niedziela, 2 lutego 2014

40. Mocnym słowem o „Pod Mocnym Aniołem”

Byłam w kinie na Pod Mocnym Aniołem.
Nie od dziś wiadomo, że Smarzowskiego uwielbiam. Jak zwykle było prosto z mostu, dobitnie i brutalnie.
Moim zdaniem film był dobry (żaden film pana Wojtka nie zszedł poniżej tego poziomu), ale jednak nie najlepszy biorąc ogólnie wszystkie jego dzieła. Dlaczego? Otóż troszkę mnie przynudzał (poza tym chciało mi się jak cholera do toalety pod koniec filmu, a że grzechem jest dla mnie wyjście z sali podczas seansu, to dzielnie siedziałam). Nie czytałam książki, ale pewna osoba napisała, że w książce było to wszystko ładnie spięte, natomiast w filmie był to obraz za obrazem.
Pewne rzeczy trzeba niestety dobitnie podkreślać.

Na filmwebie już zaczyna się jedna wielka jazda. Jestem tam wyłącznie obserwatorem bo chyba byłoby ze mną coś nie tak gdybym gadała ze ścianą.
Co tak drażni? Bo reżyser pokazuje rzyganie, zasrane spodnie i pieprzenie (dokładnie pieprzenie, nie seks). Nie ma to jak iść na Smarzowskiego do kina i narzekać na to co serwuje w każdym filmie.
Ponadto dla niektórych filmwebowiczów wymiociny i robienie pod siebie wcale nie są rzeczywistością alkoholików, takich pokazanych w filmie: na krawędzi, w delirce, kradnących na wódę. Czy to jest przerysowane? Nie.
Pewna pielęgniarka nie raz opowiadała mi z czym muszą się zmierzyć kiedy trafi do nich taki człowiek.
Widziałam naprutego dziadka pewnej mojej znajomej - zasikanego, wchodzącego na czworakach do domu. Film to niecałe dwie godziny, jakby trwał całą dobę to może ilość wymiocin czy gówien byłaby mniejsza.
Rozumiem, że nie każdy miał okazję zobaczyć jak wygląda taki świat, ale wtedy trochę głupio wszczynać dyskusję i podważać realizm filmu.

Jak zwykle alkohol, jak zwykle seks, jak zwykle przedstawienie Polaków jako pijaków.
Każdy ma inny gust i każdemu może podobać się co innego, ale nosz kurde!
Idziesz na film o alkoholiku to czego się spodziewasz? Idziesz na gatunek zwany dramatem to czego się spodziewasz? Takie Wesele to był komediodramat, ale Pod Mocnym Aniołem nie! Idziesz na film Smarzowskiego to czego się spodziewasz?
Nie lubię filmów o kosmitach to walnę sobie Obcego i zaraz napiszę na forum: to jest nierealne, tam są kosmici, co za szmira.
Film pokazuje problemy ludzi uzależnionych od alkoholu. To z czym się zmagają. Ich rzeczywistość. To co dzieje się w ich głowie.
Miało być jedno wielkie „ha ha ha”, kupa śmiechu, pijani ludzi przedstawieni w śmiesznych sytuacjach? To już było, jest multum takich komedii więc zapraszam do ich obejrzenia.
Pod Mocnym Aniołem ukazuje brutalną prawdę. Prawdę, z którą nikt z nas nie chciałby się zmierzyć.
A że reżyser jest Polakiem to film powstał w Polsce i o ludziach mieszkających w Polsce. Ale jak bum cyk cyk jest tam pokazane, że nie tylko Polacy zmagają się z tym problemem.
Ale nie... Lepiej założyć klapki na oczy. Jesteś za delikatny - nie dotykaj tego tematu. Pewne rzeczy są dla ludzi o mocniejszym nerwach.

Normalnie niektórzy wchodząc na salę kinową powinni dostać ulotkę „Przed obejrzeniem filmu przeczytaj opis lub skonsultuj się z reżyserem”.

Film polecam. Czy się spodoba, czy nie, czy dla kogoś będzie taki jak dla mnie (czyt. 1 akapit) - każdy sam to oceni. Ale naprawdę polecam wcześniej zapoznanie się z tematyką, z innymi pracami reżysera albo realiami, które mają być pokazane w filmie - żeby potem nie było niespodzianki.
A teraz czekam na Kamienie na szaniec i Jack Strong.

6 komentarze

  1. Byłem w tym tygodniu na "Nimfomance" i miałem pisać podobny tekst, możliwe że jeszcze napiszę. Po seansie łapałem się za głowę, gdy słyszałem jak moje koleżanki były zbulwersowane wulgarnymi scenami bezuczuciowego "jebania". I tym, że były smutne sceny. Nie mam pojęcia czego spodziewały się idąc na film pt. "Nimfomanka". Jedna powiedziała że komedii romantycznej. Sceny seksu ukazane tam miały znaczący wpływ na odbiór całości. Pokazanie przedmiotowego traktowania seksu, z kim tylko popadnie. Nie wyobrażam sobie tego filmu w takiej formie jak moje znajome mówiły, że "Mógłby wyglądać tak, że no jest jak niby to robią ale ekran się robi czarny". pls... W sumie mógłbym wymienić jedynie 2 niepotrzebne i niesmaczne sceny.
    Bo to jest tak, że jak ktoś chce widzieć w filmie tylko seks, rzyganie i przekleństwa, to jedynie to zobaczy. I jest to bardzo przykre, bo wielu nie potrafi spojrzeć na kino głębiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też czekam na "Kamienie...". Co do filmu, nie wypowiem się, bo jeszcze nie widziałam, mam nadzieję, że uda mi się szybko nadrobić. Na (nie)szczęście temat nie jest mi obcy, takie obrazki są niemalże pod każdym sklepem na wsi i pod każdym blokiem w mieście. Czemu reakcja ludzi mnie nie zdziwiła... :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tak już to przerabiałyśmy :D Chciałam Cię nawet pozdrowić ze względu na podobne opinie, ale pomyślałam, że po Ci przypominać ;p

      Usuń
  3. Film na pewno dobry, chociaż akurat ze względu na moje doświadczenia wolałabym uniknąć wspomnień alkoholizmu

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam jeszcze filmu, ale podejrzewam, że wzbudza takie hejty i opór, ponieważ jest spójny z rzeczywistością. W sensie: tak właśnie wygląda choroba alkoholowa i nie ma się z czego śmiać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh, uwielbiam Twojego bloga. Świetnie napisana notka, z charakterem. Również czekam na "Kamienie na szaniec" mimo, że nie przepadam za polskim kinem. Byc może wybierzemy się razem ze szkołą, ponieważ nie tak dawno przerabialiśmy lekturę o tym samym tytule.
    Nie mogę doczekać się setnej notki! ♥

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.