piątek, 2 lutego 2018

83. Następny jesteś Ty

Nie wiem co się ze mną dzieje. Oscary tuż-tuż, a ja odgrzewam jakieś pierdoły. Ale jestem ostatnio w takim nastroju, że gdyby Igrzyska Śmierci istniały naprawdę, to byłam pierwszą wrzeszczącą „I'm a volunteer!”.

Reklamowany był jako najinteligentniejszy i najstraszniejszy horror ostatnich lat. Swoją światową premierę miał w 2011 roku, ale do polskich kin trafił dopiero we wrześniu 2013.
Następny jesteś ty w reżyserii Adama Wingarda. Czy naprawdę był tak straszny jak przekonywali dystrybutorzy? A może po prostu jestem tak zaprawiona w horrorowych bojach, że nic mnie już nie zachwyci? Obejrzałam ponownie, bo czekam na drugą część Nieznajomych.

 

Crispian zabiera swoją dziewczynę, studentkę Erin do letniej posiadłości swoich rodziców, gdzie wraz z całą rodziną obchodzą 50-lecie ich małżeństwa (czy tylko mi Erin przypomina Anastasię – dziewczynę och wspaniałego, przystojnego, poruszającego wewnętrzną bogini Greya?). Niespodziewanie podczas kolacji rodzina zostaje zaatakowana przez grupę zamaskowanych oprawców uzbrojonych w kusze i siekiery. Kim są tajemniczy napastnicy w zwierzęcych maskach i czego chcą? Mogę się domyślić, że na pewno fanami Piły i Nieznajomych, a zwykły paintball nie jest szczytem marzeń w wyzwalaniu adrenaliny.

Obraz pokazano po raz pierwszy podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto w 2011. Do kin trafił jednak dopiero w drugiej połowie 2013 roku. Nie zabrakło wielkiej promocji i porównań do innych filmów – ulubionego chwytu producentów. Wszak jeśli coś jest produkcji tej samej co najlepsze filmy to na pewno tym filmom dorówna albo i będzie jeszcze lepszy (tak tak - tak mi mów). Sytuacja taka miała miejsce przy promowaniu filmu Kolekcjoner, który wyszedł niemal w całości z rąk twórców serii – Piła.

Film reklamowano jako horror. Ba! Najlepszy horror ostatnich lat. Także pod tym gatunkiem poddawany był wszelkim recenzjom. Pampersy w torebce obowiązkowe! Nominowany został do kilku nagród w odpowiednich dla ustalonego gatunku kategoriach, kilka z nich nawet otrzymał. Jednak po dłuższej emisji gatunek zmieniono na czarną komedię. Czyżby dystrybutor zapoznawszy się z opinią widzów stwierdził, że tak będzie lepiej i w ten sposób twórcy obronią się przed kompromitacją? Choć obraz zyskał swoich zwolenników, bo jak wiadomo gusta są różne, to ogólnie film nie był odbierany dobrze, a wielu widzów czuło się zawiedzionych. Film miał przerażać, a śmieszył i roił się od braków logiki. Dobra, wiem, logiki w horrorach to ze świecą szukać, ale przecież ta produkcja miała być „najinteligentniejszy filmem wszech czasów”. Niezły komplement dla widzów. Poczułam się jak królowa Mensy. „Gdyby to była komedia, film nawet by mi się podobał” – można było usłyszeć. Mówisz – masz! Na portalach filmowych Następny jesteś Ty zyskał nowy gatunek, który suma summarum nie idzie w parze z reklamowaniem go jako „najstraszniejszym”. Nie wiem co się znowu stało, ale po jakimś czasie, Następny jesteś Ty znów zyskał gatunek horroru. Na niektórych portalach jeszcze został nazwany thrillerem. Ja już się pogubiłam, ale chyba thriller byłby najodpowiedniejszy.

Takie tam w czasie remontu.
Oglądając film czujemy, że to już było, że gdzieś już to widzieliśmy. Następny jesteś Ty to zbitek kilku filmów połączonych w nową całość.
Początkowo fabuła przypomina Nieznajomych z 2008 roku z Liv Tyler w roli głównej oraz inne filmy z podgatunku zwanego home invasion, np. Oni z 2006. Grupa zamaskowanych osób napada na dom i jego niczego nieświadomych mieszkańców. Nie wiadomo dlaczego akurat oni padli ofiarą napaści oraz czego napastnicy oczekują. Maski napastników przywodzą na myśl serię Piła w której Pan Układanka razem z pomocnikami atakował swoje ofiary. Być może to właśnie Piła, Nieznajomi i inne tego typu filmy stały się natchnieniem do powstania Następny jesteś Ty. Rozumiem, że home invasion jest popularne, ale jak dla mnie to wrzucenie do blendera kilku innych, dobrych filmów i wciśnięcie „play”. Takie odniosłam wrażenie, a home invasion oglądałam już trochę w życiu.

Jednak w przeciwieństwie do Nieznajomych, w Następny jesteś Ty otrzymujemy odpowiedź na pytanie: DLACZEGO?! CO?! JAK?! Choć zakończenie ma zaskakiwać, znawcy gatunku bez problemu w połowie filmu sami dojdą do wniosku kto stoi za makabryczną napaścią i jaki miał motyw. Jedyne co różni ten film od innych, wspomnianych wyżej filmów, Home invasion to specyficzny humor. Czy jest go jednak wystarczająco aby nazwać produkcję parodią lub czarną komedią? Lepiej zostać przy horrorze? Thrillerze?

Niemniej jednak wciągamy się w historię, kibicujemy protagonistom i chcemy dać się zaskoczyć zakończeniem.

Jako horror – słabo. Jako thriller – ujdzie. Jako czarna komedia – nawet nieźle.
To idę zamknąć te drzwi, bo ponoć jestem następna.

1 komentarze

  1. Cześć:)
    Do obejrzenia tego filmu zbieraniem się ładnych parę lat :) zą każdym razem wygrywał z jakimś innym tytułem. Obejrzałem go w minionym roku i nie przypadł mi do gustu :( był przewidywalny bardzo i po prostu słaby w mojej ocenie.

    PS. Jak zwykle bardzo fajnie się Ciebie czyta :)) Czekam na kolejne;)

    Kmicic

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.