wtorek, 20 maja 2014

54. Coś tam, coś tam

Od dziecka powracała do mnie anemia. Ostatnio znów zauważyłam objawy niedoboru krwi więc postanowiłam wybrać się do lekarza. W moim mieście, w przychodni przyjmują 3 lekarki. Jedna jest wyjątkowo wredna, nieprzyjemna i hmm... średnio dobra. Dwa lata temu przyszłam z torbielą na jajniku a ona po objawach i miejscu bólu stwierdziła, że to... zgaga i zapisała Espumisan. Do drugiej natomiast można czekać w kolejce 3-4 godziny, gdyż każdego pacjenta trzyma od 40 minut do godziny albo i dłużej. Gdyby jeszcze robiła coś, co pomaga to pół biedy. Większość wizyty jednak ta pani raczy nas słowami: Hmmm..., No nie wiem..., Co by to mogło być...?Ostatnio to nawet ja sama zaczęłam jej podsuwać rozwiązania co skończyło się: Hmmm..., Bardzo prawdopodobne..., No może mieć Pani rację.... A o skierowania na jakiekolwiek badania trzeba się prosić.
W kolejce czekałam 3,5 godziny, zdążyłam już ze swoim charakterem pokazać wszystkim moją irytację, wdać się w rozmowy ze starszymi paniami i zostać podrywana przez jakiegoś chłopaka, który zaraz po tym znalazł mnie na facebooku i błagał o numer telefonu i wyjście na kawę.
Trzecia z kolei lekarka jest najlepsza i trudno się do niej dostać. A jak się nie uda dostać to przydzielają do tych dwóch opisanych wyżej, gdzie też trafiłam właśnie przez to, że nie udało mi się dostać do tej trzeciej. Jest bardzo kompetentna, dobrze diagnozuje a przy tym sympatyczna, uśmiechnięta i uprzejma.
Dzwoniłam do rejestracji przed siódmą rano i udało mi się zapisać. Spojrzawszy na pokaźną teczkę moich wszelakich wyników z ostatniego roku (kamienie w nerce i duszności w nocy oraz cała seria prześwietleń i opinii różnych „-ologów”) powiedziała: No intensywny miała Pani ten ostatni rok.
A na dzisiaj: podejrzenia: anemia (nic nowego) i coś tam z tarczycą. Oczywiście kazała kontrolować nerkę bo jako że ostatnio nic się nie działo i czasu miałam mało to niespecjalnie to kontrolowałam. Skierowanie na cały zestaw badań, w tym nawet EKG dostałam i dzięki temu, że konieczna jest kontrola z wynikami, jestem już zapisana na kolejny tydzień, bez problemu. No zobaczymy co tym razem.

Moja cudowna uczelnia na miesiąc przed zakończeniem roku akademickiego przypomniała sobie, że to magisterka i chyba wypadałoby zrobić seminarium i przydzielić promotorów. Baba chce 200 stron! No przecież ja tego nie urodzę.
Wiadomo, że zbliża się sesja bo nagle obok mnóstwa filmów do obejrzenia pojawiły się prace do napisania no i tydzień w tydzień egzaminy. Jeszcze się nie zaczęło a ja już mam dość. Ja już dawno powinnam robić habilitację. Z lenistwa oczywiście.

Od czwartku do końca tygodnia jadę do Niemiec. Dokładnie niemiecka wieś - lasy, jeziora, ogniska... Nie ominę także Berlina, który jest rzut beretem i operetki.

3 komentarze

  1. Kochana 200 stron ja mam je mieć do 1 czerwca więc sypiam po 2 godziny dziennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoo Jezu, współczuję :| Dziennikarstwo to ja z przyjemnością uprawiam, ale jestem chora jak mam pisać wszelkie wodolejstwo zaliczeniowe czy tę magisterkę nawet...

      Usuń
  2. uhuu to nie dobrze. Na szczęście wybrałaś się do tego lekarza jaki by nie był, badania zawsze coś pokażą.
    Mam nadzieje, że wyjazd się uda i przywieziesz mnóstwo zdjęć ;)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.