niedziela, 1 listopada 2015

75. Wchodząc (kontrowersyjnie?) w listopad...

Wszystkich Świętych... Na 12:00 wybrałam się na rodzinny obiad do babci z którą najlepiej się rozumiem i mam najlepszy kontakt. Potem cała rodzina wybrała się na mszę. Ja na msze nie chodzę. W sumie nie chciałam tego poruszać, ale temat mojej wiary został już dobry jakiś czas temu poruszony więc chciałam coś na ten temat napisać i szczerze uwierzyć, że istnieją jeszcze ludzie tolerancyjni zamiast obłudnej świętej inkwizycji. Nie utożsamiam się stricte z żadnym konkretnym wyznaniem. Nie wierzę w Boga przedstawianego przez większość religii. Wierzę w prawo przyczyny i skutku. Wierzę w siebie i swoje możliwości.
czwartek, 29 października 2015

74. Halloween

Tradycyjnie, jak co roku:
Źródło: Helios

Za Zestaw 1, czyli aż cztery premiery i specjalne sprowadzanie tychże filmów na maraton, kłaniam się w pas!
poniedziałek, 19 października 2015

73. „Demon” przeszłości. O co chodzi w filmie Marcina Wrony?

UWAGA! 
Ponieważ czytanie ze zrozumieniem i kultura użytkowników internetu kuleje, a Wujek Google przekierowuje tutaj bardzo dużo osób pytających o co chodzi w filmie „Demon”, śpieszę z wyjaśnieniem.
Z tego posta nie dowiecie się CO się stało z Haną i jej rodziną oraz DLACZEGO jej duch wszedł w Piotra. Nie siedziałam w głowie reżysera i mogę się tylko domyślać (jak większość) biorąc pod uwagę inspiracje Marcina Wrony, którą był spektakl
„Przylgnięcie”.  Nie zdradzam także zakończenia filmu. Jednak... na pewno wyjaśniam tutaj jaki był CEL reżysera i CO MIAŁ NA MYŚLI nawiązując do Żydów i kultury żydowskiej. Czyli o co chodzi głębiej, jaki jest sens. 
Pisząc najprościej: clou sprawy. 
 „Demon” nie jest dla tych, którzy oczekują czegoś na miarę amerykańskiego horrorku (czyli wyjaśnienia podanego na tacy i kilo w majtkach ze strachu).  
Informuję też, że NIE JEST to blog filmowy, a mój osobisty (film jest tylko moją pasją o której czasem wspominam). Znajduje się tu wiele ironii, uszczypliwości oraz osobistych dygresji. Więcej w zakładce O blogu i O mnie. Jeśli masz jakieś zastrzeżenia - nie czytaj. 
środa, 19 sierpnia 2015

72. Dorociński, Pakt i kino

Post gotowy był już wieki temu, kiedy jeszcze blog miał przerwę. Pewnie nawet teraz bym go nie dodała bo rozleniwiłam się strasznie, nie chce mi się siedzieć przed komputerem, nie chce mi się siedzieć w blogosferze. Po prostu mam fazę na nicmisięniechcenie, co przytrafia mi się co jakiś czas. Nie wiem kiedy minie, ale minie na pewno, bo zawsze tak ze mną jest. A jeszcze tak się złożyło, że mieliśmy cudowny miesiąc upałów nie z tego kontynentu (w sumie nadal jest gorąco – wciąż rzucam się po treningu zdechnięta do zimnego basenu) więc na pewno nie chciało mi się siedzieć z rozgrzanym laptopem.
Dodaję jednak ten post bo wspominane jest gdzieś w nim o Dorocińskim, a że potwierdzono niedawno jego udział w zagranicznej produkcji „Anthropoid”, obok światowych sław to już wkleję to co miałam wkleić.
środa, 12 sierpnia 2015

71. Bez tytułu

Nie ma mnie bo roztopiłam się i teraz wracam do formy siedząc w lodówce. Wrócę jak się scalę.
środa, 29 lipca 2015

70. Remake - nie krótko, ale na temat

Uprzedzam, że to co tu piszę jest moją subiektywną opinią i może zawierać charakterystyczne dla moich postów ironie i uszczypliwości oraz może nie zgadzać się ze zdaniem innych czytelników. Jeśli więc komuś brakuje dystansu i ma zbyt ciasną gumę w majtkach to może nacisnąć uroczy krzyżyk u góry strony.

Do napisania tego posta zainspirowały mnie dyskusje wokół filmu „Poltergeist”, czyli remake'u tłumaczonego na język polski „Ducha” z 1982 roku. Głównie dotyczyły one tego, że film ten jest klasykiem, a takich nie powinno się kręcić od nowa, a także, że Heather O'Rourke, wcześnie zmarła odtwórczyni jednej z głównych ról, jest niezastąpiona. Pewnie gdyby dziewczynka z nowej wersji „Poltergeista” zagrała w innym filmie, widzowie rozpływaliby się nad jej zdolnościami jak zwykle bywa w przypadku amerykańskich aktorów-dzieci.
wtorek, 21 lipca 2015

69. Opuszczony zajazd „Gawra”

Opuszczone miejsca fascynowały mnie od dawna. Zawsze miałam bardzo rozbudowaną wyobraźnię, silnie działały na mnie myśli, iż w danym miejscu, lata temu tętniło życie. Naoglądanie się horrorów z akcją w takich miejscach i naczytanie książek z akcją w starych, wiktoriańskich dworkach owianych tajemnicami, również przyczyniło się do zainteresowania opuszczonymi, tajemniczymi budynkami. Niekoniecznie muszą mieć one setki lat. Opuszczona piętnaście lat temu „Gawra” znajdująca się na trasie, którą często przejeżdżam, zawsze mnie przyciągała i fascynowała.
Sceneria niczym z moich ulubionych horrorów - opuszczony zajazd z lat 70 na skraju lasu. Jak widać, takie miejsca istnieją nie tylko w filmach.
poniedziałek, 13 lipca 2015

68. Co mnie wkurza u blogowiczów?

W tym, jak na mnie przystało, długim poście (kawa ze Starbucks’a kto da radę przeczytać), piszę co wkurza mnie u blogowiczów. Celowo nie napisałam „blogerów”, gdyż całe wypociny dotyczą nie tylko osób prowadzących blogi, ale też tych, którzy ogólnie korzystają z blogosfery.
piątek, 3 kwietnia 2015

67. Bez tytułu

Miałam ostatnio dłuższą przerwę od mojego  „centrum dowodzenia”. Z góry przepraszam za brak fachowego nazewnictwa, ale z technologią mi nie po drodze - w I połowie XX wieku nie było takich bajerów. Zepsuło się/odpadło/przerwało prawe łączenie monitora od pozostałej części laptopa, w związku z czym ekran zrobił się czarny i tyle z tego było. Mój komputer w stanie idealnym nie był już od dawna. Odpadł mi przycisk otwierający laptop, przez co musiałam podważać ten dzyngiel ołówkiem. Popękała mi obudowa, a bateria bez ładowarki nie trzymała nawet godziny. Kiedy monitor zgasł, próbowałam zamknąć klapę i zajrzałam do tyłu. Kilka jęków rozpaczy - obudowa chroniąca łączenia prawej części monitora odpadła, a wszystkie płytki były na wierzchu, powyginane i niestykające się ze sobą. Nie wiem jak to się stało, bo nigdy nie rzucałam tym komputerem, nie trzaskałam klapą ani nic z tych rzeczy (choć nie raz miałam na to ochotę, przysięgam!). W każdym razie zaniosłam laptop osobie, która zna się na tym jak nikt inny dla mnie (czyt. mój tata). Powiedział, że będzie ciężko, ale dał radę - w końcu mój tata potrafi wszystko. Złączył co trzeba, zajęło mu to cały wieczór. Zamówił też nowe obudowy chroniące te części i... Wróciłam z pracy, zmordowana i z gorączką, patrzę, a na stole stoi mój laptop z nowiutką obudową całego urządzenia, poskładany, na dodatek z nową baterią. Hajlajf!
niedziela, 22 marca 2015

66. Zupa ogórkowa

Mamy marzec, a oznacza to, że zaczął się dla mnie dobry czas. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale pisałam tu już kiedyś, że odradzam się co roku o tej porze jak przyroda. Nagle wszystko idzie pomyślnie, wszystko się układa. I do tego w tym miesiącu się urodziłam więc może tak już jest?
Post zaczęłam pisać na początku tego miesiąca, ale z braku czasu dodaję go teraz - uzupełnionego tym co uznałam za stosowne.
poniedziałek, 23 lutego 2015

65. ...and the Oscar goes to... Ida!

Faceci emocjonują się oglądając piłkę nożną, a Myśli Nieoswojone oglądając Oscary i inne wielkie gale wręczenia nagród filmowych. Mam więc nadzieję, że moja reakcja na wygraną „Idy”zostanie wybaczona.
poniedziałek, 16 lutego 2015

64. Maleficent

Ostatni raz Disney zaczarował mnie jakoś w dzieciństwie. Teraz wytwórni udało się zrobić to ponownie.
Maleficent - bo nikt nie rodzi się zły!

wtorek, 20 stycznia 2015

63. Myśli Wystraszone, Myśli Wkurwione i Myśli Dumne

Trafił mi się psychowielbiciel. Zablokowanie na facebook'u to pikuś. Gorzej z telefonem. Wydzwania, pisze, mimo zerowej reakcji z mojej strony, co dla normalnego człowieka powinno być oznaką, żeby dać sobie spokój. Ktoś powiedział mi kiedyś aby nie reagować na takie rzeczy, niestety na nic się to nie zdaje. Nie zmienię numeru, który mam od 11 lat, bo to rozwiązanie całkiem bez sensu. Numer widnieje w moich dokumentach, ma go mnóstwo moich znajomych, których trzeba potem wszystkich powiadamiać o zmianie. Najbardziej się obawiam, że spotkam go w pociągu bo jeździ na tej samej trasie co ja. Rzadko się to co prawda zdarza, bo jeżdżę o różnych godzinach i w różne dni, ale jest to możliwe tak jak było to w tę sobotę, gdzie nawet dotknął moich włosów i powiedział, że będzie się modlił aby ze mną być a mnie wręcz zmroziło. Jak się nie uspokoi to będę musiała załatwić to w bardziej drastyczny sposób, ale nie będzie wyjścia.
niedziela, 11 stycznia 2015

62. Kurier nieoswojony

Tak jak na co dzień czuję się jakbym miała ładowarkę w tyłku i mogłabym nie spać 24h i dłużej, tak każdy zjazd wypompowuje ze mnie całą energię i wszystko inne. Do tego przy ostatnim zjeździe miałam egzamin, także w blogosferze byłam tylko jednym okiem.