środa, 28 maja 2014

56. O tym i o owym

No i wszystkie moje dolegliwości z całego roku znalazły wytłumaczenie - niedoczynność tarczycy oraz anemia. Pozostaje tylko „podziękować” lekarce u której byłam w październiku ubiegłego roku za tekst „Zobaczymy co to jest i jak się rozwinie” oraz nie skierowanie mnie na podstawowe badania. Dziś w pracy usłyszałam, że nie tylko ja usłyszałam ten tekst. Dobrze, że udało mi się dostać do tej najlepszej lekarki w naszej przychodni - w tydzień zrobione wszystkie badania, stwierdzenie choroby i skierowanie do endokrynologa.
Współczuję ludziom, którzy mogą chorować na coś naprawdę groźnego, bo po tekście „Zobaczymy co to jest i jak się rozwinie” mogą zobaczyć tylko wieko trumny i rozwinąć wstążkę od wieńca. Jakim trzeba być imbecylem żeby przyjmować na wizyty chorych ludzi, mówić im słowa które napisałam wyżej jak i inne, które napisałam w innym poście i jeszcze nazywać się lekarzem? Szkoda słów.

Słyszałam wielokrotnie, że „nie opłaca się” iść na studia dziennikarskie bo „dziennikarzem może być każdy” i nie są do tego potrzebne studia. Gówno prawda.
Popatrzyłam sobie ostatnio na popisy takich „dziennikarzy” - prasowe i telewizyjne. Za głowę się można złapać. Nie ma to jak pisać w poważnym newsie dziennikarskim „osobówka” zamiast samochód osobowy, „za sterami samochodu” zamiast „za kierownicą” (a może to był jakiś batmobil?) i do tego wszystkiego wciskać całe mnóstwo niepotrzebnych informacji (do tego zupełnie nielogicznych), maseł maślanych i innych. A redaktorzy chyba wyjechali na wakacje do Honolulu skoro nie ma kto tego sprawdzić. Nie dziwota, że później ludzie mówią, iż poziom dziennikarstwa w Polsce jest niski. Zostaje taki jeden z drugim „dziennikarzem” a później piszą byle jak, z rażącymi błędami każdego rodzaju. Nie wiedzą jak się za to zabrać, nie mają przygotowania.
Po to są studia dziennikarskie lub polonistyczne żeby wszystkiego się nauczyć, doszlifować, przejść warsztat, zajęcia teoretyczne jak i praktyczne. Co z tego, że ktoś sobie pisze jeśli tak naprawdę jest to po prostu złe?
Albo kończą dziennikarstwo, owszem, ale tylko na papierku, bo na zajęciach pojawiali się od wielkiego święta, kazali innym wpisywać ich na listę i przychodzili tylko na zaliczenia i egzaminy, które, nie wiem jakim cudem, oczywiście zdawali. I co z tego jak warsztatu i przygotowania żadnego? Miałam kilku takich gagatków. Od nas samych też zależy jak wykorzystamy te studia.

3 komentarze

  1. Ostatnie zdanie jest fascynujące. Szkoda, że tak krótkie.

    No i życzę powrotu do formy, anemia?! Paskudztwo. Zdrowia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziecko prawdę Ci powie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba sobie podkradnę to stwierdzenie o orbicie :D
    A anemii współczuję :/

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.