poniedziałek, 3 marca 2014

43. Będzie wiosennie, Oscarowo i filmowo.

No i mamy marzec. To jeden z moich ulubionych miesięcy. Już kiedyś o tym wspominałam. Może przez to, że urodziłam się w marcu, ale właśnie w tym miesiącu za każdym razem czuję jak odżywam, jak budzę się do życia.
Kocham wiosnę! Kocham jej zapach, jej kolory.

Weekend był imprezowy i nieprzespany. W sobotę wstałam skoro świt i pojechałam na zajęcia. Potem wróciłam jak najszybciej się da bo była 18-stka siostry. Po 18-stce cała niedziela spędzona z kuzynką a w nocy wiadomo - Oscary! Po Oscarach zaraz do pracy. Nie spałam łącznie ok. 48h i kompletnie nie byłam zmęczona. W pracy rześka jak nigdy, niekiedy nawet po dobrze przespanej nocy nie mogłam usiedzieć bo oczy mi się zamykały i każdy po mnie widział, że ledwo żyję.

Jeśli chodzi o Oscary...
Otóż po raz pierwszy towarzyszyło mi uczucie jakim jest smutek. Matthew McConaughey jak najbardziej zasługiwał na Oscara. To znakomity aktor, odwalił kawał dobrej roboty, był świetny. Ale Leonardo DiCaprio też. No cholera nie rozumiem Akademii. I nie mówię tylko o tegorocznych Oscarach. Wiem, że aktorzy oceniani są w swojej kategorii za konkretny film, za który otrzymali nominacje. Zdaję sobie także sprawę, że McConaughey spisał się lepiej. Na pewno lepiej niż Lawrence w zeszłym roku, choć trzymałam za nią kciuki, uwielbiam ją i cieszę się, że wygrała. Jest znakomita, ma szczęście wybierać filmy, który faktycznie osiągają potem sukcesy a poza tym wszystkim jest naprawdę równą babką.  Ale Leo od swojego debiutu zagrał tyle rewelacyjnych, godnych Oscara ról, że kompletnie nie pojmuje czym kieruje się czasem Akademia. Nawet nominacji, moim zdaniem, dostał w życiu za mało biorąc pod uwagę jego świetny aktorski dorobek. Czułam, że nie wygra choć trzymałam za niego kciuki. Jego mina mnie po prostu zasmuciła. Chyba jest w tym trochę prawdy, iż go nie lubią. Tak się mówi - że DiCaprio nie lubią, a Lawrence jest pupilką. Może coś w tym jest. Trzymałam kciuki za Jennifer jeśli chodzi o aktorkę drugoplanową, ale nawet cieszę się, że statuetkę otrzymała Lupita Nyong'o. Przyznam, że nie oglądałam Zniewolonego (jeszcze!) więc przyznaję, że jej wygrana nie ucieszyła mnie ze względu na aktorstwo tylko na... jej radość. To było wzruszające. Dziewczyna, która zagrała tylko w dwóch filmach, zapewne kompletnie się nie spodziewała i taka niespodzianka. Mam nadzieję, że jej kariera pójdzie do przodu. Radość Matthew też mnie zresztą rozwaliła na łopatki. I też się cieszę, że wygrał. Moje serce jest tu podzielone na pół. Którykolwiek z nich by wygrał to i tak byłoby mi żal drugiego.
Jeśli chodzi o najlepszą piosenkę to trzymałam kciuki za U2 i Ordinary Love - fantastyczny utwór do filmu Mandela: droga do wolności. Wystąpienie U2 na Oscarach - świetne!
Jestem zawiedziona, że nominacji nie dostała Lana del Rey z utworem Young and Beautiful z Wielkiego Gatsby'ego.
Co do ilości nagród Grawitacji... Zapewne gdyby zdobyła statuetkę za film roku to nie zgadzałabym się do końca z werdyktem, ale jeśli chodzi o wyróżnienia techniczne (a w tych kategoriach właśnie zwyciężała) to muszę powiedzieć, że się zgadzam.

4 komentarze

  1. Też było mi smutno ze względu na diCaprio. Każda jego rola jest znakomita, ale stwierdziłam już w tamtym roku, że skoro za Aviatora nie dostał Oscara to teraz dostanie co najwyżej za całokształt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cały czas pocieszam, że Scorsese doceniono dopiero po siedmiu nominacjach.

      Usuń
  2. Eh eh eh... (to jeśli chodzi o Leo)
    A cukierka chętnie bym teraz zjadła. I dziwię się, dziwię...nie spać 48 h??? Ha! Zobaczysz przy takim małym kajtku jak to jest, zaczniesz żałować każdej straconej wcześniej nocy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie tegoroczne Oscary to jakaś farsa z odgrzewaną pizzą... i słoci fociami feee

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.