sobota, 14 lipca 2012

1. Myśli Nieoswojone

Historia Myśli Nieoswojonych sięga nieco dalej niż 14 lipca 2012, choć to właśnie dziś, wściekła na blog.pl, kliknęłam „utwórz konto” na bloggerze. I oto są tutaj – ku mojej radości, że wytrwałam i ku mojej zgrozie, że jeszcze bardziej znane niż kiedyś – Myśli Nieoswojone.

Nazwę się blogowym dinozaurem, gdyż swój pierwszy blog założyłam w 2003 roku (dokładnie 21 lutego), dwa lata po powstaniu serwisu blog.pl.
Być może zabrzmi to nieskromnie, ale jest czystą prawdą, iż to właśnie ode mnie zaczęła się w moim miasteczku moda na blogowanie.
Rok później większość rówieśników miała swoje blogi, a mój stał się wśród nich jednym z najpopularniejszych. Znajdowały się na nim nie tylko długie, pełne humoru notki o mnie i moich znajomych, ale też zdjęcia i filmiki. Czytelnikom podobał się mój styl – szczegółowo, młodzieżowo, z humorem. Zaczęło mi przeszkadzać, że tylu ludzi go zna, czyta. Moja rodzinna mieścina liczy sobie, zaokrąglając, 3 000 mieszkańców. W szkole zdarzyło mi się, że obce osoby wołały za mną nazwą mojej strony. Aż w końcu założyłam hasło. Pisałam równocześnie blog i pamiętnik, założony dokładnie w drugie urodziny bloga, 21 lutego 2005 roku. Blog dla najbliższych, zaufanych znajomych, pamiętnik dla siebie, szczerze i bez ogródek.
W 2007 roku moje życie uległo ogromnej zmianie, która zaważyła w pewien sposób na mojej psychice i sposobie postrzegania świata i ludzi. Blog zamknęłam w 2008 roku, pamiętnik porzuciłam. Brakowało mi pisania, gdyż w ten sposób wylewałam z siebie to, co we mnie siedziało. Blog także, zwłaszcza, że siedziałam w tym 5 lat, a to na tamte czasy naprawdę długo.

Pomysł na ten blog powstał w 2010 roku.
Odczuwałam od dłuższego czasu potrzebę wyrzucania z siebie uczuć, emocji, przeżyć. Nie miałam czasu babrać się w zeszycie. Jeśli ktoś pisał kiedyś pamiętniki tak bardzo szczegółowo jak ja, przykładał się do „dzieła o swoim życiu”, ten wie, że jest to bardzo czasochłonne.  Na komputerze pisanie idzie szybciej więc zdecydowałam się na blog. Miał być całkowicie anonimowy. Bez pokazujących mnie zdjęć, bez imion, bez nazw miejscowości, bez opisywania wydarzeń ze swojego życia, bez przestrzegania zasad świata, które narzucają mi bycie taką, jaką powinnam być „bo tak wypada”. Wśród ludzi wyznaję zasadę bycia cholerną damą jak Scarlett O’Hara, przestrzegam odpowiednich norm i nikogo nie krzywdzę. Co nie oznacza, że nie mam ochoty przeklinać kiedy jestem zdenerwowana, mieć swoje poglądy na różne tematy oraz prawo do ich wyrażania, jeść obiad w domowym zaciszu z podkurczonymi nogami bo tak mi wygodnie, tworzyć nowe słowa, które nie istnieją w żadnym słowniku i pieprzyć się ostro jeśli naprawdę to lubię. A najlepsze jest to, że na swoim prywatnym, anonimowym blogu mogę to robić lub o tym pisać.

Ciężko było znaleźć jednak nazwę, która jednocześnie pasowałby do mnie i publikowanych treści oraz byłaby wolna (tyle lat blogosfery i tyle pozajmowanych nazw, nawet jeśli blog nieruszany jest od kilkunastu lat, czy tylko mnie to wkurwia?!).
Aż w końcu w moje ręce wpadła książka Claude’a Lévi-Straussa - „Myśl nieoswojona”. I wtedy pomyślałam:  Jak inaczej można nazwać moje myśli jak nie nieoswojonymi?
9.01.2011 powstały Myśli Nieoswojone.

Nowy blog był taki jak chciałam. Jeśli są tu jeszcze jacyś czytelnicy z tamtego okresu powinni pamiętać te długie, szczere posty. Pół roku później jedna z moich notatek trafiła na stronę główną blog.pl. W ciągu jednego dnia przybyło mi tylu gości i czytelników, że spanikowałam. Bałam się, że ktoś mnie odkryje, pozna, że mnie obnaży. Skasowałam wszystkie notki. Żałowałam jak cholera. Zwłaszcza, że kilka miesięcy później postanowiłam wrócić.  Kilkanaście utraconych postów udało się odzyskać, niestety blog.pl, serwis, który był moim zdaniem najlepszy, dawał użytkownikowi najwięcej możliwości w tworzeniu design’u, połączył się z Onetem i przeszedł na ten ohydny Wordpress. Szlag mnie trafił. Szukałam jakiegoś innego serwisu. Wybór padł na blogger.com. Ale dla mnie i tak datą narodzin mojego internetowego dziecka jest 9 stycznia 2011. 

Wracam, choć nie jako dawne Myśli Nieoswojone. Nazwa została, forma się zmienia. Nie chcę traktować bloga jak pamiętnik. Na pewno jednak znów będę pisać co chcę i jak chcę. Chcę dzielić się tym, co we mnie siedzi, co przeżywam, co myślę, co zaobserwuję. Bez umieszczania tego w konkretnych kategoriach i ramach. Nie ma tu miejsca na kagańce. Twoja obecność tutaj jest tylko i wyłącznie Twoją decyzją. Jeśli nie będzie Ci coś odpowiadać – nie męcz siebie, mnie ani moich czytelników, lecz znajdź coś, co ci odpowiada. Nie oznacza to oczywiście, że teraz będą się tutaj pojawiały tylko posty, które spowodują u niektórych sprint do kościoła w celu odmawiania różańca za moją osobę, ale uprzedzam po prostu, że takowe będą się czasem zdarzały.

4 komentarze

  1. Jaki szczery i konkretny post! :) Ja ostatnio (w sumie wczoraj) przeglądałam swoje pierwsze blogi, które prowadziłam od kiedy mam dostęp do Internetu, ale było mi tak za nie głupio, że wszystkie pousuwałam, hahaha.
    Rozumiem fakt, że nie chce Ci się wszystkiego przelewać na kartki w pamiętniku, pomimo, że potrzeba napisania gdzieś o tym cały czas towarzyszy. Ja jednak prowadzę pamiętnik jako zeszyt, uwielbiam taką formę. No i pamiętnik wie o mnie to czego nikt nie wie. :)
    super, że nie chcesz odchodzić, masz tu z nami być i pisać. :D Życzę udanych dni w karierze blogerskiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę dalszej wytrwałości w blogowaniu. Ja zaczęłam przygodę z blogiem na studiach, kiedy mój kolega z grupy założył coś takiego i się dowiedziałam, że coś takiego jest. Nazwę i portal mojego pierwszego bloga pamiętam. Ale ile ja miałam blogów na różnych portalach to już nawet nie pamiętam. Zawsze po pewnym czasie bałam się, że ktoś znajomy wejdzie na blog i po moich wpisach mnie rozpozna, więc prędzej czy później go kasowałam. Teraz kupiłam smartfona, a skoro mam już konto Google założyłam blog tutaj i postanowiłam, że będzie on prywatny na zaproszenie. Taka opcja jest dla mnie najlepsza, ponieważ wreszcie mogę pisać najbardziej prywatne i szczere do bólu wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo. Takich Myśli... chcemy!
    Osobiście jestem jeszcze rozdarta, tyle że pracuję nad tym. Z jednej strony chcę mieć otwarty blog i mieć w dupie innych z drugiej ta otwartość wiąże się z rozpoznawalnością, pretensjami itd. Więc tkwię w martwym punkcie jeszcze. Nie mogę się zdecydować czy iść na całość czy dziubdziać, jak do tej pory. Gratuluję imponującego wyniku, jeśli chodzi o pisanie bloga. Mogłabyś kiedyś zostać kimś w stylu kominka czy jak mu tam teraz jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powrót do przyszłości....

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.