niedziela, 11 stycznia 2015

62. Kurier nieoswojony

Tak jak na co dzień czuję się jakbym miała ładowarkę w tyłku i mogłabym nie spać 24h i dłużej, tak każdy zjazd wypompowuje ze mnie całą energię i wszystko inne. Do tego przy ostatnim zjeździe miałam egzamin, także w blogosferze byłam tylko jednym okiem.

Po raz kolejny wspomnę tu o tym, że wolę Pocztę Polską od kurierów. Z kilku powodów. Oczywiście Poczcie też zdarza się zawalić temat, ale zdecydowanie rzadziej niż kiedyś.
Kurierzy mnie nie denerwują. Oni mnie po prostu wkurwiają. To drugie słowo znacznie bardziej podkreśla siłę moich uczuć, którymi ich darzę. Żeby nie było, iż wrzucam wszystkie firmy kurierskie do jednego wora dodam, że chodzi mi o konkretną firmę. I kurierów z tejże firmy. Tak że kiedy widzę, że sklep w którym kupuję korzysta z ich usług to zwyczajnie wybieram opcję Poczty Polskiej lub paczkomatu (jeśli wiem, że w najbliższych dniach będę w mieście w którym jest paczkomat). Dlatego byłam bardzo niemile zaskoczona kiedy okazało się, że sklep przez który robiłam zamówienie pomylił się i wysłał moją przesyłkę kurierem o czym poinformował mnie sms. A przy zakupie zaznaczyłam, że wybieram Pocztę (nawet później gdy już całkiem zgłupiałam to sprawdziłam). Dostawa była darmowa po przekroczeniu pewnej kwoty więc w kwestii pieniędzy jest wszystko jedno. O co mi chodzi? Otóż...
Nie wiem jak jest w innych miejscach natomiast kurierzy z tej firmy, którzy jeżdżą w okolicach mojego miasteczka robią w ten sposób, iż nie raczą wyjść z samochodu aby zadzwonić w domofon (mieszkam w domu jednorodzinnym z bramką), ale siedzą w tym samochodzie i napierdzielają klaksonem aż ktoś wyjdzie z domu. Jedyną oznaką tego, że ten trąbiący przed domem w busiku eś przyjechał do Ciebie jest sms, który firma wysyła kilka godzin wcześniej i świadomość, że się na niego czeka (ja czekałam na listonosza więc bardzo się zdziwiłam). Nie mniej jednak dźwięk natrętnego klaksonu musi wkurwiać także pozostałych mieszkańców, bo może jestem cholernie dziwną osobą, ale nie mieszkam na pustelni. Choć mam psa, nie biega on sobie po ogródku za często i nie widać, że można się czegoś bać, tabliczki na bramce o psie także nie mam. Z kolei z listonoszem jest tak, iż zadzwoni poczciwota w domofon (nie kategoryzuje listonoszy, po prostu my mamy w mieście takiego), ja kliknę w magiczny guziczek, on otwiera bramkę, dostarcza przesyłkę i voila!
Natomiast do jaśnie pana kuriera zawsze trzeba wyjść, niezależnie od tego czy umierasz na zwykłą anginę czy ebolę, czy jest śnieg, deszcz lub inwazja kosmitów a i tak jaśnie pan zawsze zachowuje się jakby robił to za karę. Mało tego - kiedy w sierpniu zamówiłam kurierem rower, który był złożony, zapakowany w duży karton i, co tu dużo mówić, ciężki, to koleś mi go wyniósł z auta i już chciał odjeżdżać. A ja stojąc z tą mega paką przed płotem i zapewne z wyrazem twarzy ze zdziwienia jak słynne lalki do seksu oralnego z sexshopu, pytam: Halo! Może pomógłby Pan wnieść mi to do domu?
Z wielką łaską to zrobił i jeszcze zapytał co ja i po co zamawiam? No cóż, po to jest ten kurier żebym sobie mogła nawet słonia indyjskiego zamówić jak będę chciała.
To nie jest kwestia czyjegoś lenistwa, że nie chce się wychodzić z domu tylko na tym powinna polegać wygoda tejże usługi. Skoro nawet teraz są możliwości robienia zakupów w supermarketach przez internet z dostawą pod nos albo możemy wybrać opcję paczkomatów, gdzie sami idziemy sobie po paczkę.
Płacimy za takiego kuriera i to nawet o wiele więcej niż za usługi Poczty a spotykamy się często z olewactwem i odburkiwaniem. Ja mieszkam w domku to pół biedy, ale jak ktoś mieszka na 11 piętrze w bloku? Już widzę jak będzie sobie latał na dół po paczkę.
Historii o kurierach znam więcej także od moich wykładowców i to dopiero były mocne kąski.

Jeśli chodzi o pracę magisterską to czasem mam takie dni kiedy zupełnie mi się nie chce, szukam tysiąca innych zajęć, przesiaduję „na kozetce” u siostry czy zaczynam sprzątać w szafie (dość długotrwałe zajęcie przez ilość ciuchów i butów). Czasem z kolei dostaję takiej weny, że piszę, piszę i piszę aż klawiatura iskrzy.
Mój temat jest szalenie ciekawy, przynajmniej dla mnie, więc pisze się go lekko (by nie powiedzieć, że z przyjemnością, bo co to, to nie!)
Niektóre moje koleżanki weszły w ciężkie dla nich tematy np. politykę i teraz się męczą. Dobrze wybrać jest temat, który nas interesuje żebyśmy sami z ciekawością go odkrywali. Co innego jak ktoś znalazł się na swoim kierunku z przypadku - teraz dobierz sobie człowieku jakiś temat i się męcz.
Mam nadzieję, że coś dobrego się z tego urodzi.

To, że robię przepyszną pizzę potwierdza każdy kto spróbował. Niedawno po raz pierwszy zrobiłam sos czosnkowy własnej roboty. I muszę nieskromnie powiedzieć, że również jest genialny. Lepszego nie jadłam. Zaraz po zrobieniu połowę wyjadłam łyżeczką.

Miłość od pierwszego usłyszenia
Tying Tiffany - „Drownin'”[klik!]

3 komentarze

  1. Dla mnie to bez znaczenia czy kurier czy poczta ja tu i tu spotkałam się z strasznym zachowaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie Poczta bardzo w porządeczku i oby tak zostało.

      Usuń
  2. Moje doświadczenia są zupełnie odwrotne. Tj nie mam nic do listonoszy, są równie w porządku jak kurierzy. A ci ostatni kiedyś wnosili mi meble w częściach do domu, dodam po schodach coś jakby na pierwsze piętro. Dlatego bardzo zdziwiło mnie to, o czym napisałaś. I mało tego skontaktowałabym się z tą firmą!

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.