środa, 2 kwietnia 2014

44. Nadrabianie zaległości oraz... ostra jazda z Nimfomanką!

Jakie to dziwne wrócić pewnego dnia po pracy do domu i stwierdzić, że... nie ma się nic do roboty! Sesja na uczelni w połowie marca zakończona. Do kiedyś tam. Czuję się doceniona przez profesora od kultury azjatyckiej, który dał mi najwyższą ocenę za pracę o Japonii.
Musiałam nadrobić 3 prace zaliczeniowe i latać z indeksem, bo jako że mistrz roku ze mnie to dałam stary, z licencjatu do wpisania, a nowy leżał sobie w kopercie w domu. Dodatkowo musiałam egzamin na który nie dojechałam, bo pomyliłam pociągi. Zamiast z mojej miejscowości do Poznania to nie wiem jakim cudem sprawdziłam z Poznania do mojej miejscowości. Także parafrazując - pocałowałam tory.

Na nowy semestr będzie więcej egzaminów niż prac. Ja już sama nie wiem co jest lepsze. Jezu, czyżbym przejawiała typowo polską mentalność po tytułem „co by nie było to i tak źle?”.
Aż zgłupiałam i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Także zaległe filmy i książki poszły w ruch. Byłam tak zniecierpliwiona i stęskniona, że leciałam jeden po drugim, a następnego dnia w pracy byłam nie do życia. Nigdy nie lubiłam kawy i nie piłam jej, ale teraz poranna kawa w pracy (czasem dwie) weszła w nawyk (no dobra, mleko z kawą).
Do tego zabrałam się za artykuły do redakcji, napisałam aż 3 w jeden dzień, teraz przygotowuje się do wywiadu.

Jeżdżąc pociągiem oglądam na tablecie filmy, żeby nie umrzeć z nudów i bezczynności. W ten weekend obejrzałam Papuszę  - świetny polski film ze znakomitymi kreacjami Jowity Budnik oraz Zbigniewa Walerysia, którego miałam okazję poznać. Historię Papuszy poznałam już wcześniej, na jednym z wykładów. Historia Romów oraz ich kultura bardzo mnie interesuje, jak zresztą wiele innych kultur. Jeśli ktoś nie widział - polecam.

Oglądałam Nimfomankę von Triera. Na razie tylko pierwszą część, bo do drugiej nie ma jeszcze napisów, a szkoda. Czekam i nie mogę się doczekać. Bo film bardzo mi się podobał.
Obiecałam sobie, że pominę temat jełopów idących do kina na coś co nie jest dla nich, a potem hejtujących film, bo już pisałam o tym TUTAJ.
No ale już taka moja natura, że nie umiem się powstrzymać i muszę powiedzieć (w tym przypadku napisać) co myślę.
Po raz kolejny także wspomnę, że wiem, iż każdy ma inny gust, każdemu podoba się co innego bla bla bla... Pisałam już o tym, ale są także tacy którym czytanie ze zrozumieniem ciężko wychodzi. Wybaczam.
Polezie taki jeden z drugim do kina a po wyjściu marudzi, że to zwykłe, puste, bezsensowne porno.
Naprawdę nie można przeczytać opisu? Obejrzeć zwiastun? Zapoznać się z twórczością von Triera? Dowiedzieć się co oznacza słowo „nimfomanka”?
Nie wiem, może ja oglądałam co innego? W każdym razie w tej „mojej” Nimfomance była przedstawiona historia kobiety uzależnionej od seksu, od jej dzieciństwa do chwili, w której widzimy ją w filmie. Ukazanie tego, do czego doprowadziło ją to uzależnienie. Tego jak niszczyła bez skrupułów rodziny („Nie możesz zrobić omleta bez rozbijania kilku jajek”). Film miał jak najbardziej normalne wstęp-rozwinięcie-zakończenie (no w przypadku pierwszej części - zakończenie otwarte) a nie to prosto z porno: gra wstępna-stosunek-orgazm. Owszem, były mocne, nawet bardzo, sceny seksu, ale nadawały one autentyczność historii. Historia. Fabuła. A czy bezsensowny? Czy się komuś podoba czy nie, nie sądzę by problem nimfomanii, problemy do których doprowadziła bohaterka były bezsensowne czy głupie. Ludziom zawsze się wydaje, że to co nas nie dotyczy jest niewarte uwagi. A co jeśli zacznie nas dotyczyć?
Kiedyś poszłam do kina na pewien film, który pokazywał pewien etap mojego życia. Ludzie mieli o nim zbieżne opinie, a na mnie pozostawił ślad bo oglądając film widziałam wiele scen z mojego życia. Bolesnych wówczas dla mnie scen. Ja i ci ludzie inaczej patrzyliśmy na tamten film. Podobnie z Nimfomanką. Naprawdę ten problem jest durnowaty i nie warty uwagi? Oby nikt tego nie doświadczył. Bo to problem. I w filmie jest to ukazane jako problem. Pewnie większość społeczeństwa myśli, że babka miała się fajnie bo non stop uprawiała seks, miała full kochanków itp. Dla mnie to przerażające, ale są we współczesnym świecie osoby, które uważają, że takie życie jest „cool i trendy” i jest się czym przechwalać wśród znajomych.
Dobra, pomińmy problematykę, nie wgłębiajmy się w nią, nie rozwijajmy jej. Pozostańmy przy oglądaniu filmu jako sposobie spędzenia wolnego czasu. Może się komuś nie podobać, jak wiadomo, ale nie zmienia to faktu, że film ma swoją fabułę, którą opowiada. A jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy na punkcie takich scen to ponownie zadam pytania: nie można przeczytać opisu? Obejrzeć zwiastun? Zapoznać się z twórczością von Triera? Dowiedzieć się co oznacza słowo „nimfomanka”? Od początku było wiadomo co i jak zostanie przedstawione w tym filmie.
Mdlej na widok krwi, rzygaj patrząc na obcinane kończyny - idź na Piłę. Nie lubisz Marvela - strzel sobie Avengersów. Miej dość Karolaka - włącz polskie komedie romantyczne (tak tak, nie wszystkie). I tak dalej, i tak dalej.
To tyle na ten temat.

Rammstein - „Führe mich ” [klik!]

4 komentarze

  1. Śmieję się właśnie... przypomniałaś mi dobrą historię. W średniej zabrali nas do kina. W sensie nauczyciele na tydzień kina francuskiego. Wybrali film 5x2, zabrali chyba pół szkoły od klas 1 do 4 (technikum) i co... mało nie zatykali nam oczu, a później przepraszali. Sceny były dosadne, nie ma co... ale historia była świetna, przedstawiona w ciekawy sposób, mogę polecić. Tylko do czego zmierzam... właśnie oni nie zapoznali się z filmem, nikt nie raczył choćby przeczytać o czym jest i wyszło jak wyszło, niezręcznie.

    Poza tym, może teraz znajdziesz więcej czasu na blog? A jeszcze poza tym przeprosiłam się z blogspotem... tak, sama nie wiem czego chcę :) http://zostalammama.blogspot.com/2014/04/jaja-sobie-robi.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie puentą mnie rozwaliłaś to tak logiczne, aż boli jeśli zakrywasz oczy w scenie pocałunku to po co idziesz na film "Nimfomanka" głupi człowieku a później zgorszony krytykujesz treść filmu? Zgadzam się z Tobą w 100% inaczej ogląda się film jeśli porusza dogłębnie Twoje problemy lub odczucia a inaczej jeśli nie masz pojęcia na co i z kim idziesz co miało wielokrotnie przypadek w odległych czasach randkowania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza część Nimfomanki bardzo mi przypadła do gustu i generalnie dziwię się, że ludzie widzą w tym puste porno. Zastanawiam się wtedy, czy aby na pewno oglądaliśmy ten sam film? Druga część natomiast rozczarowała mnie wprost proporcjonalnie do zachwytu nad pierwszą. Ciekawe, jak Tobie się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O absurdalnych reakcjach ludzi na "Nimfomankę" można by napisać obszerny kawał tekstu :) Wybrałem się na pierwszą część razem ze znajomymi z roku. Jedna koleżanka była oburzona, bo spodziewała się komedii (Wot?). Inna uważała, że mogliby pominąć sceny seksu, na zasadzie "Idą do łóżka, cięcie, ubierają się". Jeszcze kolejna orzekła, że dla niej ten film promuje rozwiązłość i seks z byle kim. Tak jakby Requiem dla Snu promował uzależnienia ;)

    Drugiej części również nie oglądałem. Ale pierwsza jak najbardziej przypadła mi do gustu i odcisnęła mocne piętno na mojej psychice.

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.