poniedziałek, 8 stycznia 2018

79. Dlaczego jeżdżę Uberem?

Jakiś czas temu głośno było o sprawie Uber vs Taxi. Zdaję sobie sprawę, że ten wpis może wywołać u niektórych spięcie mięśni w pewnej części ciała, dlatego śpieszę z wyjaśnieniem. Każdy z nas ma coś, co preferuje bardziej. Ktoś woli psy niż koty, ktoś morze od gór, ktoś japońskie samochody od niemieckich, a ktoś Ubera od Taxi. Tak że jeśli jesteś kierowcą taksówki albo masz taksówkarza w rodzinie albo całym sercem wspierasz korporacje taksówkarskie z wiadomych dla Ciebie powodów – uszanuj to, że ktoś ma inne preferencje.
Ja akurat należę do tej grupy ludzi, którzy wolą Ubera od taksówki i w tym poście przedstawię tego powody.

Z góry chcę zaznaczyć, że nie żywię antypatią do taksówkarzy (z czym się spotykam czytając treści osób popierających Ubera). Pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach bardzo trudno zadowolić drugiego człowieka, ale nie powinno się na pewno całej grupy jakiegoś zawodu wrzucać do jednego wora. Ktoś może żywić niechęć do lekarzy, ktoś do nauczycieli, inny do urzędników, ktoś inny do taksówkarzy. Nie wszyscy jednak są źli. Tak że bardzo niefajne jest, kiedy pracownicy korporacji taksówkarskich obrażają ludzi korzystających z Ubera od Polaków-cebulaków, biedaków i co tylko, bo wybierają tańszą opcję. Nie wiem jak Wy, ale ja nie sieję pieniędzy w ogródku i mam do nich szacunek. Jeśli mogę wybrać coś tańszego, ale jednocześnie lepszego od wersji droższej, to dlaczego mam z tego nie korzystać? Poza tym cenię sobie wygodę i czas.
Kiedy po raz pierwszy skorzystałam z Ubera?
Często słyszałam słowo „Uber”, ale nie wiedziałam co to jest. Dopiero koleżanka uświadomiła mi czym jest Uber i na czym polega. W zeszłym roku bardzo często bywałam w Warszawie i tam też po raz pierwszy skorzystałam z usług Ubera. Tak jak w Poznaniu korzystam z tej formy podróży bardzo rzadko (bo kiedy wracam sama nocą lub kiedy się śpieszę), tak w Warszawie korzystam o wiele częściej, nawet w dzień. Wiąże się to z tym, że Warszawa jest ogromnym miastem i nie znam jej na tyle dobrze by jakoś pewnie poruszać się komunikacją. Oczywiście nie wtedy, kiedy jestem ze znajomymi, którzy wiedzą jak dojechać i jak dojść, ale wówczas gdy jestem sama i nie za bardzo wiem jak się poruszać (bo są już takie punkty w Warszawie i takie trasy, które znam i korzystam z komunikacji miejskiej).
Już podczas mojej pierwszej podróży Uberem, wiedziałam, że wolę go od taksówki.
Miałam to szczęście i nigdy nie zdarzyło mi się mieć jakichś nieprzyjemności związanych z podróżą taksówką. Nigdy nie trafiłam na opryskliwego kierowcę, który miałby pretensję, że jadę krótką trasą. Nigdy nikt nie zadręczał mnie muzyką, której nie cierpię. Nigdy nikt nie palił papierosów w mojej obecności ani też nie trafiłam na samochód w którym śmierdziało papierosami.
PKP, PKS czy Polski Bus nie mają pretensji do ludzi, że wybierają np. Bla Bla Car, kiedy wybierają się w podróż. Za przejazd Uberem także płacę. Na temat tej aplikacji powstało naprawdę wiele mitów, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a służą temu by zniechęcić pasażerów do korzystania z usług Ubera. Z racją jak z dupą – każdy ma swoją. Tak że mam nadzieję, że moje preferencje zostaną uszanowane i nikt nie zacznie mnie prostacko obrażać. Ale jeśli się tak stanie to po prostu to zignoruję.

1. INNOWACYJNOŚĆ
Przez wiele lat wzbraniałam się rękami i nogami przed wszelkimi nowinkami technicznymi. Dlatego wierzę, iż ludzie mogą mieć problem z przeskoczeniem na nowoczesność. Uber bez dwóch zdań jest innowacyjny. Otóż jest to aplikacja, którą każdy z nas może pobrać za darmo na swojego smartfona. Następnie rejestrujemy się, łączymy konto ze swoją kartą płatniczą i… możemy zamawiać przejazd. Nie musimy wisieć na telefonie aby połączyć się z korporacją, machać rękami na ulicy albo szukać wolnego kierowcy. Przyznam, że nie cierpię wydzwaniać – i nieważne czy po taksówkę, rezerwację czy aby zamówić pizzę. Nie wiem z czego to wnika – nie mam żadnych fobii ani nie jestem nieśmiała. Po prostu nie lubię i już.  A tutaj? Włączam aplikację, wybieram miejsce gdzie chcę dojechać (nie musimy znać ulicy, np. w Warszawie wystarczy wpisać: Hotel Bristol albo Warszawa Centralna), następnie lokalizacja wyszukuje nam najbliższego kierowcę i on podjeżdża po nas. Możemy to robić wszędzie - nawet siedząc w głośnym klubie. Wybierając trasę, aplikacja pokazuje nam ile zapłacimy za przejazd (więc mamy świadomość kosztów), a podczas podróży widzimy mapkę, w związku z czym wiemy jaką trasą jedziemy. Ponieważ Ubery nie są oznaczone żadnymi tabliczkami, aplikacja pokazuje nam numer rejestracyjny oraz markę samochodu, który po nas podjedzie. Widzimy także imię oraz zdjęcie kierowcy. Nie musimy się martwić i szukać – kierowca zazwyczaj podjeżdża pod nasz nos – no chyba, że stoimy na plaży pod mostem i zwyczajnie nie ma tam zjazdu. Wszystko jednak widać dokładnie na mapce w aplikacji. Po zakończonej podróży, kwota sama ściągana jest z naszego konta (po to połączenie aplikacji z kartą płatniczą). Nie musimy martwić się więc tym czy mamy gotówkę albo chociaż odpowiednią jej ilość. Nie musimy się także martwić, że będzie nam zżerało nie wiadomo ile pieniędzy z karty. Kwota pobierana jest tylko za przejazd – nie za samą aplikację.
Tutaj przejdę już od razu do punktu drugiego.

2. CZAS
Pisząc o czasie, mam na myśli zarówno czas podróży jak i samego oczekiwania na kierowcę. Tak jak wspomniałam w poprzednim punkcie, aplikacja wyszukuje nam najbliższego kierowcę. W związku z czym, nieważne czy jesteśmy w mniejszym mieście czy w takiej wielkiej Warszawie – nigdy nie zdarzyło mi się czekać za Uberem dłużej niż 10 minut. Tak że kiedy zamawiam przejazd, robię to już będąc ubraną i z walizką w ręce. Kierowca będzie czekał na nas tylko 15 minut – jeśli po tym czasie się nie pojawimy, z naszego konta zostanie pobrana kwota należna za przejazd, który określiliśmy zamawiając kurs. Ogromnym plusem jest także to, że widzimy „naszego” kierowcę na mapce w aplikacji, w związku z czym nie musimy sterczeć na dworze – możemy wyjść z naszego punktu odbioru w momencie, kiedy zobaczymy, że kierowca podjechał.
Czas podróży też jest znacznie krótszy od podróży taksówką (oczywiście pamiętajmy, że zależny jest od długości trasy – Uber to samochód, nie teleport), a to dlatego, że aplikacja nastawiona jest na najszybsze dotarcie do celu. Tak że nawet jeśli jedziemy drogą pozornie wyglądająca na dłuższą, chodzi o to, że kierowca wie o możliwych korkach, wypadkach czy blokadach na tamtej trasie, a chodzi nam o najszybsze przemieszczenie się z punktu A do punktu B. I pisząc „najszybsze”, nie mam na myśli tego, że gna jak wariat. Nigdy nie bałam się jadąc Uberem, że za chwilę się rozbijemy. A nawet jeśli coś wzbudza w nas niepokój, możemy to zmienić, gdyż…

3. WPŁYW NA USŁUGĘ
„Klient nasz pan” – w przypadku Ubera, to powiedzenie się sprawdza. Aplikacja pozwala nam po zakończeniu usługi, ocenić kierowcę z którym odbyliśmy podróż. A tak się składa, że Uber przywiązuje uwagę do naszych opinii. W związku z czym, jeśli pojawiają się niskie oceny, kierowca ten przestaje dla Ubera pracować. Ja zaś bardzo cenię sobie profesjonalizm i cieszę się, kiedy jakaś firma bierze pod uwagę moją ocenę, a nie zbywa lub traktuje jak idiotkę. Zawsze oceniam kierowcę z którym odbyłam podróż. Pamiętajmy więc, że jeśli z jakichś względów nie jesteśmy zadowoleni z podróży, mamy realny wpływ na to, by w przyszłości takie sytuacje nie miały miejsca (z tym, czy z innym kierowcą, w naszym, czy w czyimś przypadku).

4. KOSZT
Kiedy studiowałam w Poznaniu, jak to studentka, chodziłam czasem (naprawdę czasem) na imprezy albo wracałam skądś późno do domu. Ponieważ nocna komunikacja jeździ rzadziej, a nie każdy ma przystanek nocny pod domem (ja nie miałam), wolałam zamówić taksówkę i bezpiecznie wrócić do domu (wówczas nie było jeszcze Ubera). Znałam jednak Poznań dość dobrze by zorientować się, że po mimo mojej prośby aby kierowca jechał najkrótszą i najszybszą trasą, wybierał on jednak trasę dłuższą – w związku z czym płaciłam więcej.
Koszt przejazdu Uberem jest zdecydowanie o wiele mniejszy niż przejazd taksówką. Oczywiście wiadomo, że taksówki w Warszawie są drożne niż np. w Poznaniu, ale tak czy inaczej, Uber jest tańszy. I ten punkt w całości jest chyba głównie najbardziej popularnym powodem dla którego ludzie preferują tę formę transportu. Po prostu znacząca oszczędność.
Co prawda nigdy nie jechałam taksówką w Warszawie, ale moi znajomi, którzy tam mieszkają mówią, że ceny usług są porażające. Jeśli o mnie zaś chodzi, jechałam kiedyś Uberem z podwarszawskiej miejscowości do samego centrum i zapłaciłam zaledwie 20 zł. Czyli naprawdę mało. Oczywiście nie mówię o tym, kiedy ktoś jeździłby sobie Uberem codziennie w te i w wte. Tak jak wspomniałam na początku, z Ubera korzystam z obcych mi miastach lub kiedy wracam sama nocą albo wyjątkowo się śpieszę na jakieś spotkania (a nie zdarza się to często).

5. SAMOCHODY

Nie musimy martwić się, że pojedziemy jakimś zardzewiałym rzęchem, który pod wpływem cięższej walizki, zamieni się w pojazd Flinstonów, w którym zamiast kół, to my będziemy przebierać nóżkami. Samochody Uberów są nowe. Ponadto możemy także wybrać z jakiej usługi chcemy skorzystać – standardowej UberPOP, czy UberSELECT, gdzie jeżdżą już naprawdę najnowsze samochody o najwyższym standardzie. Cena jest minimalnie większa, ale w końcu decyzja należy do nas. Ja do tej pory jeździłam tylko UberPOP i nie narzekam.

Czy Uber ma jakieś wady?
Jasne, że tak, ale w mojej opinii jest ich bardzo mało i nie są one bardzo znaczące dla moich podróży. A jak wiadomo – na tym blogu dzielę się swoimi subiektywnymi opiniami. Na pewno nie powinniśmy być zaskoczeni, jeśli kierowca zapyta nas gdzie jest jakaś ulica. Otóż może on po prostu nie stać topografii miasta i, tak jak w naszym przypadku, kiedy widzimy trasę przejazdu, on również kieruje się GPS-em ze swojego telefonu. Kierowcy Ubera nie posiadają licencji – jeśli więc komuś to przeszkadza lub, mimo ogromnych plusów tej aplikacji, nadal wzbudza niepokój i zwątpienie, będzie to niewątpliwie wada. Czy są jeszcze jakieś? Pewnie tak. Ja zauważyłam tylko te. Nie mają jednak one dla mnie wielkiego znaczenia.

Z Ubera korzystam kiedy zachodzi taka potrzeba. To nie jest moja codzienność ani przyzwyczajenie tyłka do wygody. Mimo prawa jazdy, komunikacja miejsca i tak jest moją codziennością. Choć wiem, że czasem różnie bywa i niekoniecznie muszę być z Ubera zadowolona po kres moich (lub jego) dni (w końcu w Uberze pracują ludzie, a z ludźmi różnie bywa), to wiem, że mając do wyboru taksówkę, wybiorę jednak kliknięcie z czarną ikonkę aplikacji.

Korzystacie z Ubera?

1 komentarze

  1. Cześć!
    Czytając Twój nowy post wpadła mi do głowy pewna wizja która w mojej ocenie może okazać się prorocza otóż myślę że w niedalekiej perspektywie czasowej Uber w miastach zastąpi taksówkę natomiast Bla Bla car zastąpi busy i autobusy na dalekich trasach :)
    Pozdrawiam.

    Kmicic
    PS. Czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.