niedziela, 22 marca 2015

66. Zupa ogórkowa

Mamy marzec, a oznacza to, że zaczął się dla mnie dobry czas. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale pisałam tu już kiedyś, że odradzam się co roku o tej porze jak przyroda. Nagle wszystko idzie pomyślnie, wszystko się układa. I do tego w tym miesiącu się urodziłam więc może tak już jest?
Post zaczęłam pisać na początku tego miesiąca, ale z braku czasu dodaję go teraz - uzupełnionego tym co uznałam za stosowne.

„Magdalena Ogórek przyjechała do Poznania m.in. by wziąć udział w wojewódzkiej konferencji samorządowej SLD” [TVN]
I tak się składa, że w tym celu SLD wynajął jedną z sal na mojej uczelni. Przyjeżdżam w sobotę na zajęcia. Humor dobry. Pogoda piękna, aż serce rośnie. Nie musiałam zrywać się o 4 rano, a tylko o 6.00, bo zajęcia na 9.00. Co prawda okazało się, że i tak opóźnione o pół godziny, ale zero sapów, bo humor dobry! Wchodzę na teren uczelni. Trochę zaskoczona bo przed budynkiem stało więcej ludzi niż zazwyczaj. Na parkingu mnóstwo samochodów (później mi powiedziano, że studenci tego dnia nie mogli tam parkować, a musieli gdzie indziej), ale co najbardziej rzuciło mi się w oczy to wozy Polsat News i TVN niemal przed samymi drzwiami. Pomyślałam od razu, że musiało się coś stać. Czarnych scenariuszy nie zakładałam, bo nie było wozu policyjnego. Zajęcia miałam akurat koło sali konferencyjnej więc od razu rzucił się w oczy catering, eleganccy goście i „ścianka” SLD. Jednak dopiero po jakiejś godzinie poszła fama, że wszyscy czekają na gwóźdź programu - Magdalenę Ogórek. Zabawnie to wyglądało gdy większość studentów (byli też tacy co mieli to w poważaniu, jasne) stało na balkonach pięter lub na zewnątrz i czekało. U nas na zajęciach nie było żadnego skupienia, a każdy co chwilę wychodził sprawdzić czy już przyjechała więc ostatecznie wykładowca powiedział, że robi przerwę, bo tak się nie da i mamy przyjść jak już gość specjalny wejdzie do sali. No i wszyscy czekali. Nawet pani z dziekanatu wyszła na korytarz, a to już coś. W końcu bardzo spóźniona pani Ogórek zawitała. SLD (nie uczelnia więc proszę nie mylić!) dało jej bukiety kwiatów, ona udzieliła wywiadów (fajnie się patrzyło na ten cały proces z góry), a następnie wsiadła do windy i pojechała do sali, czyli zaraz koło nas. Akurat stałam naprzeciwko windy razem z kolegą i koleżanką z roku, Pani z windy wyszła i... na co zwróciłam uwagę? Że zamiast ruszyć od razu do członków partii i sali, to spojrzała na nas i kulturalnie powiedziała Dzień dobry. Do tego przepiękna kobieta. Widziałam ją w wywiadach i na zdjęciach, ale na żywo naprawdę pierwsza klasa.
Przyglądałam się temu wszystkiemu z zaciekawieniem, gdyż przyznaję, że to niesamowity proces. Pół roku temu jakieś 80% społeczeństwa przeszłoby koło pani Magdy obojętnie (no może oprócz mężczyzn, bo przykuwa wzrok). Pozostałe 20% mogło kojarzyć ją z programów TVN, gdzie była ekspertem, lub seriali - Na dobre i na złe czy Lokatorzy [klik!].
Ja telewizji raczej nie oglądam więc dla mnie pojawiła się znikąd, co ciekawie się teraz obserwuje widząc jak ludzie witają ją jak gwiazdę. No właśnie - gwiazdę czy potencjalną prezydent?
Za polityką nie przepadam, nie znam się, nie lubię się udzielać w tych tematach. Jak dla mnie to nawet jeśli wybierze się najlepszą, według nas samych, opcję to i tak zazwyczaj kończy się na słowach, które padły w kampanii. Ja mam już w głowie moje  „mniejsze zło”, na które zagłosuję i tyle jeśli chodzi o politykę.
Natomiast fenomen pani Ogórek i to jak reagują na nią zwykli ludzie na pewno wcisnę gdzieś w akapity mojej pracy magisterskiej.

Z okazji moich urodzin, koleżanka zabrała mnie do kina na Pięćdziesiąt (lub Pisiont - jak kto woli) Twarzy Greya. Ona należy do kobiet, które są oczarowane książką i filmem. Mnie, jak już kiedyś wspomniałam, książka absolutnie nie ruszyła i to samo było z filmem. Podobał mi się tylko ich pierwszy raz. I na tym poprzestaję.
No dobra, jeszcze LO LO LOVE ME LIKE YOU DOOOO [klik!] Ale mówiłam, że będzie wielki komercyjny sukces? Mówiłam? Mówiłam! Rezerwacje biletów na miesiące przed premierą to był dopiero hit.

Dita von Teese. Artystka burleskowa [klik!] Wywiad oraz fragmenty show mojej ulubionej Dity von Teese. Polecam! 
Oglądam i oczom nie wierzę! Różni mnie od niej tylko to, że jest tak piękna i stylowa oraz tańczy w burlesce. Mogłabym z nią gadać godzinami, jeśli zrobiłaby mi tę przyjemność, bo miałybyśmy o czym.
Przepiękna, mądra i skromna.

Teledysk! Dita! Refren!
Monarchy ft. Dita von Teese - „Disintegration”[klik!]

2 komentarze

  1. Ja sobie darowałam twarze pana G. Ja politykę tylko oglądam ale już się nie udzielam jak kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj. Wspominasz, że byłaś w kinie na Grey'u. Ja filmu nie widziałem, ale za to byłem na tym w... teatrze. Polonia, z Damięckim :) "Klaps, 50 twarzy Greya". Porywająca publiczność sztuka utrzymana w żartobliwej konwencji niż na serio- dialog z publicznością, itd. Trochę przypominało kabaret. Niemniej- wrażenia pozytywne. Pozdrawiam, Maciej.

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.