piątek, 28 lutego 2014

42. Czas mija

Jakiś czas temu byłam w kinie na Jack Strong. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że większość ludzi na sali to byli ludzie po sześćdziesiątce. Wiele było pań, myślę że śmiało mogę to powiedzieć, po osiemdziesiątce lub dziewięćdziesiątce. Zapewne to osoby, które żyły tymi wydarzeniami naprawdę. Film mi się podobał. To co Pasikowski zrobił z Jack Strong jak i Pokłosiem jest fenomenalne, facet robi dobre kino i tyle. I w dupie mam kontrowersje, mam gdzieś to czy ktoś uważa Kuklińskiego za zdrajcę czy za bohatera. Swoje zdanie zostawię dla siebie. To samo było z Pokłosiem. Film oglądam dla filmu. I nie będę rezygnować bo np. jest tam aktor którego nie lubię albo przedstawia coś z czym się nie zgadzam. Większość Polaków bojkotuje film o Wałęsie, bo mówią, ze zdradzał, że go nie lubią czy że jest taki czy owaki. Nie interesuje mnie to. Film to film.
A wracając do Jack Strong - naprawdę polecam bo to kawał dobrego, polskiego kina.

Po czym wiem, że przyjeżdża kurier?
Ano po tym, że trąbi jak głupi pod domem, choć i tak powinien wyjść, dać podpisać odbiór paczki a potem ją wręczyć. Także trąbić to on sobie może w domu na trąbce, bo ja żadnego obowiązku wychodzić z domu nie mam kiedy mi ktoś trąbi pod domem.
Natomiast mogę jeszcze poznać kuriera kiedy dzwoni tak upierdliwie w domofon jakby wsadził tam długopis i zaciął cały mechanizm. W sumie dobry sposób, bo żeby nie oszaleć trzeba szybko do niego wyjść. Wolę sposób drugi.
A tak się składa, że kilka dni temu miałam tych kurierów w jeden dzień aż trzech z rzędu. Kupiłam trochę akcesoriów do treningów. Jeszcze tylko własnego orbitreka mi brakuje - musiałabym mieć swój kiedy się wyprowadzę, bo ten który mamy w domu jest wspólny.

W lutym tak bimbałam, że mam trochę zaległości na uczelni. Trzeba spiąć dupsko i nadrobić, bo za chwilę zrzucą nam na głowę kolejną porcję czegoś tam, tym razem na nowy semestr. Najbliższy weekend zjazd, jednak pojawię się tylko w sobotę, bo tego samego dnia (a raczej już wieczoru) jest osiemnastka mojej siostry - wydanie rodzinne.
Tak patrzę na nią i nie mogę się nadziwić. Już osiemnaście? Dla mnie to ona wciąż jest mała. Będzie teraz prawo jazdy robić, czego już zupełnie nie mogę sobie wyobrazić. Ja prawka nie mam przez to, że na rok przed osiemnastymi urodzinami uczestniczyłam w wypadku przez co mam traumę i najzwyczajniej w świecie nie chce na razie robić prawka. Poza tym nie czuję się na to gotowa. Jak zajdzie potrzeba to zrobię - teraz tego nie chcę. Ale jej tym bardziej nie umiem sobie wyobrazić za kółkiem. Boże, jak ten czas leci. Siostra uważa, że jestem co do niej nadopiekuńcza i śmiała się, że na osiemnastce dla znajomych najchętniej stałabym z wykrywaczem metalu przed wejściem i wszystkich sprawdzała.

A co do mijającego czasu... Pojechałam spotkać się z koleżanką do Poznania i z ciekawości przejechałyśmy się na miejsce gdzie mieszkałam w czasie studiów dziennych. Domek ten został zburzony w lipcu zeszłego roku. To było bardzo dziwne uczucie stać przy płocie i patrzeć na trawnik na którym kiedyś stał budynek w którym żyłam, w którym przeżyłam najlepsze domówki na świecie. Akurat spotkałam właściciela i wdaliśmy się w pogawędkę. Mówił o chłopaku który urządził sobie dosyć głośną imprezę, jakiś czas po mojej przeprowadzce. Śmiać mi się chciało kiedy okazało się, że razem z przyjaciółką pomyślałyśmy o tym samym a mianowicie o jednej na najgrubszych domówek, kiedy to owy właściciel chyba z 4 razy przychodził w nocy żeby zakończyć imprezę a do tego mój kolega wlazł mu po drabinie na dach. To co działo się w tym domku przechodziło ludzkie pojęcie. No najlepsze czasy mojego życia!
Zrobiło się sentymentalnie. Zburzenie tego domku odebrałam symbolicznie, jako zakończenie tego etapu w życiu.

2 komentarze

  1. Siedzę i się śmieję...no co Ty wlazł na dach?!?! hahhaa nieźle było! Z jednej z porządniej zakrapianych imprez pamiętam, że laska zaczęła się rozbierać (kumpela znaczy się). Na ulicy :D

    Kibicuje bardzo w zaszczepianiu dzieciakom pasji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja dawno nie byłam w kinie...Cieszę się, że film Ci się podobał, ciężko obecnie znaleźć przyzwoity polski film.
    Ta wycieczka, którą opisałaś-świetna sprawa! Jeśli lubi się pracę z dziecmi i ma się do niej talent, to potem słyszy się, że było świetnie.
    Co do domku...Nie dziwię się, że "chwycił" Cię sentyment. Takie sytuacje temu sprzyjają.
    Baw się dobrze na imprezie siostry, wszystkiego najlepszego dla niej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.