niedziela, 1 listopada 2015

75. Wchodząc (kontrowersyjnie?) w listopad...

Wszystkich Świętych... Na 12:00 wybrałam się na rodzinny obiad do babci z którą najlepiej się rozumiem i mam najlepszy kontakt. Potem cała rodzina wybrała się na mszę. Ja na msze nie chodzę. W sumie nie chciałam tego poruszać, ale temat mojej wiary został już dobry jakiś czas temu poruszony więc chciałam coś na ten temat napisać i szczerze uwierzyć, że istnieją jeszcze ludzie tolerancyjni zamiast obłudnej świętej inkwizycji. Nie utożsamiam się stricte z żadnym konkretnym wyznaniem. Nie wierzę w Boga przedstawianego przez większość religii. Wierzę w prawo przyczyny i skutku. Wierzę w siebie i swoje możliwości.
Pochodzę z bardzo religijnej, katolickiej rodziny. Jako dziecko byłam zmuszana do chodzenia do kościoła, co skutecznie zraziło mnie do niego jako instytucji. Ponieważ nie zgadzam się także z wieloma poglądami, które ta instytucja głosi, dlatego też nie pojawiam się w kościołach. Ponadto w przeciwieństwie do Kościoła Katolickiego, ja wierzę w reinkarnację. W związku z tym nie obchodzę Wielkanocy. Wierzę, że sama kreuję swoje życie, że sama jestem kowalem swojego losu i przenigdy nie zgodzę się z tym, że ktoś je za mnie układa. Przenigdy nie utożsamię się z ideą cierpiętnictwa.
Dla mnie temat wiary jest bardzo osobisty i nigdy nie mieszam się nikomu w jego wierzenia i bardzo nie lubię, kiedy ktoś miesza się w moje. Sama nikogo nie pouczam, nie tłukę do głowy swoich wierzeń.
W każdym razie jeśli chodzi o Wszystkich Świętych to lubię wybrać się na cmentarz sama, w spokoju i w ciszy, gdyż jest to po prostu niesamowite miejsce. I tak też zrobiłam kiedy skończyła się msza i wszyscy rozeszli się z cmentarza do domów.

A może by tak... podnieść niektórym ciśnienie?
We Wrocławiu, od 26 września do 24 grudnia 2015, można obejrzeć wystawę BODY WORLDS & The Cycle of Life, stworzoną przez wynalazcę plastynacji ciała, dra Gunthera von Hagens.
„Dzięki innowacyjnemu procesowi plastynacji, który został wynaleziony i opatentowany przez dr. Gunthera von Hagens, odwiedzający mają możliwość podziwiać wewnętrzne piękno naszego ciała, zajrzeć do najskrytszych zakamarków ludzkiego organizmu oraz poznać szczegółowo układy narządów, m.in. kostny, mięśniowy, trawienny, oddechowy, krążenia i nerwowy. Wystawa ukazuje zwiedzającym jak finezyjne jest nasze własne ciało, jak jest czułe oraz wrażliwe. Wspaniała okazja aby zobaczyć wygląd wewnętrzny człowieka.
Wystawy z cyklu BODY WORLDS Gunthera von Hagens były pierwszymi publicznymi wystawami dotyczącymi anatomii człowieka. Prezentowane są za pomocą prawdziwych ludzkich ciał”
. [źródło]
Kilka lat temu spotkałam się z bardzo krytycznymi opiniami, zarzucającymi niemal profanację ciała jednoznaczną z brakiem biletu na wjazd do nieba i inne takie. Niektórzy najchętniej nabiliby twórców i zwiedzających na pal i do tego podpalili (uwielbiam te religijne sprzeczności). Potem długo nie interesowałam się tematem, ale sądzę, że ta sytuacja raczej nie uległa zmianie.
Nie miałam jeszcze okazji odwiedzić wystawy, ale mam zamiar wybrać się na nią w najbliższym czasie (w tym tygodniu będzie mi bardzo po drodze do Wrocławia).

Jak już o Wrocławiu wspomniałam...
W piątek pojechałam do tegoż miasta zgrzeszyć śmiertelnie (czyt. obejrzeć maraton horrorów, czyli całonocny seans filmowy, nawiązujący w nazwie do Halloween).
Kiedy schodziłam przejściem podziemnym na stacji Wrocław Mikołajów, obok mnie przechodziło małżeństwo. Pani ciągnęła za sobą walizeczkę na kółkach, a Pan szedł obok. Specjalnie napisałam „walizeczkę”, gdyż nie była ona dużych rozmiarów. Kiedy przyszło do zniesienia jej po schodach, Pani zaczęła narzekać:
- Wielce robią remonty w mieście, przejścia budują (info: kiedyś stacja Wrocław Mikołajów nie miała przejścia podziemnego), ale jakiegoś zjazdu dla walizek albo schodów ruchomych to nie łaska zrobić! Później muszę nosić walizkę do góry i na dół!
No co Pan dodaje:
- Tyle chodzisz na siłownię a małej walizki nie możesz znieść po kilku schodach?
Uśmiechnęłam się pod nosem słysząc celną uwagę. Ja tam się bardzo cieszę, że takie przejście w ogóle powstało. Zwykłe przejście, zwykłe schody. Co innego niezrozumiała dla mnie sytuacja jak w Poznaniu (ruchome schody tylko w jedną stronę, a w drogą normalne – ale to już typowo na dworcu głównym). Poza tym najchętniej przybiłabym Panu piąteczkę. Co prawda to prawda - Pani chyba ze zdrowiem specjalnych problemów nie miała skoro pompuje na siłowni. I nawet wybaczyłabym mu to, że nie wziął od niej tej walizki.

8 komentarze

  1. Cześć :)
    Nie mam swojego bloga, ale Twojego czytam sobie od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam zostawić komentarz. Widziałam kiedyś Twój komentarz na innym blogu i tak przeszłam do Ciebie.
    Przeczytałam jednego posta, potem kolejnego, potem następnego i tak większość bloga :) Sama jestem zaskoczona bo do tej pory ciężko było przykuć moją uwagę blogiem innym niż typowo lifestylowe'y.
    Na początek napiszę, że podoba mi się Twój styl pisania. Piszesz bardzo lekko i przystępnie. W przeciwieństwie do wielu innych blogów na których autorki piszą na siłę w tak wyszukany sposób, że pewnie same się w tym gubią. Czytając Twoje posty mam wrażenie jakbyś po prostu była obok i opowiadała coś jak koleżance. Uwielbiam takie zgryźliwe wtrącenia, typowe szpileczki wbijanie między słowa. Nawet kiedy piszesz, że musisz po raz kolejny coś powtórzyć, to i tak mam wrażenie, że robisz to świadomie wibijając kolejną szpilę wiedząc, że ta osoba zdaje sobie z tego sprawę..
    Jednocześnie szanujesz czytelnika pisząc poprawną polszczyzną i bez zbędnych buziek, minek i emotikonek, które bardzo rażą mnie na blogach. Tym sposobem nawet bardzo długie posty czyta się szybko i z przyjemnością. Bardzo mi się także podoba, że nie traktujesz bloga komercyjnie, jako łatwy zarobek (adnotacja w zakładce kontakt).
    Przechodząc jednak do sedna mojego komentarza. Mimo tego, że kompletnie Cię nie znam to wydajesz się naprawdę fajną osobą. Taka równa babka z którą chętnie wybrałabym się na pogaduszki czy wspólne zakupy.
    Z jednej strony jesteś taka współczesna. Piszesz o wszystkim otwarcie. Niby nowoczesność Cię przeraża, ale łatwo się w niej odnajdujesz i dostosowujesz do jej realiów. Masz takie elastyczne podejście do wielu rzeczy, z prawdziwym zrozumieniem. Wydaje mi się, że będziesz świetną matką. Kiedy pisałaś o Twoich relacjach z uczniami, byłam o tym przekonana, bo dzieci lgną do Ciebie, rozumiesz je a one wyczuwają w Tobie człowieka.
    Jednocześnie z drugiej strony jesteś bardzo staroświecka. I nie piszę tego w kontekście negatywnym. Chodzi mi o Twoją zasadniczość, bycie konsekwentną, czasem nawet można Cię odebrać jako taką chłodną damę. Damę z krwi i kości. I w ogóle myślę też w tym kontekście o Twoich upodobaniach.

    Strasznie się rozpisałam. Przepraszam z góry, że musiałaś czytać te wypociny, ale miałam taką ochotę by Ci to wreszcie napisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim nie ma za co przepraszać :) Twój komentarz jest jednym z najpiękniejszych i najwspanialszych słów jakie tutaj przeczytałam. Dziękuję.

      Usuń
  2. Co prawda napisałaś, że nie lubisz poruszać tematu Twojej wiary i bardzo to szanuję. Nurtuje mnie jednak pytanie jak zapatrujesz się na pogrzeby katolickie? A także czy wierzysz, że zwierzęta mają duszę? Nie chcę abyś odebrała to źle. Po prostu jestem ciekawa jak Ty to "praktykujesz" (czy jakkolwiek miałabym nazwać swoją myśl).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie pogrzeb jest pożegnaniem danej osoby jako tej konkretnej postaci, cielesności, w jakiej tę osobę znałam. Wierzę jednak, że jej dusza odrodzi się kiedyś w innym ciele. Nawet zwierzęcia. Bo, odpowiadając na Twoje drugie pytanie, wierzę, że zwierzęta także mają dusze. I uwielbiam papieża Franciszka za to jak pocieszył chłopca, któremu zmarło zwierzątko, że jego piesek też pójdzie do Nieba (co wywołało sporo oburzenia u pewnej części katolików).

      Usuń
  3. Wiesz, że czytam Twojego bloga od bardzo dawna. Przeczytałam go całego i przez to można w pewien sposób określić jakąś osobę.
    Uwielbiam Cię i szanuję za tolerancję, otwartość, podejście do zwierząt i dzieci, podejście do życia, za to że jesteś szczera i bezpośrednia i nie reprezentujesz pewnego zakłamania w którym żyje wielu ludzi.
    Ja akurat jestem praktykującą katoliczką, ale niestety z przykrością stwierdzam, że bardzo wielu gorliwym katolikom i osobom uważającym się za superwierzące (nie chcę generalizować więc piszę "wielu"), brakuje tych cech (a powinni je oni posiadać zgodnie z religią, którą deklarują).

    Nawet nie wiedziałam o tym, że tę wystawę można obejrzeć w Polsce. Nie wierzę aby ktoś w ogóle nie słyszał o "eksponatach" von Hagensa bo było o tym bardzo głośno. Faktycznie pojawiło się trochę kontrowersji, ale z tego co doczytałam to ci ludzie wyrazili zgodę na to by trafić do muzeum jako eksponaty. Nawet chyba sami się zgłaszali. Mam bardzo daleko do Wrocławia i chyba nie będzie mi dane tam jechać do grudnia. Mam nadzieję, że będzie jeszcze kiedyś w Polsce albo uda mi się trafić na nią gdzieś zagranicą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem katoliczką- nie ukrywam ślub, chrzest itd nie mogę powiedzieć, że idealną, że jestem na każdej mszy (choć staram się), nie zgadzam się ze wszystkim, co narzuca Kościół, ale toleruję bo jest mi to wiara najbliższa. Jednak najbardziej boli mnie, gdy ktoś mówi wierzący- niepraktykujący. Manekin bez swojego zdania. Powtarza to, co reszta leniów, ktorzy nie mają ochoty iść do Kościoła ale mają ochotę wypowiadać się w tej kwestii, zazwyczaj negatywnie a potem domagają się chrześcijsńskiego pogrzebu. Do czego zmierzam. Podoba mi się Twoja droga. Nie zakłamana. Nie chodzę i już a nie udaję coś przed sobą.

    P.S fajnie że jesteś i są komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis , miło się czyta i w wolnej chwili poczytam i inne wpisy sądzę że się nie zawiodę . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.