piątek, 2 marca 2018

88. Seriale, które mnie pokonały

Pisałam nie raz, że fanką seriali nie jestem. Przyczyna jest właściwie prosta – wciągają i zabierają czas, a ja nie mogę sobie na to pozwolić. Wzbraniam się więc rękami i nogami, kiedy ktoś podrzuca mi seriale. A po co? A nie lepiej jakiś film obejrzeć? Zazwyczaj jest tak, że jak już się złamię, to szybko rezygnuję, bo np. nie wciągnął mnie pierwszy odcinek. Jak mam już stracić czas na pierdoły, to wolę Greya albo Zmierzch obejrzeć. Są jednak takie seriale, które mnie pokonały.
Seriale vs. Nieoswojona – 1:0.

1. GRA O TRON

Wzbraniałam się przed nim długo, a stał się moim ulubionym serialem, numerem jeden. Do tego stopnia, że zaznaczałam w kalendarzu datę premier sezonów. Dołączyłam do fanów GOT w trakcie czwartego sezonu. Dzień po jego premierze, obejrzałam pierwszy odcinek pierwszego sezonu. Przepadłam. W ciągu tygodnia nadrobiłam trzy sezony i byłam na bieżąco. Gdybym miała wymieniać za co lubię ten serial, musiałabym poświęcić mu cały post, a to jest zbędne. Uwielbiam go więc za produkcję godną najlepszego filmu pełnometrażowego, za świetne aktorstwo, nieprzewidywalność, brak tabu, akcję w czasach a’la średniowiecznych, nieustanne zaciekawienie, kostiumy, charakterne role kobiece (poza mdłą Daenerys), muzykę. I tak mogłabym wymieniać i wymieniać.
Dlaczego się skusiłam? Gra o Tron była wszędzie. Youtube podpowiadał mi fanmade’y, recenzje, zwiastuny, muzykę z filmu. Większość znajomych oczekiwała w napięciu na nowy sezon, co widać było w postach na Facebook’u i rozmowach. Chciałam sprawdzić ten fenomen i sama przepadłam.

2. AMERICAN HORROR STORY

Oj, nie chciałam oglądać. Oj, marudziłam. Że po co, że dlaczego, że szkoda czasu. A jak skończył się pierwszy odcinek sezonu Murder House, to męczyłam swojego partnera: To może jeszcze jeden odcinek, co? Tylko jeden! No ej! Tylko jeden i pójdziemy spać!
Zawiedzie się ten, kto myśli, że na American Horror story można się bać. Nie sądzę. Zaprawieni w horrorowych bojach uznają go za fajną rozrywkę. I za taką i ja go uznałam. Fajny serial, z napięciem, nieprzewidywalny, zaskakujący, z pomysłem. Serial w gatunku horror? Strzał w dziesiątkę. Przyznaję, że akcja wciąga. Podoba mi się w tym serialu to, że każdy sezon opowiada inną historię. Nie każdy sezon może przypaść do gustu, ale ponieważ nie nawiązuje do innych sezonów, zawsze można przeskoczyć na kolejny.
Dlaczego się skusiłam? Może i nie jestem fanką seriali, ale maniaczką horrorów na pewno. Nie było to więc takie trudne.

3. MR. MERCEDES

Uwielbiam filmy na podstawie książek Kinga! Widziałam wszystkie. Nie mogłam więc nie zobaczyć serialu na podstawie Pana Mercedesa. Kiedy czytałam książkę, zastanawiałam się jakby twórcy przenieśli na ekran to, co zostało tam opisane, to, co działo się w głowie zabójcy. Serial mnie wciągnął, byłam pod wrażeniem aktorstwa i jakości produkcji.
Książka wchodzi w skład trylogii i doszły mnie słuchy, że drugi sezon będzie na podstawie „Znalezione nie kradzione”, a trzeci na podstawie „Końca warty”, czyli kolejnych dwóch części.

4. THE ROYALS

Kiedy pierwszy raz przemknął mi gdzieś na Filmwebie i zobaczyłam plakaty, pomyślałam sobie: Jakiś shit dla nastolatek. Ano może i shit dla nastolatek! Bo do poziomu Gry o Tron trochę mu brakuje i większość fanów to pewnie nastolatki. Ale i tak mi się spodobał. Wciągnęłam się w momencie, kiedy leżałam chora w łóżku i miałam całą masę czasu. A teraz czekam na kolejny sezon, bo jak to w serialach bywa – akcja jest otwarta.
Serial opowiada o fikcyjnej rodzinie królewskiej i ich problemach. Momentami te problemy są płytkie i żenujące, momentami po prostu nieprawdopodobne, a momentami robi się poważnie i te momenty są na tyle lepkie, że łatwo się przykleić i czekać na kolejny odcinek. Nie wymaga wielkiego wysiłku przy oglądaniu więc jest lekkim serialem na nudne wieczory. Gra aktorska nawet na ciekawym poziomie – dobrze zagrana rola Elizabeth Hurley jako królowej (choć jest przerysowa, a jej cycki wyglądają jakby miała pęknąć po ukłuciu igłą), Alexandry Park jak księżniczki Eleanor (bardzo lubię jej postać), Williama Moseleya czy Toma Austena.

5. RANCZO

Jeden z dwóch współczesnych polskich seriali, który uważam za warty uwagi. Prawdopodobnie zobaczyłam fragment, kiedy oglądali go domownicy i tym sposobem zainteresowałam się akcją.
Podoba mi się w nim spojrzenie na małomiasteczkową zaściankowość, która ubrana jest w świetny humor – taki z przymrużeniem oka. Pochodzę z małego miasteczka, którego nigdy nie lubiłam, zawsze chciałam się z niego wyrwać i nie cierpiałam tego obgadywania, wściubiania nosa w nie swoje sprawy. Serial bardzo oddaje to jak czułam się u siebie, ale jest to pokazane w krzywym zwierciadle. Pojawiają się tam fajne żarty sytuacyjne. Podobają mi się postacie odegrane przez naprawdę dobrych aktorów. Niektóre są bardzo przerysowane, ale idealnie oddające typy ludzi (oraz ich myślenie) z którymi można się spotkać w takich małych miasteczkach lub wsiach. Co prawda z sezonu na sezon serial zaczął się trochę psuć, żarty już nie do końca śmieszyły, ale jednak oglądałam z sentymentem.

6. PAKT (1 sezon)

A to drugi współczesny polski serial na który się skusiłam. Co ciekawe, pisałam nawet na blogu o tym jak zaczęłam się nim interesować:
Od listopada w HBO pojawi się polski serial. Opis fabuły i zwiastuny są zachęcające, a ponadto wystąpi tam jeden z moich ulubionych rodzimych aktorów i, nie będąc już subiektywna, jeden z najlepszych współczesnych polskich aktorów. Mowa o Marcinie Dorocińskim.
Kiedy przed „Grą o Tron” wyemitowano zwiastun „Paktu”, w pierwszej chwili pomyślałam, że reklamują jakąś amerykańską produkcję. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam Dorocińskiego. Tak się składa, że będzie to trzeci serial na jaki się skuszę.
Serial mi się spodobał i wciągnął mnie w swoją akcję. Z zaciekawieniem czekałam na kolejny odcinek i zastanawiałam się co odkryje bohater. Zawsze interesowało mnie dziennikarstwo śledcze, a takim dziennikarzem był. Ponadto serial ukazał nam piękne zdjęcia Warszawy. Świetne aktorstwo.
Drugi sezon mnie nie wciągnął i odpadłam chyba na drugim odcinku.


I to wszystkie seriale, które mnie pokonały. Aż sama się sobie dziwię, bo sześć to dużo jak na mnie – osobę, która za serialami nie przepada i szkoda jej na nie czasu. Chociaż może wcale nie tak dużo – znam ludzi, którzy oglądają chyba każdy i potrafią opisać niemal każdy serial z rankingu Filmwebu.
Aha! Poza Grą o Tron, kolejność przypadkowa.

2 komentarze

  1. Ja poddałam się serialom już dawno temu! Teraz, kiedy patrzę na jakieś kalkulatory, które podają mi, ile czasu przeznaczyłam w swoim życiu na oglądanie seriali, to niektórzy mogliby się złapać za głowę :P
    Aczkolwiek z wymienionych przez ciebie oglądałam tylko "Grę o tron", której następnego sezonu również nie mogę się już doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja natomiast najlepiej wspominam Skazanego na śmierć i serial Hannibal ponadto TWD i Supernatural wpadły mi w oko tak na Amen :))

    OdpowiedzUsuń
1. Nie mam tu żadnych zabezpieczeń antyspamerskich dla wygody i szybkości komentowania więc proszę o nie spamowanie oraz nie zamieszczanie komentarzy nie na temat lub związanych z innym postem.
Nie reklamuj się w żaden sposób ponieważ to przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
Takie komentarze będą usuwane.
2. Każdy ma prawo do swojego zdania i wyrażania opinii, ale proszę to robić w kulturalny sposób.
3. Nie uznaję zasady „obserwowanie za obserwowanie” - obserwuję tylko te blogi, które mnie zaciekawią i do których chcę regularnie wracać. Nawet jeśli ktoś ma bloga na innym portalu niż blogger, a lubię go czytać to dodaję go do swojego czytnika.
4. Miej swoją tożsamość - nawet jeśli nie posiadasz bloga lubi innej strony a chcesz skomentować, podpisz się (imię, pseudonim, mail).
5. Na tym blogu nie jesteś anonimowy! Posiadam lokalizator IP z namiarem na dostawcę internetu z którym będę się kontaktowała w razie jakichkolwiek nadużyć.
6. Moderacja - tylko po to żebym nie przeoczyła żadnego komentarza, także pod starszymi postami.
Dziękuję za uwagę.