poniedziałek, 9 kwietnia 2018

93. Najgorsze polskie filmy z ostatnich kilku lat (które widziałam)

5 kwietnia zostały rozdane „Węże”, czyli polskie antynagrody filmowe (taki nasz odpowiednik „Złotych Malin”). Staram się unikać szmir, choć jako osoba lubiąca oceniać na podstawie własnych doświadczeń, czasem sięgam po produkcje z niezbyt pochlebnymi opiniami (albo sięgam po nie zanim dostaną niepochlebne opinie). Film może być dobry lub zły, średni lub kiepski, ale nie ma co ukrywać, że polska kinematografia nie cieszy się od dłuższego czasu dobrą passą. Zdarzają się naprawdę świetne produkcje, takie jak np. Bogowie, Wołyń czy Najlepszy (i inne), ale częściej polskie kino spotyka się raczej z krytyką. Z przykrością wystawiam niskie noty polskim filmom, ale niestety, kiedy na więcej nie zasługują, jest to właściwa czynność.
sobota, 24 marca 2018

92. SNL Polska – czy warto oglądać?

Niedawno zakończył się pierwszy sezon programu rozrywkowego SNL Polska (w rozwinięciu: Saturday Night Live), produkowanego na licencji amerykańskiej wersji, która emitowana jest od 1975 roku i jest już pewnego rodzaju symbolem amerykańskiej telewizji i humoru.
Czego możemy się spodziewać po polskim SNL? Czy warto go obejrzeć? O tym, subiektywnie, napiszę w dzisiejszym poście.
sobota, 17 marca 2018

91. Kobiety mafii vs. Pitbull: Ostatni pies

Tak, tak… Wiem, że są to dwa osobne filmy, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak oba coś łączy – co, to chyba każdy wie, jednak i tak wspominam o tym w poście.
Oba wystartowały z tego samego punktu. A jak skończyły na mecie? O tym w dzisiejszym wpisie.


niedziela, 11 marca 2018

90. 500 dni miłości - dlaczego jest moim ulubionym filmem o miłości?

Często dostaję pytania o to, jaki film lubię najbardziej. I zawsze ciężko jest mi na to odpowiedzieć, gdyż filmów takich mam dużo i zazwyczaj mają one dla mnie jakieś znaczenie. Kiedy dostawałam pytanie, jaki film o miłości lubię najbardziej, jako antyfanka komedii romantycznych i łzawych historii rodem ze „Szkoły uczuć”, miałam spory problem z jego określeniem. Dopiero kiedy obejrzałam 500 dni miłości (a było to chyba w 2010 roku), potrafię na pewno jasno odpowiedzieć – tak, to jest mój ulubiony film o miłości. Dlaczego? 
czwartek, 8 marca 2018

89. Dzień Kobiet

Uwielbiam kwiaty - z okazji i bez okazji! Uwielbiam też być kobietą. Wygrałam to rozdanie. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet! 
piątek, 2 marca 2018

88. Seriale, które mnie pokonały

Pisałam nie raz, że fanką seriali nie jestem. Przyczyna jest właściwie prosta – wciągają i zabierają czas, a ja nie mogę sobie na to pozwolić. Wzbraniam się więc rękami i nogami, kiedy ktoś podrzuca mi seriale. A po co? A nie lepiej jakiś film obejrzeć? Zazwyczaj jest tak, że jak już się złamię, to szybko rezygnuję, bo np. nie wciągnął mnie pierwszy odcinek. Jak mam już stracić czas na pierdoły, to wolę Greya albo Zmierzch obejrzeć. Są jednak takie seriale, które mnie pokonały.
Seriale vs. Nieoswojona – 1:0.
piątek, 23 lutego 2018

87. Krew za krew. Carrie, Carrie i... Carrie.

Choć widziałam chyba wszystkie filmy na podstawie powieści Stephena Kinga, ostatnio wpadają mi w ręce te „mniej popularne” adaptacje, jak na przykład wspomniany TUTAJ miniserial „Lśnienie” czy też telewizyjna wersja „Carrie” z 2002 roku, która pierwotnie miała być pilotem serialu.
Te bardziej popularne wersje to „Carrie” z 1976 roku z niezastąpioną Sissy Spacek w roli tytułowej oraz „Carrie” z 2013 roku w reżyserii Kimberly Peirce, autorki takiego hitu jak „Nie czas na łzy”.
wtorek, 13 lutego 2018

86. Bo tak!

Chyba każdy z nas ma swoje „zboczenia”, swoje widzimisię, swoje „bo tak!” dla własnej zasady. Często niezrozumiane przez inne osoby. Wydaje mi się, że to niezrozumienie wynika z tego, że każdy człowiek jest inny, każdy ma swoje przeżycia i doświadczenia, każdy ma swoje upodobania i preferencje. A czasem po prostu, bo tak jest i już.
czwartek, 8 lutego 2018

85. 6 alternatywnych szamponów dla zmienionego składu Babydream. Bezpieczne i delikatne szampony dla osób po keratynowym prostowaniu, włosomaniaczek i dzieci.

W listopadzie 2017 roku, zmianie uległ skład rossmannowskich kosmetyków dla dzieci z linii Babydream. Część zmieniona została trochę, a część niestety drastycznie. I niestety – te drastyczne zmiany przeszła ta najlepsza część, a mianowicie szampon i żel do mycia. Choć Babydream to produkty dla dzieci, często stosowane są także przez osoby uczulone, wrażliwe, po zabiegu keratynowego prostowania włosów lub te, które rygorystycznie dbają o swoje włosy. Zanim przejdę do zmian w składzie oraz proponowanych szamponów, przypomnę, że zaliczam się zarówno do osób dbających o zdrową pielęgnację włosów jak i osób po keratynowym prostowaniu. Pisałam o tym w poprzednim poście, który można przeczytać TUTAJ.
niedziela, 4 lutego 2018

84. 4 zabiegi, którym się poddałam i które polecam

O jaaa! Poddała się jakimś zabiegom! Pewnie jest sztuczna i zakompleksiona! – takie to najczęściej zdania można usłyszeć (bądź przeczytać), kiedy na tapet wkracza temat medycyny bądź dermatologii estetycznej. W sumie nic dziwnego, skoro większość ludzi nie odróżnia botoksu od kwasu hialuronowego i nie zdaje sobie sprawy, że kwas hialuronowy jest czymś, co każdy ma w swoim organizmie, a co z wiekiem zanika. Albo też większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że medycyna estetyczna to nie tylko napompowane usta lub policzki (efekt lasek z instagrama), ale też np. depilacja laserowa. Żyjemy w XXI wieku i uważam, że wszystko jest dla ludzi, do momentu, kiedy przestajemy przypominać samych siebie lub wyglądamy jak kolony wypuszczone z jednej produkcji, gdzie napompowany biust niemal styka się z tak samo napompowanymi ustami. Choć jest to dla mnie przerażające i odpychające, a co istotne – całkowicie nienaturalne, nie zwykłam nigdy hejtować kogokolwiek i wtrącać się w cudze życie. Pilnuję czubka swojego nosa i wiem, że sama nigdy nie zrobiłabym z siebie jakiejś karykaturalnej postaci.
Uspokoję więc – nie, niczego sobie nie wstrzykiwałam, niczego sobie nie wypełniałam. Zabiegi, które przedstawię są całkowicie nieinwazyjne i poprawiają estetykę własnego wyglądu (poprawiają, nie zmieniają).

piątek, 2 lutego 2018

83. Następny jesteś Ty

Nie wiem co się ze mną dzieje. Oscary tuż-tuż, a ja odgrzewam jakieś pierdoły. Ale jestem ostatnio w takim nastroju, że gdyby Igrzyska Śmierci istniały naprawdę, to byłam pierwszą wrzeszczącą „I'm a volunteer!”.

Reklamowany był jako najinteligentniejszy i najstraszniejszy horror ostatnich lat. Swoją światową premierę miał w 2011 roku, ale do polskich kin trafił dopiero we wrześniu 2013.
Następny jesteś ty w reżyserii Adama Wingarda. Czy naprawdę był tak straszny jak przekonywali dystrybutorzy? A może po prostu jestem tak zaprawiona w horrorowych bojach, że nic mnie już nie zachwyci? Obejrzałam ponownie, bo czekam na drugą część Nieznajomych.

 
środa, 24 stycznia 2018

82. Obejrzałam miniserial „Lśnienie”. King vs. Kubrick

Wzbraniałam się. Walczyłam z uprzedzeniami co do remake’ów klasyków i moich ulubionych filmów. W końcu jednak miniserial „Lśnienie” sam wpadł w moje ręce. To cóż zrobić? Oczu mi przecież nie wypali. Obejrzałam.
niedziela, 21 stycznia 2018

81. „Escape Room”, czyli uciekaj bo umrzesz z nudów.

Escape room'y (że tak pozwolę sobie odmieniać) stały się ostatnio bardzo popularną rozrywką. Nigdy w takim miejscu nie byłam. Bardziej kręci mnie raczej tzw. horror house, tylko jeszcze nie trafiłam na wariata, który wybrałby się ze mną w takie miejsce. Ale w dzisiejszym poście ani o horror house'ach ani o escape room'ach jako pomieszczeniach służących rozrywce. Dziś o filmie. Filmie pod tytułem „Escape Room”. I owszem - będą spoilery. Jak zawsze w moich postach dotyczących filmów.

piątek, 19 stycznia 2018

80. Czy w Polsce żyje się łatwo?

Do napisania tego posta zainspirowała mnie rozmowa dwóch kobiet - matek - na temat programu 500+. A potem poszło już z górki. I choć nie o tym programie będzie dzisiejszy post, to jednak od tego chciałabym go rozpocząć. I będzie to długi wstęp (choć nadal wstęp).
Na początek napomknę, że nie znam się na polityce, stronię od niej i kompletnie mnie ona nie interesuje. Nie jestem jednak dzikusem w buszu, żyję w tym kraju, co nieco słyszę i być może mogę mieć o czymś błędne pojęcie, to jednak jakieś tam mam.
poniedziałek, 8 stycznia 2018

79. Dlaczego jeżdżę Uberem?

Jakiś czas temu głośno było o sprawie Uber vs Taxi. Zdaję sobie sprawę, że ten wpis może wywołać u niektórych spięcie mięśni w pewnej części ciała, dlatego śpieszę z wyjaśnieniem. Każdy z nas ma coś, co preferuje bardziej. Ktoś woli psy niż koty, ktoś morze od gór, ktoś japońskie samochody od niemieckich, a ktoś Ubera od Taxi. Tak że jeśli jesteś kierowcą taksówki albo masz taksówkarza w rodzinie albo całym sercem wspierasz korporacje taksówkarskie z wiadomych dla Ciebie powodów – uszanuj to, że ktoś ma inne preferencje.
Ja akurat należę do tej grupy ludzi, którzy wolą Ubera od taksówki i w tym poście przedstawię tego powody.
sobota, 6 stycznia 2018

78. Piła: Dziwactwo. Pardon... Dziedzictwo.



Tak, będą spoilery.
Nie, powyższe zdjęcie nie przedstawia twórców filmu po przeczytaniu popremierowych recenzji (a szkoda).
Kto przez te kilka lat zdążył poznać mnie jako blogera, ten wie, że jestem wielką fanką serii filmów „Piła”. O tym, co w nich widzę, pisałam TUTAJ. Są one jednymi z moich ulubionych, jak i ważnych filmów. Patrzę na nie nieco inaczej niż większość ludzi (Uwaga! Znam więcej takich jak ja!) i widzę w nich coś więcej niż otoczkę z krwi i flaków potrzebnych fabule.