piątek, 3 stycznia 2014

37. Znajomi nieznajomi

Zastanawiam się co siedzi w głowach osób wysyłających obcym ludziom zaproszenia do znajomych na portalach społecznościowych.
Kolekcjonerzy, którym zależy na jak największej liczbie znajomych? Ale po co, to nie jest dla mnie do końca zrozumiałe.
A może komuś bardzo zależy aby widzieć każdą informację na nasz temat? To również bardzo możliwe.

Kiedyś internet był jak najbardziej anonimowy. Dziś poprzez portale takie jak facebook czy NK jesteśmy dla każdego widoczni z imienia, nazwiska, zdjęcia i mnóstwa innych rzeczy.
Wzięło mnie na analizę tego tematu bo często jakieś typki (lub „typiarki”) wysyłają mi zaproszenia od facebooka po naszą-klasę (którą jak wiadomo wciąż posiadam).

W tym tygodniu jeden gość szczególnie zasypuje mnie zaproszeniami. Na facebook’u nie widać, kiedy usuniemy zaproszenie od danego użytkownika, ale na NK jest to widoczne dla osoby, która nas zaprasza. Po wyświetleniu wiadomości, wchodzi się w „zaproszenia” i tam klika „odrzuć zaproszenie”. Osoba zapraszająca dostaje wówczas wiadomość na swoją skrzynkę w tym portalu, iż „zaproszenie zostało odrzucone”. Wtedy ma (a raczej dla inteligentnego człowieka powinna mieć) świadomość, że dana osoba nie chce nas z jakiegoś powodu na liście swoich znajomych.
Od kilku dni mam jednak taką sytuację, iż odrzucam zaproszenie od tego osobnika (a ma on w swoich „ziomach” ponad tysiaka) a on po każdym odrzuconym zaproszeniu wysyła je znowu. Jako że jestem osobą która powtarza się tylko trzy razy, to po trzecim odrzuceniu i czwartym zaproszeniu napisałam stosowną wiadomość.  Jaką otrzymałam odpowiedź? „A co Cię to obchodzi, że wysyłam Ci zaproszenia?” – dodam, że poprawiłam to pytanie żeby nie musieć prezentować tu jego fatalnej polszczyzny.
Co mnie to obchodzi?! Może dlatego, że się nie znamy, a ty bęcwale, wysyłasz mi od tygodnia wytrwale zaproszenia, mimo że dla człowieka z gramem rozumu powinno być zrozumiałe, że się nie znamy i nie chcę żebyś zasilał szereg moich znajomych?

Trochę inna sytuacja jest na facebook’u. Tutaj osoba nie dostaje powiadomienia, że zaproszenie zostało usunięte. Widzi tylko, wchodząc na profil zaproszonej osoby, że znów może wysłać jej zaproszenie.
Jest taki chłopaczyna, którego facebook nazwałby zapewne „znajomym moich znajomych”. Na początku wysyłał mi tzw. „zaczepki”
Potem wyższy level. Zaproszenia. Tak sobie. Nieznajomej osobie, którą łączy kilku osób. To nic, że się nie znamy. Nie wpadło do głowy żeby chociaż wysłać wiadomość, spróbować może się poznać. Z grubej rury od razu. Usunęłam zaproszenie, wiadomo. Po kilku dniach wysłał następne. Usunęłam znów.
Naprawdę nie wiem po kiego grzyba ktoś to robi.

Ostatnio zaprosiła mnie także koleżanka z czasów dzieciństwa. Jako takie kilkulatki bawiłyśmy się razem na osiedlu. Potem, kiedy jako nastolatka należałam już do swojej paczki, byłyśmy tylko „na cześć”. Teraz jednak spotykając mnie od czasu do czas w naszym miejskim markecie nie ma ani me ani be ani kukuryku. Nie mam nikomu nic za złe bo minęło wiele lat, ale obecnie to chyba żadna moja znajoma?

Dla mnie osoba znajoma to taka, którą znam osobiście. Z którą mogę powiedzieć sobie „cześć” lub „dzień dobry” przechodząc obok siebie na mieście, z którą rozmawiam, chociażby w sklepie o pogodzie, nie musi być to zaraz mój wielki przyjaciel.
Osoby z którymi chodziłam kiedyś do podstawówki, które wiedzą kim jestem, wiedzą w jakich okolicznościach się znaliśmy, ale na ulicy nie mówiący ani „cześć” ani „pocałuj mnie w dupę” to też żadni znajomi. Po tylu latach czasami ludzie naturalnie przestają się znać poprzez wymarcie kontaktu i to że znaliśmy się jako dzieciaki tyle lat temu nie czyni z nas teraz znajomymi, zwłaszcza jeśli nie potrafią się zatrzymać, porozmawiać albo wymienić krótkim „cześć”.
Facebooka wcale początkowo nie zamierzałam mieć, uchowałam się bardzo długo. Założyłam, bo znajomi ze studiów założyli tam grupę i wymieniali się informacjami z uczelni. Początkowo służyła nam do tego nasza-klasa, ale potem poszła w odstawienie, właśnie na rzecz facebooka.
Chronię swojej prywatności i zawsze chroniłam. W przeciwieństwie do połowy moich znajomych nie piszę co miałam na obiad i czy dostałam okres. Wręcz przeciwnie – na swojej tablicy nie udostępniam niczego, nawet piosenek czy cytatu. Zdjęcia mam zablokowane. Ten kto nie jest moim znajomym oprócz imienia i nazwiska, którego widoczność jest obowiązkowa, oraz miejscowości, nie zobaczy niczego.

Napisałam co chciałam.
Jedna moja znajoma na wszystko co się powie reagowała słowami „Ale co się przejmujesz?”.
Nikt się niczym nie przejmuje, tylko nawiązuje temat, mówi co myśli, wypuszcza jakąś uwagę. To oznacza zaraz, że czymś się przejmuje?
A ja już tym bardziej.

14 komentarze

  1. Dziś już prawie nie ma przyjaźni ani znajomości. Dziś modne jest "kolekcjonowanie" znajomych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na ludzi z którymi miałam styczność w ostatnim czasie - trafione w sedno! :)

      Usuń
  2. Jak tego nie lubię-dlatego też w stosunku do moich znajomych mam lichą ilość znajomych. Alem za to wiem, że to są osoby, które znam i lubię, a nie zupełnie obce...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ukradnę link do posta, mogę? Już tłumaczę dlaczego. Miałam w planach napisać bardzo podobną notkę, ponieważ w znajomych miałam kilka osób z blogów, jednak teraz je usunęłam, nie chcę by się obraziły. A mam takie samo odczucia jak Ty. Pozatym mam oficjalnego facebooka, więc nie widzę sensu, by owe osoby widziały moje prywatne udostępnienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :) jest jeszcze coś takiego na Facebook jak zablokowanie użytkownika. jeśli ktoś a
    staje się bardzo natrętny, zablokowanie jego może pomoc, wtedy taka osoba nie widzi twojego profilu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, już jednego kiedyś zablokowałam :)

      Usuń
    2. O! Nie miałam pojęcia że można w ten sposób blokować poszczególne osoby! Dzięki!

      Usuń
    3. mozna nawet ustalać , co jakiej grupie znajomych się wyświetla :) to bardzo dobre kiedy niekoniecznie chcemy by dawna znajoma którą mamy na fb widziała np zdjęcia z naszego zycia etc.

      Usuń
  5. To prawda. Na ulicy nie potrafimy życzliwie i bezinteresownie się uśmiechnąć do drugiego człowieka, nie mówiąc już o "cześć, hej, czy dzień dobry", za to na portalach społecznościowych znamy wszystkich i bardzo się interesujemy cudzym życiem, np. a co tam np słychać u nielubianego przez nas sąsiada...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. "A co Cię obchodzi, że wysyłam Ci zaproszenia" haha padłam! :D Co za typ, masakra :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Cię! Dosłownie. Ta informacja o facebooku, i zaproszeniu - oświeciła mnie. Baardzo! :) Nie wiedziałam, że jak ktoś odrzuci zaproszenie, można je wysłać ponownie. Ciekawa informacja i może się kiedyś przydać. A ja to hmm w sumie przyjmę każdego do znajomych. Mam to w sumie hmm gdzieś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie wciąż dostaję zaproszenia od ludzi, których na oczy nie widziałam. Ale u mnie selekcja jest konkretna. Nie przyjmuje nawet znajomych z dawnych lat, którzy mijając mnie na ulicy udając, że nie znają, a potem wysyłają zaproszenie. Po co mi sztuczne znajomości? Chyba nie mam duszy kolekcjonerskiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście śmieszą mnie takie zaproszenia znikąd pt: widziałam Cię raz na ulicy lub kiedyś podałam Ci łopatkę w piaskownicy albo zupełnie od obcych osób. Kiedyś jako gówniara akceptowałam jak jakaś pomylona. Ostatnio jednak pousuwałam wszystkich tych co nie znam lub nie utrzymuję kontaktu, zablokowałam też widok moich zdjęć dla niektórych i jakie zdziwienie było kiedy dostałam górę wiadomości czemu, a dlaczego i w ogóle....
    Chcesz zobaczyć co u mnie to zadzwoń, przyjść, pogadaj jak widzisz w sklepie, a nie przez jakiś tam FB.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.