wtorek, 8 kwietnia 2014

46. Współczesne kalectwo

Jechałam pociągiem w przedziale z pewną rodzinką – rodzice i syn. Rodzice starsi, chłopak wyglądał na ok. 13, 14 lat. Matka ciągle do niego: Jesteś głodny? Chcesz pić? Zostaw bo wylejesz, ja
Ci naleje. Nie jedz tyle, bo rozboli Cię brzuszek. Chcesz to / chcesz tamto? Wytrzyj buzię, masz chusteczkę. Przeszkadza Ci ten płaszcz? Mogę wziąć.
I tak dalej. Nie nadążałam z notowaniem. Zauważyłam jednak, że z każdym kolejnym pytaniem zadawanym przez matkę, facet siedzący naprzeciwko mnie uśmiechał się lekko i odwracał głowę w drugą stronę.
Ja pierdziele! Jak ludzie mają nie mieć potem dwóch lewych rąk skoro traktujemy ich jak porcelanowe laleczki? I to nie był dwulatek tylko nastoletni chłopak. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie w szkołach zatrudniać przedszkolanki.

Ostatnio podczas spaceru, mijając miejski stadion, koleżanka powiedziała do mnie: Zobacz, tylko czterech chłopców gra w piłkę. Jak my byłyśmy małe to tu nie było miejsca, bo tyle osób biegało i grało.
Oby dziecko było zdrowe - myśli każdy przyszły rodzic. I dziecko rodzi się zdrowe. Na ciele i umyśle. Jednak umysł ten po jakimś czasie zaczyna być zatruwany nowoczesną technologią. Nie mamy czasu, żyjemy w biegu. Dla świętego spokoju sadzamy dziecko przed telewizorem, włączamy mu grę. Na dwór nie wypuścimy, bo nie daj Boże coś się stanie. Chuchać trzeba i dmuchać. I tak to dziecko rośnie. Na ciele zdrowe. A na duszy?

Ja w dzieciństwie wychodziłam z domu i wracałam wieczorem. Albo robiłam sobie przerwę na obiad. Skakaliśmy na skakance, graliśmy w gumę, robiliśmy ogniska, huśtawki ze sznura i patyka. Chodziliśmy po drzewach i rysowaliśmy kredą na chodnikach. Szukaliśmy się po naszych blokowych piwnicach, graliśmy w chowanego czy ganianego, tzw. „gonito”. Koledzy grali na boisku w piłkę, a ja razem z koleżanką im kibicowałyśmy. Wspominałam już chyba kiedyś, że byłyśmy jedynymi dziewczynami w naszej paczce.
Wieczorami siedzieliśmy na klatkach schodowych albo przed sklepem. Dziś siedzenie przed sklepem kojarzy się ludziom z piciem i popalaniem po kryjomu. My tam rozmawialiśmy, spotykaliśmy się całą paczką. Skakaliśmy z murku i jeździliśmy rowerami, bo był tam taki plac.
Kiedyś nawet zabraliśmy z altany na działce puszki z farbą i razem z moją paczką... pomalowaliśmy kurnik mojego dziadka. Wewnątrz i na zewnątrz. Kurnik, gdzie trzyma się kury. Nie stronę internetową z grami o nazwie kurnik.

Kiedy zaczynałam pisać blog, a było to w 2003 roku, blogosfera była nastawiona na czytanie i pisanie. Dodało się tam czasem zdjęcia, kilka... Ale głównie wszyscy pisali i czytali. A teraz wchodząc na blogi najlepiej żeby tylko nie było za dużo tekstu. Bo jak tu coś skomentować skoro trzeba najpierw tyle przeczytać? Lepiej jak jest multum zdjęć i kilka zdań. Z całym szacunkiem do takich blogów, bo jeśli to blog fotograficzny to inna sprawa – ale sweet dzióbki do brudnego lustra to chyba żadne hobby? Szkoda, że blogi pamiętnikowe lub literackie poszły trochę w zapomnienie. Do czego zmierzam? Do tego, że ludzie nie czytają i nie piszą. Większość ludzi z czystego lenistwa omija te gdzie jest dużo tekstu. Chyba, że chce się wstawić reklamę czy inny spam, wtedy nie ma problemu.
Dodam jeszcze, że zanim założyłam blog, moi rodzice zobaczyli co to w ogóle jest i czy aby na pewno mogę taką stronę założyć. A prawie kończyłam wtedy podstawówkę. Dziś mało kto interesuje się tym co jego dziecko robi w internecie. Czasem z ciekawości przejrzę sobie profile fejsbukowe dzieci szkolnych i niektóre treści są nie do wyobrażenia.
Dacie wiarę jak mało dzieci wie co to gra w państwa i miasta? Ale za to wiedzą co to Assasin albo Counter Strike. Co z tego, że na okienkach między zajęciami chcą wyjść na dwór skoro usiądą na ławce z głową w telefonie. Współcześnie sportem jest skakanie i wymachiwanie rękami wraz z komputerowymi postaciami w Xbox’ach. Kiedyś na Komunię marzyło się o rowerze. Dziś szczytem marzeń są laptopy, tablety, quady, najnowsze telefony.
Zaraz będzie wielki raban, że uogólniam i wrzucam do jednego wora. Nie, są też dzieci, które potrafią korzystać z głową z tych dobrodziejstw, grają w piłkę, bawią się na dworze, ale niestety... Jest ich coraz mniej.

Bardzo fajnie, że technologia idzie do przodu, jest to bez wątpienia ułatwienie życia. Ale z drugiej strony sprawia to, że wiele dzieci staje się po prostu kalekami. Bo technologia powinna pomagać a nie ogłupiać. I mądry jest ten człowiek, który nie tylko potrafi się z nią obchodzić, ale też wyznaczyć pewne granice. Przede wszystkim dać wspaniałe dzieciństwo. A ludzie z mojego pokolenia, jak i tego starszego, świetnie zdają sobie sprawę jakie to dzieciństwo było cudowne.

I jeszcze to...
Rodzice kochani, uwierzcie, że nauczyciele chcą nauczyć czegoś Wasze dzieci. To nie my mamy dyktować im co mają robić i jaką ocenę dawać, bo wychodzą potem z tych szkół tłuki i nieuki. Patrząc poza matczynym spojrzeniem - każde dziecko ma coś za uszami i czasem trzeba spojrzeć na pewne sprawy obiektywnie.
Za niektóre durne pomysły MEN nie odpowiadamy, niestety.

Grafika znaleziona TU

Znów będzie ostro i kontrowersyjnie? Ups, przepraszam, że uprawiam wolność słowa i przekonań na własnym blogu. Dodam, że na żywo bardzo bezpośrednia dziewczyna ze mnie.
 Jeśli coś Cię boli to zapoznaj się z opisem bloga lub naciśnij czerwony krzyżyk. Dziękuję.

4 komentarze

  1. Jaki drobny druczek na koniec =D

    Cóż mogę powiedzieć zgadzam się w 1000%. Boli mnie, jak widzę rodzica który robi dziecku krzywdę, nieświadomie...ale jednak. Potem wyrasta taki maminsynuś itp... pomimo,że matką jestem ale nie chce być zaślepiona, kochać to nie znaczy ślepo patrzeć w dziecko.

    Blogów tych wcześniejszych nie znałam, jednak widzę, że im więcej zdjęć choć durnych, tym lepsza "poczytność".

    OdpowiedzUsuń
  2. "Kochać to nie znaczy ślepo patrzeć w dziecko" - bardzo dobrze powiedziane! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać Twojego bloga. Mam zaledwie 16 lat, ale jednak pamiętam swoje dzieciństwo (ponieważ teraz raczej przechodzę okres młodzieńczy) takim jakie je opisałaś.. Dopiero kiedy zaczęłam dorastać przestało tak być. Bardzo współczuję tym dzieciom, które urodziły się w takich czasach, gdzie komputer zastępuje piłkę lub skakankę i cieszę się, że mi dane było tego uniknąć. Mimo, że mam 16 lat wciąż kiedy jest ładna pogoda wolę poszwendać się po osiedlu z przyjaciółmi, nawet bez celu, bo później, kiedy będę miała własne dzieci będę mogła im opowiadać o sytuacjach jakie przeżyłam ze znajomymi, a nie ile punktów ugrałam w LOL'a...
    Dziękuję Ci za ten post. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio dowiedziałam się, że ja nie istnieję, bo nie ma mnie na FB. W związku z tym nadal mnie nie będzie. Dobrze to zauważyłaś- gdy tekstu "za dużo", czytelników ubywa a komentarze tak się wtedy mają do treści posta jak kwiatek do kożucha.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.