wtorek, 21 lipca 2015

69. Opuszczony zajazd „Gawra”

Opuszczone miejsca fascynowały mnie od dawna. Zawsze miałam bardzo rozbudowaną wyobraźnię, silnie działały na mnie myśli, iż w danym miejscu, lata temu tętniło życie. Naoglądanie się horrorów z akcją w takich miejscach i naczytanie książek z akcją w starych, wiktoriańskich dworkach owianych tajemnicami, również przyczyniło się do zainteresowania opuszczonymi, tajemniczymi budynkami. Niekoniecznie muszą mieć one setki lat. Opuszczona piętnaście lat temu „Gawra” znajdująca się na trasie, którą często przejeżdżam, zawsze mnie przyciągała i fascynowała.
Sceneria niczym z moich ulubionych horrorów - opuszczony zajazd z lat 70 na skraju lasu. Jak widać, takie miejsca istnieją nie tylko w filmach.

„Gawra” w 1974 roku. Autor zdjęcia: mamik
Zajazd „Gawra” został zbudowany w 1974 roku jako jeden z 33 gościńców w obecnej Wielkopolsce. Wszystkie nawiązywały do dawnych zajazdów - zbudowane były z kamienia i cegły a dachy pokryte były strzechą, które dziś mają już normalne dachówki. „Gawra” była jednym z nich, miała służyć promocji powstałego wówczas województwa leszczyńskiego (więcej o gościńcach wielkopolskich TUTAJ).
Piękny zajazd na skraju lasu, znajdował się tuż przy często uczęszczanej wtedy drodze A5, na trasie między Wrocławiem a Poznaniem. Jak znalazłam w internecie: „Dysponował dużą restauracją na parterze i 23 miejscami noclegowymi w pokojach 2 i 3 osobowych na piętrze”.
Rok 1974, główne wejście. Autor zdjęcia: mamik
„Gawra” w ok. 1978-1980 roku. Autor zdjęcia: M. Jasiecki
Nazwa nawiązywała do gawry, czyli zimowego legowiska niedźwiedzia i nie jest przypadkiem. Zwierzę to znajduje się w herbie pobliskiego miasta powiatowego do którego przynależy wioska w pobliżu której znajduje się gościniec.
Nie znam dokładnych powodów dla których zajazd został opuszczony. Podobno jego właściciel popadł w długi. Takie, że komornik przejął budynek od razu z całym jego wyposażeniem, w związku z czym przez lata wyglądał tak jakby ktoś zapomniał po prostu przyjść do pracy. Nieoficjalnie dowiedziałam się, że długi te wynoszą ponad półtora miliona złotych. Przez jakiś czas, przejeżdżając obok obiektu, można było zobaczyć tablicę z napisem „Na sprzedaż” oraz ogrodzenie wokół, jednak jak widać nikt nie pokusił się na kupno tak bardzo zadłużonego budynku. Oprócz jego spłaty trzeba by też włożyć kolosalne sumy w remont, a myślę, że nie będzie przesadą jeśli powiem, że zbliżone do kwoty długu. Inwestycja byłaby także niepewna, gdyż przez te lata w okolicy nie tylko wybudowano nowe drogi (w tym obwodnicę), ale też hotele i sale bankietowe. Co prawda widziałabym w tym miejscu uroczą salkę weselną czy też na inne uroczystości, z pokoikami dla gości na górze, co jest bardzo praktyczne, o czym sama się przekonałam jeżdżąc na wesela do rodziny na Śląsku. Aczkolwiek z racji tego, że w tamtych czasach łazienki były przeważnie na korytarzach a dziś ludzie wolą mieć pełen komfort (i nie dziwię się, bo sama nie chciałabym latać w piżamie po hotelowym korytarzu), trzeba by zrobić jeszcze bardziej solidny remont by łazienki usytuować w pokojach. Tym samym zmniejszy się liczba pokoi, a i tak było ich ok. 8,9, nie więcej. W dodatku niezbyt dużych.
Z przykrością sądzę, że to niezwykłe miejsce z duszą i klimatem będzie stało tak długo, aż samo się zawali lub ktoś przesądzi o jego zburzeniu.
Przypuszczam, że niedługo przed zamknięciem. Ok. 2000 rok. Źródło
Rok 2012. Budynek jeszcze w całkiem dobrym stanie - schody w całości, na jednej ze ścian widać niedźwiedzia z herbu miasta powiatowego. Okolice nie są jeszcze (aż tak) zarośnięte. Ozdobne kamienie na elewacji wciąż są na miejscu. Autor: Andrzej Mastalerz
W piątek po południu udało mi się wreszcie spełnić jedno ze swoich malutkich pragnień - odwiedziłam opuszczony, tajemniczy dla mnie zajazd, który często mijam i o którym często myślałam. Żaden morderca mnie nie gonił, jak dzieje się na filmach w takich miejscach. Serce biło jednak jak szalone - nie ze strachu, a z podekscytowania.
Co prawda przez te lata budynek został w środku zniszczony – zarówno przez czas jak i, oczywiście a jakby inaczej, chuliganów nie potrafiących uszanować tak niezwykłego miejsca. Jakby to genialnie wyglądało gdyby w „Gawrze” wszystko stało tak jak zostało? Zapewne fantastycznie, zwłaszcza po latach. Obecnie jednak wciąż możemy znaleźć w budynku pozostałości po hotelu. Choć meble w większości zostały wykradzione, w opuszczonym gościńcu wciąż znajdują się faktury sprzed lat, zamknięte proszki do prania, opakowania kawy, herbaty, konserwy, słoiki, a nawet śmieci. W okolicy zajazdu walają się resztki mebli i sprzętów kuchennych.
Niestety resztki pozostałości po wyposażeniu zajazdu są nadal wykradane. Dziś np. nie znalazłam już nigdzie tabliczki z napisem „Wstęp tylko dla gości hotelowych”, którą widziałam na stronie u jednego z internautów. Nie ma także wielu innych przedmiotów, które można było odnaleźć na zdjęciach zrobionych przez inne osoby, które wcześniej oglądały budynek. Brakuje większości ozdobnych kamieni na elewacji. Niedługo zaczną zabierać stamtąd nawet szkło. Przykre. Ja nawet nie zabrałabym stamtąd wyblakłej faktury. Cud, że chuligaństwo nie porozbijało jeszcze słoików ze starym prowiantem. Ot tak dla fun’u, jak to bywa z takimi ludźmi. Żałuję, że nie odwiedziłam „Gawry” kilka lat wcześniej albo od razu po opuszczeniu budynku.  Budynki opuszczone z dnia na dzień, nawet przed tygodniem,  z całym wyposażeniem jakby nagle wszystkich porwało UFO, także są dla mnie fascynujące.
A oto kilka zdjęć z mojej wizyty w opuszczonym zajeździe, w dniu 17.07.2015:
Widok z parkingu - proszę porównać z kolorowym zdjęciem z lat 70, na początku posta.




Parking
Tył budynku
Pozostałości po wyposażeniu, tył budynku



Wnętrze budynku
Piwnica
Jeden z pokoi
Jeden z pokoi
Jedna z łazienek
Wyjście na dawny taras dla gości (schody zostały kompletnie zniszczone)
Pozostałości po recepcji
Faktura z 1991 roku (znaleziona w recepcji)
Faktura z 1991 roku (znaleziona w recepcji)
Wśród papierów znalezionych w recepcji natrafiłam na dane jednej z pracownic. Udało mi się ją odnaleźć, niestety nie była chętna na udzielenie informacji odnośnie przyczyn zamknięcie zajazdu, wspomnień z tego miejsca oraz udostępnienia zdjęć wnętrza z czasów świetności obiektu. Nie chciałam robić z siebie dziennikarskiej hieny i odpuściłam temat.
Nie przestaję jednak drążyć w inny sposób więc mam nadzieję, że uda mi się prędzej czy później odnaleźć więcej informacji na temat tego miejsca.

Więcej zdjęć:
- Facebook Oblitus - fanpage miłośnika opuszczonych miejsc
- Fotopolska - zajazd w czasach świetności i po opuszczeniu, lokalizacja.
- Fotokomórka - przepiękne zdjęcia opuszczonego zajazdu oraz innych opuszczonych miejsc

Źródła zdjęć niewykonanych przeze mnie opatrzone są nazwiskiem/loginem autora bądź źródłem jego pochodzenia.

3 komentarze

  1. Szkoda, że kobieta nie chciała gadać. Ciekawe miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie wspaniałe miejsce! <3 I to w Wielkopolsce, jak cudownie. Zdjęcia zdecydowanie oddają klimat całego zajazdu. Może kryje się za tym większa tajemnica, skoro jedna z byłych pracownic nie chciała udostępnić żadnych informacji? Bądź co bądź strasznie Ci zazdroszczę odwiedzenia tego miejsca i życzę powodzenia w odkrywaniu masy innych sekretów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że kiedy patrzę na te zdjęcia, to odczuwam niepokój i zaciekawienie jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.