z każdym kolejnym pytaniem zadawanym przez matkę, facet siedzący naprzeciwko mnie uśmiechał się lekko i odwracał głowę w drugą stronę.
Ja pierdziele! Jak ludzie mają nie mieć potem dwóch lewych rąk skoro traktujemy ich jak porcelanowe laleczki? I to nie był dwulatek tylko nastoletni chłopak. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie w szkołach zatrudniać przedszkolanki.
sobota, 5 kwietnia 2014

45. Noe

Byłam w kinie na „Noe: Wybrany przez Boga”.
Na filmwebie oczywiście wrze i niesłusznie zaniża się ocenę filmu (jak to na filmwebie). Wiadomo - bo to przecież jedno wielkie kłamstwo, tak wcale nie było, sprofanowano Biblię itp, itd. No cóż, wiadomo iż wielu ludziom brakuje tej filmowej elastyczności. Teraz Was zaskoczę! To nie był film dokumentalny! To nie był film edukacyjny! To był film fabularny, z wykorzystaniem motywu biblijnego. Tadam! Także naprawdę nie ma sensu spinać tyłka. Chyba, że chce się mięśnie wyrobić, bo to pomaga podobno...
środa, 2 kwietnia 2014

44. Nadrabianie zaległości oraz... ostra jazda z Nimfomanką!

Jakie to dziwne wrócić pewnego dnia po pracy do domu i stwierdzić, że... nie ma się nic do roboty! Sesja na uczelni w połowie marca zakończona. Do kiedyś tam. Czuję się doceniona przez profesora od kultury azjatyckiej, który dał mi najwyższą ocenę za pracę o Japonii.
Musiałam nadrobić 3 prace zaliczeniowe i latać z indeksem, bo jako że mistrz roku ze mnie to dałam stary, z licencjatu do wpisania, a nowy leżał sobie w kopercie w domu. Dodatkowo musiałam egzamin na który nie dojechałam, bo pomyliłam pociągi. Zamiast z mojej miejscowości do Poznania to nie wiem jakim cudem sprawdziłam z Poznania do mojej miejscowości. Także parafrazując - pocałowałam tory.
poniedziałek, 3 marca 2014

43. Będzie wiosennie, Oscarowo i filmowo.

No i mamy marzec. To jeden z moich ulubionych miesięcy. Już kiedyś o tym wspominałam. Może przez to, że urodziłam się w marcu, ale właśnie w tym miesiącu za każdym razem czuję jak odżywam, jak budzę się do życia.
Kocham wiosnę! Kocham jej zapach, jej kolory.
piątek, 28 lutego 2014

42. Czas mija

Jakiś czas temu byłam w kinie na Jack Strong. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że większość ludzi na sali to byli ludzie po sześćdziesiątce. Wiele było pań, myślę że śmiało mogę to powiedzieć, po osiemdziesiątce lub dziewięćdziesiątce. Zapewne to osoby, które żyły tymi wydarzeniami naprawdę. Film mi się podobał. To co Pasikowski zrobił z Jack Strong jak i Pokłosiem jest fenomenalne, facet robi dobre kino i tyle. I w dupie mam kontrowersje, mam gdzieś to czy ktoś uważa Kuklińskiego za zdrajcę czy za bohatera. Swoje zdanie zostawię dla siebie. To samo było z Pokłosiem. Film oglądam dla filmu. I nie będę rezygnować bo np. jest tam aktor którego nie lubię albo przedstawia coś z czym się nie zgadzam. Większość Polaków bojkotuje film o Wałęsie, bo mówią, ze zdradzał, że go nie lubią czy że jest taki czy owaki. Nie interesuje mnie to. Film to film.
A wracając do Jack Strong - naprawdę polecam bo to kawał dobrego, polskiego kina.
środa, 12 lutego 2014

41. Wszystko w jednym

W jednej sukience znalazłam ściągi... z pierwszego roku studiów! Zrobiło się sentymentalnie. Boże kochany, jak ja tęsknię przeokropnie za tamtymi czasami. Czekam z utęsknieniem na drugą połowę roku.
Ostatnio pojawiam się tutaj naprawdę rzadko (zarówno na swoim blogu jak i na innych). Mam mnóstwo prac zaliczeniowych do napisania (wszyscy wykładowcy hurtem na koniec stycznia zadali nam pracę na koniec lutego - kocham!), do tego w połowie lutego mam egzamin z panią, która jest bardzo sprawiedliwa i dzieli po połowie - połowa zdaje, połowa ma poprawkę. A wolne weekendy na które tak czekałam mam zamiar wykorzystać w stu procentach towarzysko!
niedziela, 2 lutego 2014

40. Mocnym słowem o „Pod Mocnym Aniołem”

Byłam w kinie na Pod Mocnym Aniołem.
Nie od dziś wiadomo, że Smarzowskiego uwielbiam. Jak zwykle było prosto z mostu, dobitnie i brutalnie.
Moim zdaniem film był dobry (żaden film pana Wojtka nie zszedł poniżej tego poziomu), ale jednak nie najlepszy biorąc ogólnie wszystkie jego dzieła. Dlaczego? Otóż troszkę mnie przynudzał (poza tym chciało mi się jak cholera do toalety pod koniec filmu, a że grzechem jest dla mnie wyjście z sali podczas seansu, to dzielnie siedziałam). Nie czytałam książki, ale pewna osoba napisała, że w książce było to wszystko ładnie spięte, natomiast w filmie był to obraz za obrazem.
Pewne rzeczy trzeba niestety dobitnie podkreślać.
wtorek, 21 stycznia 2014

39. PKP i DiCaprio

W Faktach, Wiadomościach i tym podobnych mówili o cyrku z pociągami, które dały czadu (a raczej nie dały) właśnie na mojej trasie, którą zawsze jadę do Poznania. Ci czekający godzinami lub nawet nocą pasażerowie, cali zmarznięci i wkurzeni...
niedziela, 5 stycznia 2014

38. Kilka słów o Warsaw Shore

Przy okazji pisania pracy na temat fenomenu reality show, skusiłam się na włączenie jednego z najgłośniejszych w ostatnim czasie programu tego typu.
Nie miałam zamiaru oglądać. Nie dlatego, że nie widziałam oryginalnej, amerykańskiej wersji. Po prostu jestem osobą, która „gówna nie tyka”. No chyba, że jest to gówniany film – w takim przypadku zawsze obejrzę i ocenię, bo film jest swego rodzaju sztuką. A czy reality show jest sztuką? Nie.
piątek, 3 stycznia 2014

37. Znajomi nieznajomi

Zastanawiam się co siedzi w głowach osób wysyłających obcym ludziom zaproszenia do znajomych na portalach społecznościowych.
Kolekcjonerzy, którym zależy na jak największej liczbie znajomych? Ale po co, to nie jest dla mnie do końca zrozumiałe.
A może komuś bardzo zależy aby widzieć każdą informację na nasz temat? To również bardzo możliwe.